Wiatr zmian

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Powoli szykują się spore zmiany, do których dążyłem od jakiegoś czasu, a mające dać mi więcej czasu na wydawnictwo, księgarnię i własną pisaninę. Więcej szczegółów już wkrótce, w każdym razie maszyna ruszyła i pierwsze podmuchy zmian już odczuwam.

Na początek – mamy w starej księgarni spory bagaż książek nie fantastycznych. Chcemy to szybko wyprzedać, bo zagracają, psują remanent itd. Znajdziecie te książki w działach:

https://solarisnet.pl/pl/c/Tania-Fantastyka/103

https://solarisnet.pl/pl/c/Ciekawe-ksiazki/50

Jest tam trochę fantastyki, historia, militaria, literatura kobieca, sensacja, poradniki, podróże, albumy.

Wszystkie te książki wyprzedajemy po 10 zł. Niektóre po 20 zł. Wiele jest wartych dużo więcej. Na stanie po 1, 2 egzemplarzach.

Sprawdźcie.

0 

Nowe ebooki

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Szybka informacja –  dzisiaj wprowadziliśmy do sklepu następujące ebooki:

Mirosław Jabłoński Nieśmiertelny z Oxa, Kryptonim Psima, Schron

Władimir Michajłow Źródło

Wojtek Sedeńko Pejzaż z gwiazdami.

Zapraszam miłośników książki pikselowej.

0 

Falkon w Lublinie

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

To już ostatni dla mnie konwent w tym roku. Falkon 12-14 października Targi Lublin.

Lubię jeździć do tego miasta, dużo wspomnień, rodzina. Lubię też Falkon, na którym obecni jesteśmy z księgarnią od startu. Teraz wezmę udział w trzech panelach: o rynku wydawniczym, o Lemie i o kosmosie i postczłowieku.  Sobota w namiotach (brr!) i niedziela w antresoli. Zapraszam.

Do tego zapraszam do księgarni. Planuję mieć spory antykwariat z dobrą fantastyką, duży dział z tanią książką i oczywiście pełną ofertę wydawniczą. U nas odbędzie się akcja Powergraphu. U nas znajdziecie nową książkę Jacka Piekary, której prapremiera na Falkonie właśnie.

Bardzo dużo pisarzy się zapowiada, cała polska czołówka, z zagranicznych Ken R. MacLeod.

Do zobaczenia

0 

Zapraszam mieszkańców Warszawy i okolic

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

W dniach 6/7 października, a więc już za dwa dni zapraszam na Warszawskie Targi Fantastyki, gdzie nasza skromna księgarnia rozstawi się obok Kąciku Autorów na drugim piętrze DH Jabłkowskich przy ulicy Brackiej. Oprócz gości z poniższej ulotki, swoją nową książkę, zbiór „Kołysanka stop” będzie podpisywał Baretek Biedrzycki (niedziela ca 11 rano).

WTF1 WTF3

0 

40 lat w fandomie

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Nie pamiętam już, który to był październikowy dzień 1978 roku, kiedy przyszedłem do olsztyńskiego klubu Bimanol i zapisałem się, przystąpiłem (niepotrzebne skreślić) do nieformalnego klubu fantastyki, który formalnie należał do OKMFiSF. Nikt nie prowadził zapisów, nie wydawał legitymacji (i dobrze, bo jedyną organizacją, do której należałem był NZS, zdelegalizowany przez komunistów w 1982 roku), a kontakty z centralą warszawską na ulicy Kickiego 12 były właściwie żadne. Stąd owa nieformalna formalność.

Rozmawialiśmy, wymienialiśmy się książkami – tak wyglądały wtedy kluby. Potem przyszedł rok 80, wielkie zmiany, chwila głasnosti, a po niej mrok stanu wojennego. Klubowicze się rozeszli, rozbiegli po świecie, dzisiaj utrzymuję kontakt tylko z jedną osobą. W 1984 założyłem oddział PSMF „Stalker” (PSMF był przedłużeniem OKMFiSF), robiłem już konwenty, ogólnopolskie studia video, wydawałem fanziny. Nadal rządziły książki (głównie klubówki), doszło wideo, pojawiły się pierwsze gry komputerowe. W 1987 zarejestrowałem stowarzyszenie Warmiński Klub Fantastyki, odchodząc z PSMF. Działałem w nim do 1990 roku, pierwszego roku wolnej Polski. Potem założyłem księgarnię wysyłkową, wydałem pierwszą antologię „Wizje alternatywne”, zorganizowałem pierwszy festiwal (1994), założyłem pismo „SFinks” (1995), wydawnictwo Solaris (1999), drukarnię SolarisDruk (2010) itd. Wszystko to funkcjonuje do dziś. Jakoś.

