Jeśli czytam dzisiaj współczesną science fiction i nie rzucam jej po paru stronach do kosza, to z pewnością są to książki Petera Wattsa. Inteligentne, wciągające, intrygujące naukowo. Czuje się to także w każdym z felietonów, jakie zamieszcza w Nowej Fantastyce. Watts to jeden z ostatnich pisarzy, dzięki którym chce mi się jeszcze wierzyć w to, że przed science fiction jest jakaś przyszłość. Nie idzie na boki, nie zdradza SF dla fantasy czy młodzieżowych popierdułek jak Bacigalupi, który mógł się znaleźć w moim prywatnym panteonie, ale się był potknął i z niego runął. Patrząc jednak na odbiór Wattsa za oceanem, sukcesu wielkiego jako pisarz on nie odniesie. Na szczęście, jako naukowiec może sobie chyba pozwolić na dystans i pisanie tego, co chce. Nie musi kłaniać się wydawcom i sprzedawcom w pas, bo oni podobno lepiej wiedzą, co pisarz ma pisać. I za to cenię go również – za niezależność.
A teraz jest ten moment, że większość opowiadań Petera Wattsa, jego najlepsza powieść oraz trylogia ryfterów jest do kupienia w Polsce od ręki. Zachęcam.



Dodaj komentarz