Pożegnaliśmy Maćka Parowskiego

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: DZIAŁALNOŚĆ.

Wczoraj pożegnaliśmy Maćka Parowskiego. Kościół cmentarza bródnowskiego był pełen ludzi, którzy Maćka cenili, lubili, kochali. Odczytano list Prezydenta RP, a potem list ministra kultury. Pośmiertnie przyznano Maćkowi Order Komandorski Odrodzenia Polski. Były mowy pożegnalne, a ksiądz czytał m.in. fragment „Diuny”.

To był taki mały konwent. Spotkaliśmy się na tej smutnej uroczystości w gronie, które razem nie widziało się od lat. Starałem się przywitać i zamienić przynajmniej parę słów z każdym znajomym. Cały zespół redakcyjny „Fantastyki” i Nowej Fantastyki”. Maciek Makowski z żoną, Kasią, Mieczysław Prószyński, Krzysztof Szolginia, Andrzej Brzezicki, Małgosia, Lech Jęczmyk, Dominika i Marek Oramusowie, Kamil Śmiałkowski, Paweł Matuszek, Jerzy Rzymowski, Michał Cetnarowski, Jacek Rodek, Rafał Ziemkiewicz, Tadeusz Markowski.

Byli wydawcy, Tadeusz Zysk, Kasia i Rafał Kosikowie, Mirosław Kowalski, redaktorzy. Było duże grono autorów, którzy z Maćkiem współpracowali lub po prostu się przyjaźnili: Wiktor Żwikiewicz, Marek Żelkowski, Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Bogusław Polch, Szczepan Twardoch, Tomasz Bagiński, Maja Kossakowska, Jarosław Grzędowicz, Krzysztof Sokołowski, Andrzej Pilipiuk, Marcin Podlewski, Tomasz Kołodziejczak, Tomasz Bochiński, Cezary Zbierzchowski, Konrad Lewandowski, Jaga Rydzewska, Piotr Gociek, Stanisław Remuszko.

Był wreszcie fandom. Z Gdańska, Białegostoku, Poznania, Zielonej Góry, Wrocławia, Katowic, Poznania, Lublina, Warszawy i Olsztyna. I była Mała Nidzica, liczna grupa fanów związanych z festiwalem.

Maćku, pozostaniesz w naszej pamięci!

pogrzeb

0 

Niszowe wydawnictwa

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Niszowe wydawnictwa są w ofensywie. Coraz więcej wydawców schodzi do Internetu, odpuszczając sobie dystrybucję przez empiki, hurtownie, księgarnie stacjonarne. A często oferują bardzo wartościowe książki. Z jednej strony dobrze, bo monopol wielkich graczy na rynku książki jest za dużym ciężarem i nie ma co z nimi wchodzić w konszachty, z drugiej – źle, bo książka i tak będąc produktem niszowym, schodzi jeszcze głębiej w podziemia. Ale wciąż potrafią te tytuły odnaleźć czytelnicy. Ja do takich łowców się zaliczam.

Wydawnictwo IX istnieje od jakiegoś czasu i w swojej, niewielkiej jeszcze ofercie, oferuje kilka książek, na które chciałbym zwrócić uwagę. Wydawcę interesuje wczesna fantastyka (pisałem już tu o Nadchodzącej rasie), groza i horror, literatura okultystyczna.

Spójrzmy na Mené-Mené-Thekel-Upharisim Tadeusza Micińskiego. Autor Młodej Polski, obdarzony niezwykłą wyobraźnią, sięgał po motywy diabelskie, okultystyczne. Za gnostykami twierdził, że świat jest szatańską parodystyczną kreacją Nieba. Był prekursorem surrealizmu w literaturze.

Wydawało się, że Lovecrafta wydano już w Polsce wszystko, często w parokrotnych przekładach. Tymczasem w tomie Wyzwanie z innego świata znajdziemy kilka utworów niepublikowanych dotąd w Polsce (Lovecraft jest tu głównie współautorem, choć lepiej byłoby powiedzieć – dawał wskazówki autorom, komentował, opiniował – taki był jego udział w tych nowelkach). Ale dla miłośników prozy samotnika z Providence – na pewno warta zakupu.

Wydawca wyszukuje też perełki literatury grozy – np. przedstawia polskiemu czytelnikowi wybór opowiadań Roberta Aickmana – Ukryty pokój. Nieznany w Polsce pisarz (zm. 1981) miał wpływ na takich pisarzy jak Clive Barker, Neil Gaiman.

