Przewietrzam bibliotekę

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Co jakiś czas, żeby nie zalęgły się mole, przewietrzam swoje regały. Czyszczę z nadmiarowych książek. Podwójnych, potrójnych. Wrzucam je na allegro, właśnie upchnąłęm ich tam koło 50 – będzie więcej, ale to czasochłonne. A wkrótce pojawią się winylowe płyty, których też się za dużo na strychu uzbierało.

Z książek Strugaccy, Dick, Bradbury, Butler – ale i mainstream. W sumie planuję wrzucić ca 300 pozycji, sukcesywnie, w tym tygodniu. Wszystko po jednym egzemplarzu, więc jak zostanie kupione, okazja stracona.

Ceny – oscylują koło 3 dych. Nie sprawdzam, po ile chodzą na allegro, według mnie są tyle warte. Jak nie sprzedam, płakać nie będę. Zapraszam.

Link do moich aukcji: https://allegro.pl/uzytkownik/Stow_Stalker?order=m

IMG_0541-1000

0 

aBcde

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

aBcde – Asimov, Bradbury, Clarke, Dick, Ellison. Pierwsze litery fantastycznego alfabetu.  O ile Asimova i Clarke’a nie darzę wielką estymą – byli dobrymi popularyzatorami nauki, ich fantastyka była głównie science, ale mało literacka – to pozostali autorzy są mi bardzo bliscy. O Dicku bywało tu sporo, i będzie wciąż, o Ellisonie wkrótce – bo wreszcie ktoś się podjął (po Solaris) trudu wydania twórczości. Właśnie ukazała się pierwsza część tomiszcza retrospekcyjnego, nie widzę nigdzie porządnej recenzji, więc trzeba to zrobić.

Chciałem parę słów o Bradburym, który jest wielce szanowany przez czytelników, ale przez wydawców już niekoniecznie. Młode pokolenie nie zna jego twórczości, a przecież to był mistrz nad mistrze. Mag zapowiada książki Bradbury’ego, ale kiedy się ukażą? 451 Fahrenheita to antyutopia, po lekturze której długo nie można się otrząsnąć. Kroniki marsjańskie, to zbiór genialnych opowiadań opowiadających historię kontaktów Ziemi i Marsa. Piękne, czasem wręcz poetyckie opowieści, niekiedy ocierające się o grozę, w której RB się lubował – opisują kolejne wyprawy na czerwoną planetę. Nieudane, nieoczekiwane przez wysoce rozwiniętą tubylczą rasę, przywożą jednak wirusy, które jak u Wellsa są gwoździem do trumny Marsjan. Po niezamierzonym ksenocydzie Ziemianie powoli kolonizują Marsa, wprowadzają swoje porządki, czasem spotykają niedobitki pierwotnych mieszkańców. I tak, opowiadanie po opowiadaniu poznajemy prawdę głównie o ludziach, ich licznych przywarach i nielicznych zaletach. Pędzie do władzy, potrzebie przestrzeni, narzucania innym swojej woli, chciwości, zakłamaniu. To w sumie niezły paszkwil na Amerykę, rasizm. Kilka opowiadań zbioru byłoby ozdobą niejednej antologii, choćby „Usher II” czy „Droga w przestworzach”.

Człowiek ilustrowany to także zbiór opowiadań, które łączy tytułowa postać mężczyzny, obdarzonego w niewyjaśniony sposób żywym tatuażem na całym ciele. Tatuaże zmieniają się, są niczym film opowiadający różne historie. Dziejące się na Ziemi, Marsie (czasem kontynuujące wątki z Kronik marsjańskich) lub w kosmosie. Co najmniej połowa tekstów znajduje się w moim prywatnym kanonie. Taka na przykład „Sawanna” o zautomatyzowanym domu. Cudeńko.

I jeszcze ciekawostka, jeśli ktoś nie widział tego teledysku znanej parodystki Racheli Bloom: https://www.youtube.com/watch?v=e1IxOS4VzKM

Utwór doczekał się kilku parodii, był też wykonywany na gali amerykańskiego ComiConu.

brad1 brad2

0 

SFinks #58

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Na początku marca powinien ukazać się kolejny numer SFinksa. Jak zawsze felietony literackie, naukowe i popularnonaukowe, omówienia nowości, informacje ze świata fantastyki. A także trochę prozy – a w niej ciekawostka i wielka gratka dla miłośników Kuttnera i Moore – opowiadanie „Nie ma jak w wojsku” z cyklu o Hogbenach. Dotąd w Polsce niepublikowane, premierowe.

