Lutowe premiery – ruszyła przedsprzedaż

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Za ok 10 dni ukażą się trzy pozycje w Stalkerze – właśnie uruchomiona została na Esefie przedsprzedaż. Do tego już można zamawiać 17 numer Hynha+, w o którym w poprzednim poście.

Nowości to: zamykający serię antologii o Złotym Wieku SF dwunasty tom – Złoty Wiek SF 12. Tym razem same prapremierowe opowiadania. W ten sposób zamykam pewien rozdział w prezentacji klasycznej amerykańskiej i brytyjskiej sf. Ale – jak już wiecie z naszego katalogu – rodzi się nowa seria, czyli antologie prezentujące fantastykę z pulpowych magazynów.

Drugą książką, tym razem w Klasyce radzieckiej sf, jest obszerny zbiór opowiadań i mikropowieści Sewera Gansowskiego Wieża. Wyśmienity autor, poważna problemowa hard SF. Tytułowa, głośna „Wieża” (premiera),  słynne „Poligon” i „Dzień gniewu”, mikropowieść „Instynkt” (premiera) oraz „Kroki w nieznane” i „Głos”. Możliwe, że jeszcze w tym roku wydamy drugi tom opowiadań Sewera – zatytułowany Ucieczka. Jest już w przekładzie.

I na koniec SFinks, zima 2023, wolumen 71. Wywiad, publicystyka, proza, ciekawostki, recenzje. Zapraszam na Esef.

sfinks 71 okladka 362px-Hynh_4-2022_czlowiek-maszyna

Wiezacover zlotywiek12

0 

Nowy Hynh+ nadchodzi

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

362px-Hynh_4-2022_czlowiek-maszynaNadchodzi (ukaże się około 15 lutego) kolejny (w kolejności siedemnasty) numer Hynha.

Tym razem redaktor serii, Artur Nowakowski, wziął na warsztat fantastykę z Kanady – tytuł: Człowiek-maszyna z Ardathii.

Oczywiście kupicie go na Esefie, przedsprzedaż 1 lutego.

Zawartość tomu:

KANADA I FANTASTYKA:
Stephen Leacock: Żelazny Mężczyzna i Blaszana Kobieta , s. 19
Charles G.D. Roberts: Kamienny pies, s. 24
Francis Flagg: Człowiek-maszyna z Ardathii, s. 31
Henry Bedford-Jones: Śmiercionośna barka, s. 47
Grant Allen: Duch i nasze naukowe dociekania, s. 65
Robert Barr: Kobieta z kamienia, s. 83
Simon Newcomb: Koniec świata, s. 91
Susanna Moodie: Czarownica ze Wschodniego Klifu, s. 109
James De Mille: Kosekin, s. 118
James De Mille: Potwór z bagien, s. 125
Stephen Leacock: Człowiek w azbeście, s. 132
Charles G.D. Roberts: „Pisklętom kruka to, o co wołają” , s. 144
Matthew Phipps Shiel: Miejsce bólu, s. 148
Francis Flagg: Tancerz w krysztale, s. 160
Robert Barr: Zagłada Londynu, s. 182
Susanna Moodie: Koszmar, s. 193
George Allen England: Coś stamtąd, s. 196
Stephen Leacock: Finał regulacji społecznych, s. 216
Charles G.D. Roberts: Perdu, s. 221

ALTERNATYWNA HISTORIA KANADY:
W.H.C. Lawrence: Zawierucha ’92, s. 235

WSPÓŁCZESNE:
Dariusz Bednarczyk: Ryder Swabodny II, s. 281
Dariusz Bednarczyk: Yves Tanguy. O rozmnażaniu się łuków, s. 284
Dariusz Bednarczyk: Yves Tanguy. Powietrze w twoim zwierciadle, s. 285
Jacek Wójciak: Blaster to skuteczna broń, s. 286
Krzysztof T. Dąbrowski: Będzie tak, jak pan sobie życzy , s. 294
Krzysztof T. Dąbrowski: Bigamia, s. 295
Krzysztof T. Dąbrowski: Było warto, s. 296

2 

Nowe tytuły w serii Krytycy o fantastyce

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Kontynuuję dzieło, które jest właściwie działaniem dla chwały, bo takie książki nie stają się bestsellerami. A szkoda.