Nadal jeżdżę na konwenty, bardziej jako handlowiec niż uczestnik, czasem jako gość, i przyglądam się fandomowi. Z sympatią. W niektórych uczestnikach dostrzegam dawnego siebie.

40 lat…

porwit21986_opole6 1991_Inglot_WS_Drzewo1990 1991_krakow91_1 1984_stalker 1985_gielda 1985_stalcon2 1986_opole5 1986_stalekr

1 

O sporcie

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Nie pisałem na tym blogu chyba o sporcie, a przyczynką do tej wypowiedzi są odbywające się właśnie mistrzostwa świata w siatkówce. Uprawiałem sporo dyscyplin za młodu, grałem m.in. w okręgówce w futbol, ale to nie nożna jest moją ulubioną dyscypliną. Praktycznie nie oglądam polskiej piłki od czasu sukcesów klubowych Widzewa, uważam, że to dyscyplina w Polsce w wielkim kryzysie i kompletnie nie zasługuje na uwagę i wielkie pieniądze. Budowane w Polsce stadiony, przystosowane tylko do piłki i ew. targów uważam za hańbę. Wystarczyłoby dodanie bieżni, aby te stadiony mogły się zapełnić miłośnikami dyscypliny, którą uwielbiam, i która przynosi nam wspaniałe sukcesy – lekkiej atletyce. A z gier zespołowych kocham siatę, choć przy moim haniebnym wzroście grałem tylko jako przyjmujący w szkolnej drużynie. Pamiętam wszystkie wielkie finały polskiej siatkówki, pamiętam nocny bój ze Sborną w finale olimpijskim w Montrealu. Wtedy w zespole grali siatkarze AZSu Olsztyn, a ja na ich mecze do małej kortowskiej hali chodziłem zapamiętale. Teraz pozostaje telewizor, bo jak Memoriał Wagnera przeniesiono z olsztyńskiej Uranii do łódzkiej Areny, nie mamy tu wielu siatkarskich rarytasów.

Siatkówka wymaga tylko małego boiska, wystarczy jej hala gimnastyczna w szkole bądź boisko na wolnym powietrzu, a nawet plaża. Zasady są niezwykle proste, choć działacze międzynariodowej centrali, wywodzący się jakimś cudem z krajów, gdzie siatkówka jest słaba, mieszają w nich bardzo. Ostatnia dobra zmiana w przepisach to ta (poza wprowadzeniem challenge’u), która zniosła walkę na straty, a każda akcja przynosi punkt (zwiększono też liczbę punktów do 25 w secie, poza tie breakiem).

Centrala wprowadza mnóstwo kontrowersyjnych systemów turniejowych, jak ten głupawy z tegorocznych mistrzostw. Wygrywasz słabą grupę i zdobywasz komplet punktów, a w drugiej rundzie wystarczy ci wygrać jeden mecz z trzech, by wejść dalej. W tej kolejnej rundzie wystarczy jeden mecz wygrać 3:0 i wejść do półfinałów. Promuje to siatkarskich patałachów, często gospodarzy – bo federacja obawia się pustych trybun i mniejszych wpływów (bilety i tak kupuje się z góry, przed mistrzostwami, a wielkie turnieje powinny być rozgrywane w krajach, gdzie siatę się kocha). Dochodzi do tego, że niektórzy odpuszczają mecze, chcąc zachować świeżość, albo nie spotkać potencjalnie trudniejszej drużyny. Psuje się wspaniałe zawody.

Futboliści grają w turnieju maksymalnie 7 meczy w miesiąc, siatkarze 12. Mecz futbolu trwa 90 min z przerwą, siatkarski potrafi trwać 3 godziny jak półfinał naszych z USA. Nie ma dyscypliny sportowej, zespołowej, gdzie gra się cztery dni z rzędu najważniejsze mecze – jak Polacy dwa ćwiercfinałowe spotkania, półfinał i finał, od czwartku do niedzieli. Wymyślający to powinien przyjąć kilkaset zagrywek pod rząd. Podbrzuszem.