I ja te książki polecam waszej uwadze. Są do nabycia wyłącznie na stronie wydawcy i na esefie. Przypominam o Nadchodzącej rasie, Edwarda Bulwera-Lyttona.

mene rasa ukryty wyzwanie

0 

Pamięci Maćka

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Śmierć Maćka Parowskiego (1946-2019) mną wstrząsnęła. Przyszła za szybko i nagle. W kwietniu trafił do szpitala, przysłał SMSa, że z nim źle. Korespondowaliśmy, dzwoniliśmy do siebie, SMS-owaliśmy. W maju odwiedziłem go w szpitalu bródnowskim. Nie rozmawialiśmy długo, bo był osłabiony. Przywiozłem mu egzemplarz „Historii fandomowych” Tomasza Pindela, prebook, plik wyciągnęła z wydawnictwa Czarne Kasia Kosik, okładkę zmajstrował na szybko Tadek Meszko, ja wydrukowałem. Ucieszył się. W tej książce jest dużo o nim. Prawdziwa laurka. Potem były żarty, uśmiechy (towarzyszył mi Marek Oramus i Lech Jęczmyk) i pożegnalny uścisk ręki. Czułem, że to ostatni uścisk dłoni z Maćkiem, ale i tak, gdy 3 czerwca zadzwonił ze smutną wieścią Raku, zaniemówiłem.

W kwietniu dużo korespondowaliśmy z Maćkiem, podrzucał mi liczne biogramy do swojej najnowszej książki – ma ją wydać SQN, a wiem, że pracował nad nią razem z redaktorką nawet na szpitalnym łóżku – redaktor do końca. Był bardzo ożywiony – uważał, że konfrontacja jego wspomnień z moimi, ulepszy tę opowieść o autorach i ludziach fantastyki. To był styl pracy Maćka, pytał ludzi, co sądzą, choć miał swój światopogląd, i wysnuwał wnioski. A tę książkę wymyśliliśmy w Stawigudzie dwa lata temu. Wojtas, skończyłem żółty tom Małp Pana Boga, co teraz, mam straszną ochotę pisać, ale kończą mi się tematy. A może napisz o autorach? Znałeś ich wszystkich, masz anegdoty, możesz spojrzeć na nich krytycznie, literacko. Ale wiesz, z niektórymi teraz różnie mi i nie po drodze. A po paru miesiącach dzwonił: Kurcze, Wojtas, jak mi się to lekko pisze, najłatwiejsza moja książka. Planowaliśmy to do mojej serii Krytycy o fantastyce, ale u mnie nakłady niewielkie, cyfrowe, powiedziałem mu: Maciek poszukaj wydawcy, który sprawi, że tę książkę przeczyta więcej ludzi, ja się nie pogniewam… Tak się stało, książka ma się ukazać jesienią.

Jak do mnie dzwonił, to zawsze ze spaceru, w zrozumieniu jego słów przeszkadzał często gwar uliczny. A przecież mówił też jakimś takim modulowanym głosem, trzeba się było dobrze wsłuchiwać w jego słowa.

Poznaliśmy się w pierwszej siedzibie „Fantastyki”, na Służby Polsce na Ursynowie, redakcja mieściła się w piwnicy po pralni. Miałem wtedy takiego świra, że wszystko, co związane z fantastyką mnie interesowało. Chciałem bywać na konwentach – wtedy ich jeszcze tak dużo nie było, boom miał nastąpić za dwa lata, chciałem poznawać ludzi, kluby, czytać i czytać więcej.

Maćka od razu polubiłem. Był otwarty, słuchał i lubił być słuchany. A ja go słuchałem. Ściągałem go do Olsztyna wielokrotnie, chyba nie było roku bez spotkań z Parowskim. Pisaliśmy listy, kiedy zająłem się redagowaniem antologii, a byłem przecież dla niego konkurencją, dzielił się ze mną adresami autorów. Wymienialiśmy się informacjami, adresami, telefonami, zdjęciami. Mam w domu fotograficzne archiwum Maćka, bezcenny zbiór fotek z fandomu, setek spotkań. Miał w Olsztynie liczne grono fanów i słuchaczy, Mirka Obarskiego, Jacka Sobotę. Był szef DKFu Konrad Lenkiewicz, spotykaliśmy się też z Andrzejem Śleszyńskim, autorem słuchowisk radiowych. Po spotkaniach były spacery nad jeziorami, pobyty we „Władziówce” nad Serwentem, na ranczo Wojtulewicza.