Seria Krytycy o fantastyce powstała, by zebrać i usystematyzować materiały o fantastyce, pisane przez filologów, krytyków, pisarzy. Inaczej, publicystykę o naszym ulubionym gatunku: recenzje, eseje, szkice, felietony, wywiady. Ma też za zadanie ocalić od zapomnienia obszerny materiał krytyczny. W serii ukazują się (od 8 lat) arcyciekawe książki, które – taką mam nadzieję – dla najbardziej zagorzałych fanów, kolekcjonerów, tych, którzy swoją wiedzę chcą pogłębiać  – są cennymi pozycjami. Bardzo pozytywnie wypowiadają się o niej środowiska akademickie. Chociaż, akademickimi książkami nie są. Brak tu wywodów typowo naukowych, są to książki napisane lekko.

Historia polskiej fantastyki profesora Smuszkiewicza (poszerzona w stosunku do wydania z lat 80.; zebrana publicystyka Maćka Parowskiego, Marka Oramusa, Jacka Inglota i Jacka Soboty. Książki Lecha Jęczmyka, Dominiki Oramus, Marka Żelkowskiego i Wojciecha Kajtocha oraz niżej podpisanego, mają swoją grupę odbiorców. Niedużą, ale wierną.

W tym roku ukażą się cztery nowe książki w serii. Dwie z nich to mocno poszerzone edycje starych wydań.

Wojciech Kajtoch „Stare i nowe szkice o fantastyce” to właśnie takie wznowienie dawno nie dodrukowywanego wydania sprzed kilku lat. Nie dodrukowywałem, bo wiedziałem, że powstanie wersja mocno poszerzona.

Marek Żelkowski „Lista nieobecnych” seria wywiadów z polskimi pisarzami sf, którzy zamilkli twórczo, a byli znaczącymi autorami swoich czasów (Filar, Petecki, Żwikiewicz i inni). Obecna edycja jest uzupełniona o kilka ważnych rozmów.

Marek Oramus „Matka paranoja”. Szósta książka MO w serii. Zawiera kilka rozmów i wywiadów, słynną ekspertyzę nt. Snerga i braci/sióstr Wachowskich, dziewięć ostatnich felietonów z legendarnego cyklu Piąte piwo itd. Na temat tej książki będę rozmawiał z autorem w wiosennym numerze SFinksa.

Kir Bułyczow „Pasierbica epoki” – znana już z odcinków w SFinksie opowieść wyśmienitego autora o początkach sowieckiej fantastyki. Bez cenzury, otwarcie, przytaczając szereg anegdot.

lista-nieobecnych-2

KAJTOCH Stare i nowe szkice o fantastyce okladka ORAMUS Matka paranoja okladka Pasierbica epoki

3 

Cienie Hatta

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

W poprzednim poście podałem informację o trylogii Tadeusza Oszubskiego, była też w katalogu wydawniczym, teraz garść szczegółów.

To jedna z tych opowieści o książkach, które powstały w okresie transformacji ustrojowej i trafiły w zły czas wydawniczy. Padały wydawnictwa, hurtownie, powstawały inne i za chwilę znów znikały. Staram się takie rodzynki, fajne książki z fantastyki wyłapywać i przywracać polskiemu czytelnikowi. Oszubski, Pasikowski (zacząłem rozmowy w sprawie Ja, Gelerth, ale cena była absolutnie zaporowa, stąd pewnie dlatego do dzisiaj jej nie wznowiono – ludzie od kina operują osobnymi liczebnikami – przód ten sam, co w umowach z innymi pisarzami, ale z tyłu dodatkowe trzy zera), Markowski, Korewicki, Danak, Grundkowski, Petecki, Fiałkowski.