Siatkówka wymaga żelaznej kondycji, niebywałej techniki, refleksu w obronie i na przyjęciu, inteligencji i sprytu. Wiem, że szczypiorniści nazywają siatkarzy pumpersami, bo to sport niekontaktowy. Ale chyba nigdy nie mieli obitych rąk od przyjęć i obron piłek latających z prędkościami powyżej 100 km/h.

Chylę czoło. Napisałem to czekając na finałowy mecz….

A teraz o 23 już wiem… Zrobili to znowu. Są wielcy!!!! Jestem pijany szczęściem, i trochę winem.

0 

Historia bez białego człowieka

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: DZIAŁALNOŚĆ; WIEŚCI.

Niejeden z wielkich pisarzy fantastycznych brał się za bary z ideą napisania alternatywnych dziejów naszego świata, bądź dziejów naszej przyszłości.

Wells, Asimov, Heinlein, Van Vogt… można by długo. Byli tacy, co próbowali napisać taką historię dokonując eliminacji jakiegoś znaczącego faktu w rzeczywistej historii. Np. u Roberta Silverberga w Romie Eterna nie upada Cesarstwo Rzymskie, a trwa dalej, jednocząc świat śródziemnomorski.

Najbardziej uderzającą i ciekawą książką poruszającą ten temat jest powieść Kima Stanleya Robinsona – Lata ryżu i soli. To potężna panorama dziejów świata całego, nie tylko śródziemnomorskiego, poprowadzona od XIII wieku. W tym właśnie wieku Robinson zakłada, że czarna zaraza, co zabiła w rzeczywistości 1/3 ludności Zachodu, rozprzestrzenia się bez przeszkód na całą Europę,  i powoduje starcie z powierzchni ziemi białego człowieka. Pandemia jest tak straszna i skuteczna, że jeszcze przez dziesięciolecia inne ludy boją się zapuszczać do Europy.

Co wiąże się z takim założeniem fabularnym? Ano nie ma już białasów, nie ma religii chrześcijańskiej, a świat powoli i sukcesywnie jest opanowywany przez cywilizację Arabów, Chińczyków i Hindusów. Swoje do powiedzenia mają też Japończycy i Indianie. Robinson sprawnie i udanie snuje swą opowieść, skupiając się na ludziach i wielkich religiach tego świata. Akcję prowadzi śledząc losy wybranych bohaterów, których reinkarnacje pojawiają się w kolejnych epokach i miejscach, a postępy swoich losów i ewolucji obserwują w buddyjskiej przestrzeni bardo, gdzie dusze oczekują na kolejne wcielenie.

Losy ludzkości, gdy zabraknie cywilizacji białego człowieka wcale nie idą lepszym torem. Pisarz nie ma złudzeń, że wielkie religie tego świata skoczą sobie do gardeł. Nie ma złudzeń, że to wojna jest napędem cywilizacyjnym (wojna światowa u Robinsona jest jedna, ale trwa dziesiątki lat, doprowadzając do prawie całkowitego unicestwienia wszystkich cywilizacji (nawet Czomolungma po zbombardowaniu ma inny wierzchołek i nie jest już najwyższą górą świata).

Mordercze instynkty wyhamowuje dopiero chaos i bieda po wojnie oraz odkrycie niszczycielskich możliwości rozbicia atomu.

Robinson snuje też ciekawe rozważania na temat roli kobiet w tych cywilizacjach, bo historycznie rzecz ujmując, u Arabów, Chińczyków, Japończyków czy Hindusów ich rola jest drugorzędna. Jedynie cywilizacja amerykańskich Indian stawia kobietę, rodzicielkę i dawczynię, życia na piedestale. Powoli i różnymi sposobami kobiety zyskują jednak prawa i szacunek równy mężczyznom.

Wysoko stawiam tę powieść we osobistym rankingu.

lataryzu

7 

Orwellowski kabaret.