Maciek był traktowany jako redaktor fantastów. On, wchodząc do redakcji „Fantastyki” nie przeczuwał, że taki czeka go los. Ale to polubił. I stał się nauczycielem dziesiątków autorów. Adwersarzem, kochanym i nienawidzonym. Ale potrafił słuchać, kłótnie i dyskursy bardzo przeżywał. A fandom nie szczędził mu czasem bolesnych razów – jak antynagroda ŚKFu. A przecież, jak go na ostatniej Nidzicy  jedna z prelegentek zaatakowała, z tą feministyczną bezwzględnością, że nie wpuszczał na łamy „Fantastyki” kobiet i promował wyłącznie męski punkt widzenia, ze skupieniem słuchał, spokojnie odpowiadał, nie wyszedł obrażony. On wiedział, że przekonanych się nie przekona. Był mądry. Z jego pracy nad polską fantastyką powstało 6 antologii. I książek o fantastyce.

Był krytykiem wytrawnym. Uważnym, wnikliwym i celnym w osądach. Ludzie zapisywali sobie jego powiedzonka i bon moty. Kilka tysięcy stron: Bez dubbingu, Czas fantastyki, Z bandytą w windzie, Małpy Pana Boga, Kukułka na koniu trojańskim. Wciągnęła go nie tylko literatura fantastyczna, kochał film, a recenzji filmowych jego autorstwa jest bez liku, rozsianych po czasopismach, magazynach, książkach.

Czytaj dalej »

6 

Nie żyje Maciej Parowski

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

MPDzisiaj w nocy zmarł Maciek Parowski (1946-2019). W kwietniu ciężko zachorował, odwiedziłem go w szpitalu w Warszawie dwa tygodnie temu, wydawał się jeszcze silny, uśmiechał się. Nie mogę uwierzyć, nie będę dziś więcej pisał…

3 

Miejsca na tegorocznym festiwalu

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Jestem już w trybie festiwalowym od tygodnia. Muszę przygotować kolejną imprezę. Znaczki ID gotowe, w weekend skład programu – cały jest już dostępny na http://festiwal.solarisnet.pl

Lista znakomitości ze świata fantastyki jest znacznie dłuższa, niż wynika z listy wykładowców, bo w festiwalu będą uczestniczyć (niektórzy w podwójnych, a nawet w potrójnych rolach):

PISARZE: Marek Baraniecki, Bartek Biedrzycki, Bartłomiej Dzik, Jarosław Grzędowicz, Marek S. Huberath, Jacek Inglot, Maja Lidia Kossakowska, Joanna Kułakowska, Paweł Majka, Tadeusz Meszko, Marek Oramus, Andrzej Pilipiuk, Marcin Podlewski, Istvan Vizvary, Cezary Zbierzchowski, Andrzej Zimniak, Marek Żelkowski,

LITERATUROZNAWCY, NAUKOWCY i DZIENNIKARZE: Leszek Błaszkiewicz, Maria Głowacka, Mirosław Gołuński, Wojciech Kajtoch, Marta Kładź-Kocot, Paweł Laudański, Tomasz Lipiec, Dominika Oramus, Tomasz Pindel, Elżbieta Żukowska.

TŁUMACZE: Danuta Górska, Grażyna Grygiel, Lech Jęczmyk, Radosław Kot, Paweł Laudański, Marek Michowski, Jolanta Pers, Piotr Staniewski, Tomasz Walenciak.

Dogrywam ostatnie szczegóły, zostaje papierologia, sponsoring, sprawy techniczne. Wczoraj do drukarni oddałem wszystkie nowości i dodruki – z nowości Wizje alternatywne, Morze Diraca, Wilczojad, Kankan na wulkanie. Kompletuję książki do księgarni.

No i zbieram siły fizyczne i psychiczne. Trzeba będzie być w kilku miejscach na raz. Na dwa dni przed festiwalem przygotowanie wyglądu ośrodka – tu też będzie niespodzianka.