Na Cienie Hatta składają się powieści: Twierdza nienawiści, Demony Światła i Biała Bestia. Polski czytelnik, taki co szperał i był poinformowany (a najlepiej, jak kupował u mnie, bo starałem się mieć takie tytuły) znał, czytał i chwalił pierwszy tom (wydawnictwo S.R. Witka Chwiłkowskiego, które w serii Odmienne stany fantastyki prezentowało Lovecrafta, Strugackich – naprawdę fajne rzeczy. ale nigdy nie przebili się do szerszej publiczności). W S.R. powieść ukazała się w 1996 roku po długim leżakowaniu – bo autor miał podpisaną umowę z Almapressem jeszcze w 1987 (ale wydawnictwo padło). Potem były Demony Światła (umowa z Almapressem w 1988), zapowiadane przez S.R., ale i to wydawnictwo padło. Jeszcze ciekawiej było z Białą Bestią, bo powieść ta otrzymała główną nagrodę w konkursie Andre Norton w 1991 roku i nigdy się nie ukazała.

W ten oto sposób, w marcu, kwietniu i maju przedstawię polskim fanom całą trylogię Cienie Hatta, w twardej oprawie w serii Ciekawa fantastyka. Napisaną ponad dwadzieścia lat temu, której pierwszy tom ukazał się w niszowym wydawnictwie, pozostałe zaś nigdy, choć tom trzeci zgarnął ważną w światku debiutów i fantasy nagrodę. Ciekawa historia. Mam nadzieję, że ci „półkownicy” spodobają się czytelnikom, bo to rozrywkowa fantastyka o galopującej fabule, dość ciekawych rozwiązaniach i wtedy powinna być hitem. Może będzie teraz. To mieszanina fantasy i science fiction, a także grozy.

OSZUBSKI_cienie-hatta_3-1OSZUBSKI_cienie-hatta_2OSZUBSKI_cienie-hatta_1

4 

31. Festiwal Fantastyki

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Za pięć miesięcy kolejny festiwal. Co jakiś czas zajmuję się nim, zapraszam, zapisuję punkty programu. Jeszcze trochę spraw zostało do załatwienia, ale mogę powiedzieć, że jestem w organizacji zaawansowany. Właśnie podpisałem umowę z Waplewem, możemy więc działać na legalu, pewni ustaleń poczynionych jesienią.

Lista gości i prelegentów – ta jest zawsze najważniejsza dla programu. I powoli się klaruje. Oto ona, zaczyna się od ukraińskiej pisarki, a wkrótce będę wiedział, ile autorów przyjedzie z Ukrainy jeszcze. Spotkania z gośćmi zawsze chcę połączyć z premierami książek. I tak będzie też w tym roku.

  • Switłana TARATORINA – będzie prapremiera jej powieści urban fantasy Łazarz
  • Jan MASZCZYSZYN – teraz już chyba na pewno, bilety kupione. Będzie prapremiera powieści Dinozauroid
  • Tomasz BOCHIŃSKI – planujemy ładne i poszerzone o nowe teksty wydanie Opowieści praskich
  • Marek ŻELKOWSKI – będzie prapremiera drugiego tomu space opery Wojna cieni
  • Agnieszka HAŁAS – pierwszy raz na festiwalu
  • Marek ORAMUS – jeśli się uda, będzie prapremiera książki Matka paranoja, w serii Krytycy o fantastyce
  • Dominika ORAMUS
  • Wojciech GUNIA
  • Elżbieta ŻUKOWSKA – poprowadzi blok o twórczości Mai Lidii Kossakowskiej, razem z nią wystąpią jeszcze 2 prelegentki:
  • Edyta RUDOLF – dr hab., autorka książek o fantastyce
  • Katarzyna KACZOR – dr hab. prof. Uniwersytetu Gdańskiego, autorka książek o polskiej fantasy
  • Jacek INGLOT
  • Tadeusz OSZUBSKI – pierwszy raz na festiwalu, bardzo na niego liczę, acz wiele zależy od jego kondycji zdrowotnej na tę chwilę. Ale do festiwalu ukaże się cała trylogia Cienie Hatta – dwa tomy już po redakcji, będą się ukazywały od marca co miesiąc.
  • Jarosław GRZĘDOWICZ – zgodził się, bardzo na niego liczę
  • Paweł MAJKA
  • Jacek KOMUDA
  • Andrzej PILIPIUK – niezawodny, dojedzie choćby tylko na spotkanie. A tym razem zapowiada się zlot całych Wojsławic.
  • Kamil MUZYKA
  • Paweł LAUDAŃSKI – będziemy gadać o fantastyce ze wschodu, głównie ukraińskiej
  • Bartłomiej DZIK
  • Agnieszka MAJCZYNA