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Pierwszy raz przeczytałem Rok 1984 w wydaniu podziemnym. Mocno mną wstrząsnął. Czytałem dla aluzji, nic nie było równie aluzyjnego i dosadnego, siarczystego jak proza Orwella. Nie zwracałem uwagi na mechanizmy, socjotechniki, które Orwell demaskował, bo żyłem w środku równie paskudnego, gównianego systemu.

Potem była ponowna lektura po oficjalnym wydaniu w PIWie, w latach 80., już w przekładzie Mirkowicza (paryski przekład był Mieroszewskiego). W 88 już czuliśmy, że komunizm się potknął i tylko czekaliśmy, jak wyrżnie gębą w glebę i nie wstanie.

A teraz sobie przypomniałem 1984 i Folwark zwierzęcy jednym ciągiem, nie są to zresztą grube książki, dla czystej przyjemności i sprawdzenia, jak się mają po latach. To powinna być obowiązkowa lektura szkolna. Obawiam się jednak, że może to komuś nie być dzisiaj na rękę . Nasilają się na świecie narodowe socjalizmy, faszyzmy i inne -izmy (trumpizmy, erdoganizmy, orbanizmy – historia kiedyś je nazwie, oceni i sklasyfikuje), a te dwie książki wciąż są niezwykle aktualne. Demaskują mechanizmy władzy totalitarnej w sposób bezwzględny.

Folwark to opowiastka, która jest wstępem do słynnej antyutopii 1984. Powstała w czasie wojny, a Orwell chciał nią zwrócić uwagę na sposób, w jaki rodzą się totalitaryzmy. Widział to na własne oczy w czasie wojny domowej w Hiszpanii, obserwował sytuację w Rosji Sowieckiej. Obawiał się, że wojna i system nastawiony na produkcję wojenną także z Anglii uczyni państwo niedemokratyczne. Kłopoty z wydaniem Folwarku utwierdziły go jeszcze w tym przekonaniu – dzisiaj wiadomo, że kłody pod nogi rzucał mu radziecki agent Smolka.

W Folwarku w alegoryczny sposób opisał jak bite, poniżane i i zmuszane do pracy ponad siły zwierzęta buntują się na farmie przeciwko właścicielowi, wypędzają go i zaczynają same gospodarzyć w folwarku. W imię chwalebnych idei, wzniosłych haseł, zwierzęta pracują coraz więcej i więcej, za mniej spyży, niż za ludzkiego farmera, a przywódcy buntu obrastają w tłuszczyk i zamieniają się w takiego samego farmera, którego wypędzili. Symbolem farmy jest Róg i Kopyto (zamiast sierpa i młota), a konstytucyjna niejako zasada „Wszystkie zwierzęta są równe” zamienia się w wyniku manipulacji w: „Wszystkie zwierzęta są równe. Ale niektóre zwierzęta są równiejsze”.

Rok 1984 idzie jeszcze dalej. Opisuje utrwalony już totalitarny system, który jest w stanie permanentnej, bo trwającej dziesiątki lat wojny z innymi podobnymi systemami. Podstawą tego totalitaryzmu jest całkowita inwigilacja (jesteśmy w tym już mocno zaawansowani, a powód inwigilacji jest dość podobny – zapewnienie bezpieczeństwa), manipulacja historią poprzez wymazywanie wszelkich nieprawomyślnych bądź już niepotrzebnych faktów na wszystkich poziomach – artykułach prasowych, książkach (historię tworzą zwycięzcy), wszyscy pracują na wojnę, wolność w żadnej formie nie istnieje. Policja ściga nawet samą myśl o buncie (myślozbrodnia), donosicielstwo jest powszechne, posunięte aż do granic absurdu (historia o Pawliku Morozowie brzmi przy tym jak bajka dla dzieci).

Główny bohater, Winston Smith, pracuje jako urzędnik w Ministerstwie Prawdy, poprawia stare artykuły, więc zna mechanizmy totalne cenzury, a także pamięta, jak było kiedyś. Stąd rodzi się w nim bunt. W dodatku w jego życiu pojawia się miłość. A przecież wiadomo, że: Każdy orgazm ciosem zadanym Partii [cytat]. Smith naiwnie sądzi, że uda mu się zwodzić Policję Myśli. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego bunt jest sterowany – po to tylko, by poprzez tortury i presję psychiczną odmóżdżyć go do tego stopnia, że wreszcie naprawdę pokocha system i stanie się sprawną marionetką w rękach Wielkiego Brata. Bo Wielki Brat nie eliminuje, po prostu przerabia ludzi.