Seria o Hogbenach to najlepsze, co Kuttnerowie dali fantastyce. Pełne ciepła i humoru, a także satyry na Amerykę, opowieści o klanie nieśmiertelnych mutantów z Atlantydy, co żyją na uboczu wielkich spraw tego świata, gdzieś w Kentucky. Ale czasem wielki świat przychodzi do nich. I ma się z pyszna. W tym opowiadaniu Saunk trafia do wojska. Na nieszczęście dla armii Stanów Zjednoczonych. To opowiadanie powstało sześć lat przed głównym cyklem i Hogbenowie nie ujawniają w nim swoich ponadnaturalnych umiejętności. Ale nie gryzie się z resztą cyklu. Raczej jest to historia czerwonego karku z Kentucky, który ma swój rozum i własny sposób patrzenia na świat.

4 

25. festiwal fantastyki

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

1 lutego to zwykle otwierałem akredytacje festiwalowe. Tak było od lat. W tym roku 1 lutego mam 80% obłożenia Centrum, Konferencyjnego „Kormoran”, w którym odbędzie się najbliższy festiwal.

Jesienią okazało się, że zamek w Nidzicy idzie do remontu i musimy gdzieś się zaczepić na rok, może dwa. A tu w dodatku wypada jubileusz, 25-lecie festiwalu…

Wypadło na ośrodek „Kormoran” nad jezioremw_kosmosie Plusznym. Ośrodek zamknięty, 18 hektarów lasu i plaży. Dobre warunki do fetowania i zabawy.

Bo taki będzie ten festiwal. Mnóstwo gości polskich, biesiady, ogniska, konkursy i zabawy, filmy i książki. Będzie więcej prelekcji niż dotąd, a wszystkie wkomponowane w przyrodę. Postaram się, by było naprawdę świątecznie.

Chciałbym zaprosić czytelników tego bloga na naszą imprezę. Nie namawiam przekonanych, bo ci już się zaakredytowali. Namawiam tych, co nigdy nie byli na konwencie, albo byli wiele lat temu. To czas dobrego odpoczynku, z książką w ręku i programem z fantastyką w roli głóownej. Od rana do późnych godzin nocnych.

Będzie mi bardzo miło się z wami spotkać. Przyjeżdżajcie z żonami i mężami, z partnerami i partnerkami, z przyjaciółmi, z dziećmi i ze zwierzakami. Jeszcze trochę miejsc jest, ale powoli się kończą.

Szczegóły – miejsce, data – na stronie: http://festiwal.solarisnet.pl

A oto lista naszych gości – wciąż jest uzupełniana!

Marek Baraniecki
Leszek Błaszkiewicz
Jarosław Grzędowicz
Jacek Inglot
Mirosław Piotr Jabłoński
Lech Jęczmyk
Krzysztof Kochański
Rafał Kosik
Maja Lidia Kossakowska
Robert Letkiewicz
Paweł Majka
Dominika Oramus
Marek Oramus
Maciej Parowski
Andrzej Pilipiuk
Marcin Podlewski
Bogusław Polch
Marcin Przybyłek
Cezary Zbierzchowski
Marek Żelkowski
Wiktor Żwikiewicz

 

z_wilczuremjako_MM001

2 

Nie żyje Ursula K. Le Guin

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

leguin22 stycznia zmarła Ursula K. Le Guin (1929-2018), miała 89 lat. Wielka pisarka science fiction, laureatka wielu nagród: 5 Hugo,  6 Nebul, Locusa, World Fantasy, Pilgrim i innych. W fantastyce zadebiutowała w 1962 roku. W SF znana jest potężnym cyklem Hain, w którym osadziła akcję kilku powieści i wielu opowiadań (m.in. Lewa ręka ciemności, Wydziedziczeni, Świat Rocannona), a w fantasy Ziemiomorzem, rozpoczętym wspaniałym Czarnoksiężnikiem z Archipelagu.

4 

Fenix powstały…

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: DZIAŁALNOŚĆ; WIEŚCI.

fenixDzisiaj dotarł do naszej księgarni i trafił od razu do sprzedaży pierwszy numer FENIXa Antologia,

Powstawanie i upadanie pism jest związane ze starym mechanizmem rynkowym. Kiedy jest duża podaż książek, czasopisma zmniejszają nakłady i w końcu zamykają redakcje. Kiedy książek jest mało, czytelnicy szukają publikacji, w których mogliby znaleźć ulubionych autorów. To uwaga generalna.

Nie wiem, czy założycielom FANTOMU albo odnowicielom FENIXA uda się zaistnieć na dłużej na tym trudnym rynku, czy raczej jego ruinie, ale szczerze im tego życzę. Podziwiam ich odwagę, zwłaszcza widząc jak szamoce się NOWA FANTASTYKA, pismo z wielkimi tradycjami. Może w tym tkwi ich szansa? NF bowiem nie przewodzi już fantastom, dawno przegrała ich miłość, nie jest miejscem spotkań i centrum fanowskich rozmów. Jak się potoczą losy tych pism? Nie wiem. Może być dla nich za ciasno. Autorzy nie piszą już wielu opowiadań, debiutanci tworzą od razu powieści.  Jak namówić ich do pisania krótkich, treściwych, przewrotnych, mocnych opowiadań? Trudne zadanie.