Lista już jest imponująca, a to nie koniec. Myślę nad muzyką, programem naukowym. I filmowym.

Na pewno będzie też premiera którejś z moich antologii. Na warsztacie mam dwie, powoli też spływają teksty do polskiej EPIDEMII. Ci autorzy, którzy wyrazili zainteresowanie już gwarantują wysoki poziom, ale co z niej wyjdzie – zobaczymy. Jeśli autorzy będą potrzebowali więcej czasu, to będę czekał. Książka nie pietruszka, wymaga pracy. Produkt musi mnie zadowolić. By potem mógł zadowolić Was.

Na festiwal można się zapisywać. Trwają już wpłaty akredytacji. Jest w cenie 115 zł za osobę powyżej 16 roku życia. Dzieci nie płacą akredytacji, a rodzinę zabrać warto, bo miejsce urokliwe, z dala od cywilizacji (kilka sieci nie ma tam zasięgu). Ja gorąco zapraszam.

Informacje na stronie, link do rezerwacji: https://festiwalfantastyki.com.pl/rezerwacje/ 

2 

Serializacje

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Kocham kino. W znaczeniu filmy. Bardzo lubię stare kino, a na festiwalu często pokazuję stareńkie kino sf, które – ku mojej radości – zbiera niezłą widownią. Głownie dlatego, że wiele obrazów ważkich dla fantastyki nie jest obecna w kinach (no bo jak), w telewizji (tu rządzą inne kryteria), nie jest dostępna w sieci (a szkoda), w streamingach itd. Kiedyś potrafiłem wymieniać z pamięci reżyserów, ich dorobek, aktorów, którzy grali w tych filmach. Dyskutowaliśmy o tym kinie w klubie, w kawiarniach (-Fajny film wczoraj widziałem. – A momenty były? – No masz, a najlepiej jak…). Dzisiaj ta wiedza, nie używana, paruje z mojej głowy, czasem długo muszę pomyśleć, by przypomnieć sobie jakieś nazwisko.

Dzisiaj gwiazd filmowych w sensie, jak rozumieliśmy to przez lata, chyba już nie ma. Widzimy młode twarze, ale kojarzymy je z granymi postaciami, a nie z nazwiskiem aktora. Ważniejsze są postaci, które odtwarzali w obrazie filmowym. No ten, co grał tego i  tamtego, w tym i tamtym filmie. I wszystko. Starzy gwiazdorzy – odchodzą.

04Coraz rzadziej mam styczność z filmem, ale tęsknię. Więc jak pojawia się trochę wolnego czasu, by coś obejrzeć, to staram się nadganiać. Jak w ostatni, noworoczny weekend. I co? Ano bez wielu wzruszeń. Głównie były to wzruszenia ramion. Obejrzałem po parę odcinków kilku seriali, o których głośno ujadano w sieci. Część z nich obejrzę do końca w jakiś inny czas, ale inne porzucę.

WILLOW – pamiętam dobrze kinowego Willowa, bez super efektów, ale wykonanego sprawnie i z poczuciem humoru. Teraz otrzymaliśmy kalkę, dla młodzieży i dzieci, z humorem na poziomie… hm, brak mi skali. Porzucam.

