Ładna pogoda i upały powodują, że większość ludzi wybiera (przynajmniej w Olsztynie) liczne plaże, jeziora. Życie wtedy zamiera. Na drogach spokój, a w plenerze, w lasach i na łąkach nikogo. Idealny czas na wycieczkę rowerową. Oczywiście dla wytrwałych, bo upały dają w kość niedoświadczonym rowerzystom. Co roku odwiedzamy tereny Starego i Nowego Kawkowa – piękne warmińskie wsie, lawendowe pola, dolinę Pasłęki. Prawie na całym swoim biegu ta cudowna, rzeka meandrująca przez Warmię i Mazury pomiędzy wzgórzami, jeziorami i lasami – jest rezerwatem przyrody i ostoją bobrów. Przez 2 miesiące w roku można nią spływać kajakami w małych grupach, ale to wyprawa dla wyczynowców – bobry stawiają na niej tyle przeszkód, że więcej przenosi się kajaki na grzbiecie niż nimi płynie. A przenioski obfitują w kontuzje. Bobry zostawiają bowiem w wodzie wiele zaostrzonych palików, gałęzi – można sobie nieźle rozwalić nogę.
Raz do roku w Kawkowie
4 odpowiedzi na „Raz do roku w Kawkowie”
-
Nie da się ukryć – przepięknie!
-
No właśnie. Żyjemy w pięknym kraju, a wyjeżdżamy nad Śródziemne. Jedyny minus, to klimat i brak gwarancji do słonecznego lata. Ale w deszczu też bywa pięknie. Na te tereny wracam jeszcze jesienią.
-
Do Śródziemia to bym jeździł rok po roku! 🙂 A tak to 3 już rok w okolice Szczyrku i Brennej! Polecam we wrześniu – zero luda a klimaty też sielskie! No i swojskie!
-
Też pięknie. Byłem w maju.














Dodaj komentarz