Co ciekawe, w myśl  zasady Prole i zwierzęta są wolne – tylko najniżej opłacani, nie szanowani proletariusze, prole, mają jakieś prawa. Wolno im znacznie więcej, ale dba się o ich niski poziom intelektualny, najprostsze rozrywki, zapewnia igrzyska – byle się nie buntowali.

Niesamowitą sprawą u Orwella, wzorowaną na powszechnych w języku sowieckich skrótach jest nowomowa. Cały czas szlifowana, ukazują się kolejne tomy z nowymi określeniami. usuwająca niepotrzebne według Partii słowa, które pracownicy jak Smith podmieniają we wszystkich artykułach i książkach. Praca nad nowomową zmierza do maksymalnego uproszczenia języka, by nie można nim było przekazywać żadnych ważnych treści i idei, by zamieniła się w bełkot. Podoba mi się fragment, gdzie jeden z ludzi pracujących nad nowym słownikiem, Syme – mówi: Istnieje takie słowo w nowomowie, którego pewnie jeszcze nie znasz: kwakmowa, czyli mówienie podobne do kwakania kaczki [koniec cytatu].

Albo jeszcze piękniejszy cytat: Kluczowy termin to słowo czarnobiał. Podobnie jak wiele innych określeń nowomowy, ma dwa sprzeczne znaczenia. Użyte wobec przeciwnika, piętnuje jego zwyczaj bezczelnego upierania się, że coś jest białe, podczas gdy faktycznie jest czarne. Natomiast w stosunku do członka Partii wyróżnia jego lojalność dla dyscypliny partyjnej, szczerą chęć, by jej się podporządkować i twierdzić, iż czarne jest białe.

Skraca się wszystko. Gdy pojawia się potrzeba napisania listu, otrzymuje się druk z gotowym spisem sformułowań, do skreślania niepotrzebnych.  Zakazana jest miłość i wszelka działalność, która może zniechęcić od udziału w Minutach Nienawiści, wiecach, pochodach i marszach.

Społeczeństwo hierarchiczne musi opierać się na nędzy i ciemnocie, aby sprawnie funkcjonować [Cyt] i Orwell pokazuje, jak sprawnie może to działać. Wróg zewnętrzny, choćby i wyimaginowany usprawiedliwia nędzę. Inwigilacja zapewnia bezpieczeństwo.

I jeszcze kilka nieśmiertelnych cytatów:

Partia pragnie władzy wyłącznie dla samej władzy. Nie obchodzi nas dobro ludzkości; obchodzi nas wyłącznie władza.

Jeśli ktoś pragnie rządzić, rządzić nieprzerwanie, musi umieć burzyć w poddanych poczucie rzeczywistości. Tajemnica sprawnych rządów polega na łączeniu wiary we własną nieomylność z umiejętnością wyciągania wniosków z wcześniej popełnianych błędów.

Działalność Partii sprowadza się do głoszenia wierutnych kłamstw z takim przekonaniem i pewnością siebie, jakie normalnie cechują wypowiedzi ludzi kryształowo uczciwych.

Same pyszności. Tylko dlaczego po lekturze jest mi smutno?

Folwark_zwierzecy1999 Rok_1984_1

0 

Solarisnet w Łodzi

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Po raz pierwszy od dwunastu lat nasza księgarnia pojawi się w Łodzi. Mamy tu dużą grupę klientów, liczymy więc na spotkanie z wami.

Nasze stoisko będzie czynne od rana do godzin wieczornych w trakcie trwania Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Atlas Arenie przy al. Bandurskiego, w dniach 14-16 września. Czyli w najbliższy weekend. Wszystko co z Solaris, a do tego nowości znanych wydawców fantastyki.

Zapraszam!

header_festiwal_komiksu_bg_2017

0 

Znowu fantastycznie w Planecie 11.

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Biblioteka Planeta 11 zaprasza olsztyniaków na kolejne fantastyczne spotkania pn. ROZUM POD KOPUŁĄ: gościem głównym będzie Jacek Dukaj, będzie też panel, będą filmy. Wszystko jak na plakatach poniżej. Rekomenduję.

dukaj_www ogolny_www

 

0