ANDOR – reklamowano mi jako Gwiezdne Wojny na poważnie, dla dorosłych, itp. W porównaniu do przygód Boba Fetty, Bena Kenobiego Andor jest lepszy, ot, przygoda w uniwersum znanym i lubianym. Ale to jest materiał na jeden film, nie na serial – byłby zgrabny prequel do Łotra. Imperium wydaje się utożsamione z korporacjami, źli kapitaliści, gnębiący kolonie, wyzyskujące ludzi. A jak przyjdzie Republika to pewnie nastanie kraina szczęśliwości. Pewne elementy do wykorzystania i logiczne, jak na przykład utrudniony dostęp do technologii, która daje przecież wielką przewagę – a jest dostępna tylko szwarccharakterom i korporacjom. Dobrze pomyślane kolonie karne. Widać rękę kogoś, kto lubi sf i SW, ale jest trochę z zewnątrz. Świeży powiew. Szkoda tylko, że łapę dzierży nad tym Disney, bo lepiej byłoby to zrobić mroczniej, 18+  I oglądając machinę Imperium mam dziwne skojarzenia z Rosją. Ze szczególnym uwzględnieniem głupoty żołnierzy i urzędników imperialnych.

02OKO ŚWIATA – seriale fantasy zawsze mnie bawią, dzielę je na nadęte i rozdęte. Ta magia, która zwykle nie ma krzty logicznego wytłumaczenia. W SF mamy blastery i latające czołgi, w fantasy energię z ręki i smoki. Powstanie blastera jestem w stanie zrozumieć, energii magicznej nie. W fantasy mamy więc kreowane światy typu średniowiecznego, kręcone na małych planach – widzimy zamek lub dwa, otoczone paroma zagrodami, wioskę złożoną z paru byle jak skleconych szop – a potem znikąd pojawiają się wielotysięczne armie. Aby taką armię zebrać, trzeba mieć ludną krainę, bardzo ludną, bo pod broń bierze się tylko młodych mężczyzn. Przez krainy przetaczają się wojny, które palą wszystko do gołej ziemi. Skąd chleb, rzemiosło, drogi, mosty, podatki? Z magii? A ta skąd bierze?

Cykl Jordana był bardzo fajny do około 5 tomu, dość dobrze skonstruowany, a potem, zamiast się kurczyć, zamykać wątki poboczne i zmierzać do finału, wielkiej bitwy ze złym, takiej na równinie Megiddo Jordan zaczął wprowadzać nowe siły i jeszcze rozszerzać uniwersum. W filmie takie tło jest trudno pokazać. Poprawna realizacja, ale to musiałoby by być z 12-15 sezonów. Postaci sztywne. Nie dające się polubić.

RÓD SMOKA – zrealizowany z rozmachem prequel Martina do Gry o tron (której ostatnich sezonów, pisanych na kolanie przez „fachowców od tiwi”, też dotąd nie obejrzałem) zwyczajnie mnie znudził. Powtórki fabularne z GoT, dramaturgii mało, trochę scen brutalnych, dużo gadania o niczym, zmiany aktorek w kolejnych odcinkach, jakby nie można ich było „postarzyć” (mężczyzn można było). Proza Martina to ciekawe postaci bohaterów, wielowymiarowe, często niejednoznacznie białe czy czarne – tu tego zabrakło. Efekciarsko jest, ale nie wiem po co powstał serial. To znaczy wiem, dla kasy, bo obejrzą fani GoT, ale czy te streamingi, które zabiły wielkie wytwórnie filmowe (covid pomógł) naprawdę tyle zarabiają, by takie produkcje uruchamiać? No ale mało tu przynajmniej magii, bo w same smoki jakoś tam uwierzyć mogę, ewolucja nie takie cuda tworzyła, choć w takiej postaci jak w serialu latać by nie potrafiły (odsyłam do wykładu Huberatha). Obejrzę kolejny sezon (a w tym trafiały mi się sesje z podglądem, 15 minut na odcinek), bo tu jeszcze brakuje kilkudziesięciu lat do Gry o tron. EDIT. Serial właśnie otrzymał Złoty Glob.