Zespół Fenixa jest mocny, łączy młodość z wygami, to dobrze rokuje. Liczę też na opowiadania zagraniczne.

0 

Premiera na festiwal

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Chodziło mi ta książka po głowie od dawna, ale potrzebowałem kopa. Niespodziewanie popchnął mnie w odpowiednim kierunku Marek Oramus – spotkaliśmy się w Stawigudzie z powodu kolejnych dwóch tomów jego Dzieł, zaplanowanych na 2018, a także całkiem nowej książki w Krytykach o fantastyce. No i padło pytanie, czemu nie zbiorę swojej publicystyki.

Myślałem o tym, ale przyznam, że dopiero jak pozbierałem teksty porozrzucane w folderach na kilku komputerach, wyszło, iż mam ich na tysiącstronicową książkę. Po selekcji uzbiera się materiału na porządny, 400-stronicowy tom.

Układam go w tej chwili, segreguję, skracam, coś dodaję, opatruję opisami. Będzie dużo wywiadów z tuzami fantastyki, stąd tytuł Pejzaż z gwiazdami; do tego kilka esejów, artykułów. Materiały publikowane w Internecie, „Nowej Fantastyce”, starych „SFinksach”, „Tygodniku Powszechnym”, wydłubane z paru książek. Potem daję do przeczytania Markowi Oramusowi, który – nieopatrznie – zarezerwował sobie prawo napisania wstępu.

Dokładniej o zawartości już wkrótce. Na okładce fragment obrazu Mai Borowicz, której niniejszym gorąco dziękuję. Premiera przed festiwalem w NieNidzicy.

PEJZAZCOVER

6 

Wesołych Świąt

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Siedząc nad ekranem z powieścią Strugackich, jedną ręką mieszając grzybową, a drugą barszcz, chciałbym złożyć wszystkim Przyjaciołom życzenia

Zdrowych, Radosnych i Rodzinnych

Świąt Bożego Narodzenia.

I życzyć w Nowym Roku samych sukcesów, spełnienia marzeń i obyśmy się jak najczęściej spotykali w fantastycznym gronie.

krowka

 

1 

Dalej Strugaccy

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Moja przygoda trwa dalej. Podobnie jak Paweł, odświeżam sobie całych Strugackich. I mam wielką, wielką frajdę.

Teraz padło na trzy krótsze powieści z Południa XXII wiek. Trudno być bogiem to powieść, którą w Polsce stawia się na podium, obok Pikniku i Przenicowanego. Czy słusznie, nie wiem, ale niewątpliwie blisko jej do Przenicowanego – poznajemy typową progresorską robotę od podszewki. Agenci Ziemi obserwują planetę Arkanar tkwiącą cywilizacyjnie w mrokach średniowiecza. Społeczeństwo jest kastowe, szlachta zabawia się pojedynkami, zdobywaniem kobiet i ucztami. Motłoch pracuje na ich bogactwo. Państwa toczą krwawe wojny, życie ludzkie jest nic nie warte. Jednocześnia świat ten ma swoich wielkich humanistów, poetów, wynalazców. Progresorzy próbują ich chronić.

Koniec projektu Arka (w oryginale Małysz, co najłatwiej byłoby przełożyć malec, mały) to opowieść o misji, która ma przystosować obcą i niegościnną planetę na przyjęcie mieszkańców innego obserwowanego przez ludzi świata – Pandę, której grozi kosmiczna zagłada. Planeta wydaje się idealna – a przede wszystkim nie zamieszkana. Ale naukowcy odkrywają na powierzchni rozbity zaginiony ziemski statek, a wkrótce chłopca, który nie miał prawa przeżyć  na tym niegościnnym świecie, bo w momencie rozbicia statku miał ledwie roczek. Ale przeżył. Jego zachowania i umiejętności są niespotykane. Kto uratował i wychował tego Mowgliego? Tu pojawia się znowu motyw Wędrowców, spotykamy znane z innych książek postaci Gorbowskiego, Komowa, Głumowej, M’Bogi.