I w sumie uwaga do czytelników bloga – w weekend zrobiłem ostatnie zagęszczenie w hotelu i pawilonach, zostało około 8 miejsc wolnych. Jeśli ktoś nigdy nie był/była na naszym święcie, to zapraszam na wypoczynek z fantastyką.

2 

Edycje w twardych oprawach

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Jak już zauważyliście, zaczynam mnożyć wydania w twardych oprawach. Jeszcze 3-4 lata temu szyte hardcovery w cyfrowych nakładach 50-100 sztuk były bardzo drogie. Dzisiaj jest to już na granicy opłacalności. Chcę wydawać w takich pięknych oprawach wartościowe tytuły, dla kolekcjonerów. Książki, do których się wraca.

Na początek poszła Trylogia Solarna, Janka Maszczyszyna. Potem antologie Przedmurze i Po katastrofie – te będę musiał zaraz dodrukować. W produkcji jest jubileuszowa edycja Wizji alternatywnych – potężny tom, 930 stron, przedsprzedaż rusza w sobotę.

Do druku poszły też dwie książki Macieja Żerdzińskiego – Opuścić Los Raques i Imperium hiacyntów. Moim zdaniem bardzo oryginalnego, obdarzonego niezwykłą wyobraźnią autora. Maciek jest jednocześnie rysownikiem, muzykiem, zawodowo – wziętym psychiatrą. Napisał medyczny bestseller – „Natręctwa”.

Poniższe okładki to jego praca – to są dwie znakomite książki.

Myślę o kolejnych książkach – na początek dogadałem się z paniami Trepczanką i Boruń-Jagodzińską – Trylogia kosmiczna Borunia/Trepki, absolutny klasyk, wciąż czytany – moim zdaniem edycja w twardej oprawie znajdzie nabywców.

Co o tym sądzicie? A może macie swoje typy?

esef_slider-1800x650__zerdzinski esef_slider-1800x650__polskie-antologie

13 

Nowe ebooki na esefie

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

mila_dziewczyna_epubDzisiaj pojawiły się nowe ebooki na esefie:

Żółtodziób na pustyni Buł;yczowa
Czarna kula, antologia
Kraina grozy, Burroughsa
Pora mgieł, Gulakowskiego
Pojedynek z samym sobą, Gromowej
Na tropie tajemnicy, Gromowej
Błękitni ludzie, Bagriaka
Miła dziewczyna, Leibera
Godzina próby, Sheckleya
Status cywilizacji, Sheckleya

Zapraszam. Wkrótce kolejne.

0 

Fenix 6/7

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

fenix6Od dzisiaj można zamawiać podwójnego Fenixa Antologię, numer 6/7. Na 200 stronach:

Opowiadania polskie – Radek Rak – Baśń o wężowym sercu  albo wtóre słowo o Jakubie Szeli (fragment przedpremierowy), Anna Sikorska – W oczekiwaniu na cud, Marta Kładź-Kocot – Żołnierz i pustelniczka, Dominik Węcławek – Dramatyczne zdarzenie w pustce, Marcin Jamiołkowski – Przeciwzdarzenie, Wojciech Gunia – Ogród, nocne niebo, Marta Sobiecka – Rój, Anna Sikorska – Umieraki, Marcin Jamiołkowski – Brud (Hello Barbie)

Opowiadania zagraniczne – Wala Ponomariowa – Incydent, Walter M. Miller – Tajemnica kopuły śmierci

Publicystyka – Bartek Biedrzycki / Krzysztof Sokołowski – Słowem wstępu, Agnieszka Szady – Zbereźne fantazje z ukośnikiem pośrodku, Paweł Komosa – Kosmiczna Kawaleria, Krzysztof Sokołowski – Książka i film – O Tolkienie nieczytanym i nieoglądanym, Magdalena Białek – Ex cathedra, Dominika Węcławek – „Brom” – dobry komiks do czytania, Marek Oramus – Piąte piwo – Plac zabaw szatana

Naukowo o fantastyce – Marta Kładź-Kocot – Przestrzenie mitu w Amerykański bogach Neila Gaimana, Mirosław Gołuński – Radek Rak a Bruno Schulz. Inspiracja czy (re)interpretacja?