0301Y OSTATNI Z MĘŻCZYZN – nie wiedziałem, że powstał serial na temat tego komiksu (Vaughan/Guerra), a kiedyś mi się podobał. Nieznany wirus zabija (trochę za bardzo spektakularnie, bo prawie w jednej chwili) wszystkie ssacze samce, a więc zostają na świecie (który nagle zupełnie się wali) same kobiety. Poza jednym gościem, Yorrikiem (tak, tak, z Szekspira), ocalałym z niewiadomego powodu, a ocalałe genetyczki będą musiały wymyślić dlaczego. Banki nasienia są, ale co z tego, jak wirus nadal zabija wszystkich z chromosomem Y? Są też takie panie, którym bez mężczyzn się podoba. Czy świat kobiet będzie spokojniejszy, łagodny, Ziemia stanie się kwitnącym ogrodem? Nie. Na razie 4 odcinki i to najbardziej obiecujący serial.

PIERŚCIENIE WŁADZY – oho, to się odbiła ta produkcja czkawką badaczom pisma świętego. Zwłaszcza że bańkę rozdmuchał Amazon, a wyobraźnię podsycały kwoty, jakie wyłożono na produkcję. Wizualnie bez zarzutu, choć za bardzo laurkowo, czasem by się chciało wytrzeć w dekoracje i płaszcze elfów wysmarowane łapska. Miał serial klimat, choć wpadek logicznych, odstępstw od Tolkiena, konfabulacji jest tu tyle, że można by Tolkiena usunąć z listy płac. Obejrzałem, nie jęknąłem i pewnie za rok obejrzę sezon drugi.

 

3 

SFinks 71 w robocie

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Pierwsze teksty spłynęły, numer powinien pójść do drukarni 31 stycznia, a w połowie lutego być gotowy.

Czyli jestem punktualny.

sfinks 71 okladkaCo w numerze? Franz Rottensteiner zgodził się porozmawiać do SFinksa na temat recepcji prozy Strugackich na Zachodzie. To znany agent literacki, wydawca, antologista, przez wiele lat redaktor naczelny pisma „Quarber Merkur”. Wiele zrobił dla promocji europejskiej fantastyki ze wschodu za żelazną kurtyną. Był agentem Lema, ale o tym nie rozmawiamy, bo zrobiła to już w wyczerpujący sposób Dominika Oramus (wywiad w: „Bogowie Lema” Marka Oramusa), był agentem braci Strugackich, obecnie reprezentuje ich spadkobierców. Mówi ciekawie.

W prosie stare opowiadanie Johna Berrymana, takie o satelitach telekomunikacyjnych i problemach technicznych z nimi, ale z czasów, gdy tych satelitów nie było. Zabawne.

W publicystyce jak zwykle Laudański, Sobota, Żelkowski, Błaszkiewicz, Kajtoch, Oramus i inni.

Wyglądajcie przedsprzedaży 1 lutego.

2 

Wchodzimy w Nowy Rok

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Nowy Rok. Niby tylko zmiana daty, ale zawsze jesteśmy podekscytowani – czujemy niepewność wymieszaną z nadzieją. Nadzieją, by był lepszy, bo ostatnie lata nas nie rozpieszczają – epidemie, wojna tuż pod naszą granicą, marna, możliwe że najgorsza od 89 roku sytuacja gospodarcza, duża inflacja – więc chcielibyśmy, by było lepiej. Z dużą dozą niepewności, bo ceny podstawowych produktów wciąż przyspieszają i mety nie widać (choć z papierem nie jest tak źle, o czym na końcu), rządzący są zajęci nie ratowaniem tego dziwnego kraju, a wykopywaniem sobie stołków spod tyłków i rozpychaniem się u koryta, koszty energii instytucjonalnie powstrzymywane, ale w końcu wystrzelą i wie to najmniej nawet rozgarnięty Polak, czyli czeka nas długa recesja.