Przyjaciel z piekła to krótka powieść, jeden z epizodów progresorskiej sagi. Progresor Korniej ratuje od pewnej śmierci tubylczego żołnierza z planety ogarniętej wieczną wojną. Odratowują go na Ziemi. Żołdak wg Kornieja może się przydać, kiedy już na jego świecie zapanuje pokój. Ciekawe są sceny, kiedy bohater próbuje zrozumieć otaczający go świat dobrobytu, magicznej technologii, spokoju, wzajemnego szacunku. Nie potrafi się w nim odnaleźć. Wpływ szkolenia i prania mózgu, wychowania w ogniu wojny ma na niego wpływ nie dający się przekreślić. Gardzi Ziemianami i w tajemnicy przed Korniejem kopie transzeje, schrony, a podarowanego mu robota szkoli na żołnierza. Powieść słabiej oceniana, niżej stawiana w dorobku Braci, ale socjologiczne pytania, jakie zadają Strugaccy są bardzo ważne. Mam wrażenie, że pobrzmiewają tu echa i krytyka ruskiej duszy – nieważne jak hańbią nas we własnej Ojczyźnie, jak nami gardzą i pomiatają, ale to nasza Ojczyzna i będziemy jej bronić choćby za cenę wyrzeczenia się wszystkiego, nawet życia. To jest nasze miejsce na Ziemi, żadne utopijne Raje nas nie skuszą.

Zabieram się za kolejne odcinki Południa.

STR6 STR5 STR4

3 

Po konwentach 2017 roku

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Mam za sobą wyjątkowo intensywny rok jeśli idzie o działalność wydawniczą, edytorską czy konwentową. Na podsumowanie roku jeszcze przyjdzie czas, ale zakończeniem sezonu konwentowego niezmiernie się cieszę. Teraz przerwa aż do marca, Chyba tylko w 1985 uczestniczyłem w większej liczbie fanowskich zlotów. Nie były jednak tak męczące.

Mam wrażenie, że w mijającym roku nastąpiła kulminacja i przesilenie konwentowe. Pomimo propagandy sukcesu dostrzegam oznaki, że liczba konwentów, festiwali i imprez fantastycznych osiągnęła masę krytyczną. Liczba osób zainteresowanych jeżdżeniem na konwenty jest zamknięta – wysokie koszty, czas, kumulacja imprez w jednym miesiącu – powodują, że konwentowicze zaczynają przebierać w ofertach. Bo na ile można w sumie pojechać konwentów w roku? Trzy, cztery? Imprezy są podobne, oferują zbliżony program, prelekcje i panele są te same w tym, a czasem i w następnym roku. Miałem tak na Polconach – zostałem poproszony o poprowadzenie panelu dokładnie takiego samego jak rok wcześniej i po moim pytaniu do sali, okazało się, że kilkanaście osób zna już temat (nie zapytałem czemu przyszli – wszak można się domyślać, że powiemy coś nowego). Czyli dopływ konwentowiczów się zmniejszy, pozostanie liczyć na miejscowych. Co promuje imprezy w dużych ośrodkach i imprezy targowe. Lokalsi traktują konwent jak jarmark – musi być zestaw fastfoodów, przebierańcy, atrakcje dla dzieci. Czy to jeszcze jest impreza fantastyczna czy już wesołe miasteczko? Takie odniosłem wrażenie na ostatniej edycji ComicConu w Nadarzynie. Ludzi pełno, ale na spotkaniu z okazji 35 lecia „Fantastyki” jedna osoba na sali (ochroniarz), pisarze mieli frekwencję kilkuosobową. Wniosek – nie ten target. Wejściówki były przeszacowane – 6 dych za dzień to nawet dla rodziny warszawskiej za dużo, do tego 2 dychy za parking, stówa na jedzenie, bo dzieci chcą jeść, a tanio nie było – więc wyszedł jarmark i wiejski odpust. To już nie jest promocja fantastyki. Myślę, że nawet nie jest promocja popkultury. Rodzi się osobne zjawisko – jeszcze się na tym dogłębnie nie zastanowiłem i nie nazwałem. Ale nie wiem czy chcę nazywać.

Na pewno ograniczę swoją obecność konwentową w przyszłym roku. Solaris i stowarzyszenia Stalker możecie oczekiwać, kolejno: marzec – Targi w Warszawie (2 dni), maj – Pyrkon w Poznaniu (3 dni),  czerwiec – jubileuszowy Festiwal w NieNidzicy (pięć dni), lipiec – Polcon w Toruniu, wrzesień – prawdopodobnie Festiwal Komiksu w Łodzi, listopad – Falkon w Lublinie (nie wiem, czy Falkon nie powinien wrócić do mniejszej imprezy w szkole, targi chyba mu już nie służą). W sumie 5-6 imprez, o ile Targi Warszawskie nie zostaną powtórzone w październiku. W sumie – słabe ograniczenie mi wyszło 😀 Ale na pewno będą to stoiska mniejsze niż dotąd. Poza NieNidzicą – tam zawsze z całym dobytkiem się pojawiamy.

2