Komiks – Marek Turek – Sąsiedzi. Archiwum ekspansji, zapis 3, Justyna Sygulska, Błażej Kurowski – Wyprawa do chmurnych gór

8 

Stare, dobre

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Kiedy jesteśmy młodzi, stare nie kojarzy nam się dobrze. Ramotne, nie nasze. Im jesteśmy starsi, tym ten pogląd się zmienia. To co za naszej młodości było nowe i dobre, „nasze”, jest dla następnego pokolenia ramotne. Taka to już kolej rzeczy. Im jesteśmy starsi, tym bardziej dostrzegamy, że dobre jest również to, co bawiło naszych rodziców. To, co było dla nas stare, nagle staje się dobre. Mamy też sentyment do „naszych czasów”, nazywamy je starymi i dobrymi. Też przeszedłem tę drogę – nie tylko w fantastyce. Dzisiaj sporo radości daje mi czytanie klasyki jeszcze starszej od mojej, rówieśniczej.

Poprzednio pisałem o mojej nowej serii, która wystartuje jesienią. Widzę na rynku kilka książek z czasów, kiedy sf powstawała, wydawanych przez oficyny niszowe albo katolickie, a które mogłyby przejść niezauważone przez czytelników. Tych, którzy o fantastyce chcą wiedzieć jak najwięcej i pragną poznać jej korzenie. Oto kilka przykładów (wszystkie do kupienia na eSeFie):

Charles Williams „Wojna w niebie” – powieść jednego z autorów grupy The Inklings, opowiadająca o wojnie Dobra i Zła, chrześcijaństwa i magii, bardzo dobrze napisana, z angielskim humorem, wnikliwa. Czysta fantastyka.

Edward Bulwer-Lytton „Nadchodząca rasa” to absolutny klasyk sf. Autor to arystokrata, polityk, podróżnik, znany pisarz (najbardziej znana książka to „Ostatnie dni Pompejów”). Napisana w XIX wieku powieść, przygodowa, czerpiąca z Podróży do wnętrza Ziemi Verne’a, opisuje perypetie Amerykanina, który w kopalni odkrywkowej poprzez dziwną szczelinę dostaje się do podziemnego miasta. To część ekosystemu stworzonego przez ludzi, którzy schronili się pod ziemią przez Potopem. Mamy w tej książce dyskusje na temat Darwina, równouprawnienia kobiet, opisy mechanicznych automatów napędzanych prądem (kto wie, warto prześledzić, czy nie są to pierwsze roboty w literaturze). Tym jednak, co w tej powieści uważane jest za najbardziej ważne, to moc vril, przenikająca wszystko siła, mogąca uzdrawiać i niszczyć. Dla okultystów było to objawienie. Bławatska o książce Lyttona się rozpisywała. Inspirowała podobno także dla nazistów.

Robert Hugh Benson „Świt nowej Ziemi” książka napisana przez kapłana konwertytę, proroczo opowiada o świecie przyszłości, Anglii rządzonej przez kościół katolicki.

Robert Hugh Benson „Władca świata” to książka opisująca przyszłość odwrotnie niż w Świcie  – tutaj wiara i chrześcijaństwo zostają zepchnięte na margines przez idee komunizmu i humanitaryzmu. Warto wiedzieć – powieść została napisana w 1908 roku, autor nie dożył sukcesów komunizmu – zmarł w 1914 roku. Za czasów PRLu książki Bensona były zakazane.

benson1 benzon2 nadchodzacarasa wojnawniebie

 

0 

Media a konwenty

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

pyrkon-2018Artykuł w „Newsweeku” o Pyrkonie i jego uczestnikach wywołał skrajnie negatywne opinie fandomu. Pojechano po bandzie po autorce, bijąc między innymi w jej germańskie nazwisko. Paskudna retoryka, rodem z państwowej telewizji. Nijak mająca się do tematu. Człowiek mądry, postawiłby się na miejscu dziennikarza, wysłanego z dużej gazety, by zrobił artykuł o wielkiej imprezie.