Patrzymy więc  w 2023 z optymizmem, choć wszelkie znaki na ziemi i na niebie pokazują, że lekko nie będzie. Ja na pewno nie będę się szampańsko bawił, bo to chyba nie czas na bale i w takiej sytuacji staje mi przed oczami orkiestra na Titanicu, co grała do końca. Poczytam (nie fantastykę), nadrobimy z żoną zaległe filmy.

W księgarni i wydawnictwie czas spokojny, już trwa remanent. Nowości styczniowe – Del Rey i Tołstoj idą do drukarni koło 10 stycznia, premiera pod koniec miesiąca. Będą też dodruki, bo zaczyna brakować Strugackich, Watsona, antologii ukraińskiej i Złotego Wieku amerykańskiej SF 1-2 – sprzedają się stale i całkiem dobrze. Ale dodruki pewnie na luty. Skończyłem redakcję ostatniego tomu serii Złoty Wiek, dwunastego i zbioru nowel i opowiadań Gansowskiego. Teraz korekta i w lutym do druku. Gansowskiego mam dużo tekstu, możliwe, że powstaną z tego dwa tomy – drugi jesienią. Zbiera się już materiał do nowego SFinksa.

chronswojaplanete

EksperymentGarina

zlotywiek12Wieza

 

 

 

 

 

 

 

 

Inni wydawcy zapowiadają trochę nowości, ale zapewne dopiero od lutego będzie ich więcej.

Imprez fantastycznych zapewne będzie bez liku, ale mnie i księgarnię zobaczycie tylko na kilku, wyselekcjonowanych. Coraz trudniej mi się te wyjazdy przygotowuje – w sumie jeżdżę na nie dla spotkań z czytelnikami. Gdyby nie to, już bym zarzucił konwenty, bo ogrom pracy przekracza wygenerowane zyski. Nie robię się też młodszy. Konwenty, to zresztą za dużo powiedziane. Targi tak, ale nie konwenty. Biznes, na którym można i trzeba zarobić. A zarabiają nie wszyscy – rotacja firm i firemek jest spora, opinie co do zyskowności takich imprez mocno podzielone wśród wystawców. Są jeszcze małe konwenty, odbywające się w szkołach, ale nastawione na gry we wszelkiej postaci i przebieranki, spotkań literackich niewiele, a sądząc z publikowanych w sieci relacji fotograficznych, nie cieszą się one liczną publicznością. Mam wrażenie, że już tylko czerwcowy festiwal jest konwentem w starym stylu, zwłaszcza odkąd zabrakło Polconów.

Tak, na festiwal zawsze czekam, bo tu spotykam się z ludźmi mile widzianymi, są właściwie jak rodzina, którą widzi się rzadko, raz do roku. To pracowity czas, ale dający mi wciąż wiele radości.

I na koniec coś optymistycznego. Raczej nie spodziewam się nowych podwyżek papieru. Sytuacja na rynku powoli się stabilizuje. Spadły zamówienia, produkcja nie zmalała, więc dostawy odbywają się na bieżąco. Ceny stanęły. Może pójdą w dół?

 

16 

Plany, plany i jeszcze raz plany

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: DZIAŁALNOŚĆ.

Minęły bardzo, ale to bardzo pracowite trzy tygodnie w wydawnictwie i księgarni. Trochę nerwowe, z powodu opóźnień w dostawach z drukarni, zwłaszcza Bułyczowa, który miał się ukazać razem ze Złotym Wiekiem Science Fiction, a z pewnych – nie wartych już wspomnienia przeoczeń – pojawił się u nas dzisiaj i zamówiony nakład od razu rozesłaliśmy. Tak bywa w przedświątecznym okresie, niby jestem na to w jakiś sposób uodporniony, ale nerwy są. Zawsze chcę, by było na czas, w terminie, szybko. Ale jesteśmy jednym z kilku ogniw łańcucha produkcji, dostaw, transportu – w grudniu bywa, że któreś z ogniw pęka i wtedy najmisterniej przygotowany plan, czasem się wali.

Ale już wszystko nadrobione, wysyłka trwa zgodnie z planem.

Zaraz Święta, potem dzień zmiany daty i wchodzimy w rok, który może być bardzo ciekawy. I trudny.

Pomimo przewidywanych trudności, plan wydawniczy mam rozrysowany dość wyraźnie i oby zdrowie pozwoliło go zrealizować.

Katalog, którego nakład zrobiłem tak jak poprzednio, tym razem wystarczył ledwie na dwa miesiące, sądzę że do Sylwestra go zabraknie. Nie martwię się, bo zapewne w lutym zrobimy wersję rozszerzoną o tych kilka pozycji, które kupiłem po październiku.

Festiwal – program powoli nabiera rumieńców. Zaraz będę dodawał kolejnych gości – jak Janka Maszczyszyna i grupę autorek i autorów z Ukrainy oraz parę literaturoznawczyń, która przygotowują blok poświęcony twórczości Mai Kossakowskiej.  Tym samym lista gości i prelegentów zostanie zamknięta, a program będzie nadzwyczajny.

Nowe SFinksy także szykują się ciekawe, a mój osobisty dział wywiadów powiększę o wywiady zagraniczne. Mam pomysły, rozmówcy wyrazili zainteresowanie, teraz muszę dograć szczegóły.

No i smaruję kolejne strony swojej książki. Mam już 300 stron, ale zaplanowałem jakieś 1600, więc wiele pracy jeszcze przede mną.

W księgarni pracy teraz już trochę mniej, ale ostatnie wysyłki, które mają duże szanse dotrzeć jeszcze przed świętami, będą wysyłane 22 XII. Przypominam, że do końca miesiąca trwa promocja na szereg tytułów, część z nich już wyparowała z magazynu.

Aaaa, byłbym zapomniał, przybyło kilkanaście pozycji do antykwariatu. Po 1 sztuce, więc warto ofertę przejrzeć.

Na tym koińczę, nie wiem, czy w tym tygodniu zrobię jeszcze jakiś wpis – bo trzeba coś ogarnąć, coś polepić, coś udekorować – więc już teraz życzę Wam wszystkich Spokojnych, Radosnych i Zdrowych Świąt.

 

4 

„Lazarus” Svitłany Taratoriny

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Zapowiadałem, że zamiast książek od Moskali (poza radziecka klasyką) zwrócę uwagę na twórców ukraińskich. Piszących po ukraińsku. Antologia Język Babilonu uświadomiła mi jasno, że jest w czym przebierać. Już w trakcie pracy nad antologią wypytywałem się, szukałem recenzji, opinii. Tytułowe opowiadanie wspomnianej antologii zwróciło moją uwagę na Svitłanę Taratorinę – dobry warsztat, ciekawe spojrzenie. Bardzo świeży głos w tamtejszej fantastyce.

Miło mi więc ogłosić, że bodaj najlepsza jej powieść, a jednocześnie jedna z najciekawszych powieści ukraińskiej fantastyki ostatnich lat – ukaże się nakładem Stalker Books. Chcemy zdążyć na czerwcowy festiwal, bo zaprosiłem autorkę do odwiedzenia naszej imprezy. Nota bene, na festiwalu pojawi się więcej autorów z Ukrainy, wkrótce o tym więcej.

Lazarus to stylowa urban fantasy. Łazarz rozgrywa się w 1913 roku w Kijowie, gdzie we względnym pokoju współmieszkają ludzie i nieczyści: upiory, duchy leśne, wilkołaki i inne istoty z demonologii ukraińskiej. Znakomicie opisana i przywrócona do życia panorama Kijowa sprzed Wielkiej Wojny. Nieczyści czekają na powrót legendarnego przywódcy, Smoka. Fabuła osnuta wokół śledztwa, dużo smaczków i świetnie narysowanych postaci. Ta powieść Wam się spodoba, i – mam nadzieję – Svitłana zdobędzie wiernych fanów.

W tej chwili uzupełnia tekst dla polskiego przekładu, pisze objaśnienia do kilku polskich postaci w książce.

lazarus1 taratorina

 

4