O fantastyce, fandomie ma niewielkie, by nie rzecz – żadne – pojęcie. Przekracza bramę Pyrkonu. W jednej chwili był na szarej ulicy, hałaśliwej, zasmrodzonej – w następnej chwili jest… właśnie, gdzie? Tysiące przebierańców, młodzi wymieszani z ludźmi w średnim wieku, stroje przeróżne, makijaże, ogonki, elfie uszy, pikaczu, wysyp avengersów, supermanów, Targaryenów, Starków, wiedźminów… Długo można. Dziennikarza nie interesuje program merytoryczny, dyskusje – zresztą wśród tematów panuje taki miszmasz, wśród nich wykłady o larpowej kamasutrze, więc co się dziwić podtekstom seksualnym artykułu. Wokół buzują hormony, młodość. Nie od dziś wiadomo, że sprzedaje się tylko seks i krew. Z reporterskiego punktu widzenia sprzeda się nie spotkanie z popularnym autorem, a zdjęcia i wypowiedzi uczestników. Wyrwane z kontekstów dają obraz, który faktycznie dać może pracę rzeszy psychologów i socjologów. Reporter/reporterka widzi roznegliżowane cosplayerki, facetów poprzebieranych w superbohaterów. Cosplayerzy czy larpowcy nie wychodząc z roli bajdurzą teksty z ról, reporter zapisuje… i obraz wychodzi jaki wychodzi. Dla reportera to jest odlot, to jest temat!

Miałem takie spotkanie z dobrym dziennikarstwem w trakcie 5. festiwalu fantastyki w Nidzicy. To była pierwsza impreza, która nosiła nazwę festiwal, miała wspaniałą lokalizację na zamku krzyżackim, było dużo gości. Przyjechał red. Raczek i Canal+ robić wywiad z Sapkowskim, była ekipa z „Polityki”. Rasowi dziennikarze, nie dzisiejsze celebryckie pismaki. Mieli ze sobą doskonałego fotografa. Zebrali dużo materiału, rozmawiali z uczestnikami. Pytali o fantastykę, czemu się spotykamy, co nam to daje. Artykuł w „Polityce”, na 5 stron był chyba pierwszym tak dużym materiałem w kolorowym tygodniku ogólnopolskim o fandomie. Czy byłem z obrazu, jaki tam zobaczyłem zadowolony? Nie. Ale rozumiałem dziennikarzy, z którymi przegadałem sporo godzin.

Mieli pokazać wspólnotę czytelniczą, wyrosłą wokół fantastyki. Czy taka wspólnota jest ciekawa dla kogoś z zewnątrz? Nie. I trzeba to jasno powiedzieć. Z zewnątrz jesteśmy dziwakami – łatwo dającymi się podpiąć pod stereotypy: ufo, zielone ludki, statki kosmiczne, obce monstra. W rozmowach i na panelach słyszą ci reporterzy: fantastyka przewiduje konsekwencje zagrożeń dla świata: technologia, degradacja środowiska, itd. Fantastyka ostrzega przed totalitaryzmem: Orwell, Huxley, Zajdel itd. W artykule to jest, ale na zdjęciach widzimy moich synów w przebraniach zamkowych z biesiady, starszy prowadzi na sznurze młodszego, w tej samej biesiadnej szacie z kapturem jeden ze znanych fanów bajdurzy o fantasy, na innym fani tańczą do celtyckiej muzyki Shannon.

Jaki wizerunek fantastów wyłania się z tych obrazków i wypowiedzi. Ano słaby. Jakaś tam sekta spotyka się, pije piwo, gaworzy o kosmosie. W gazecie nie znajdziecie treści najciekawszych książek, fragmentów wykładów. To nikogo nie obchodzi. A jednocześnie ten dziennikarski obraz jest w sumie prawdziwy. Tacy jesteśmy. Zrezygnowałem już na festiwalu z konkursów przebierańców, w sumie chyba wszystkim się to przejadło, jesteśmy starsi. Wystarczają nam dyskusje od rana do wieczora. I wiecie co: jak były koncerty, przebierańce, pokazy ognia na zamku, to ludzie przychodzili – chociaż popatrzeć. Jak tych wizualnych atrakcji zrobiło się mniej, bo skupiliśmy się na merytorycznych wykładach, to uczestników z Nidzicy nagle ubyło. Przypadek?

Pyrkon – tak wygląda impreza popkuturowa. Nie tylko w Polsce. Anime, manga, komiks, gry wypchnęły literaturę z piedestału. Wchodząc na wielki konwent dzisiaj tej fantastyki nie widać. Jest tylko w nazwie. Ale ludzie przychodzą tu różni – tacy, co chcą pograć, kupić jakiś gadżet, grę, lub najzwyczajniej napatrzeć się. No i patrzą.

Nic na to nie poradzimy. Nie ma co się obrażać. Tak to wygląda z zewnątrz. Naprawdę.

6