Amazonki w Polsce

Rok temu zapytano mnie na Polconie, w trakcie forum wydawców, czy obawiam się wejścia do Polski Amazona, największego na świecie sklepu internetowego, który zaczynał w garażu, a dzisiaj jest wielką korporacją (przypomina mi się dowcip o dwóch starozakonnych, co stoją przed bazyliką w Watykanie, podziwiają przepych, i jeden mówi: Spójrz, Icek, jaki geszeft – a zaczynali w rybackiej szopie). Odpowiedziałem wtedy, że się nie boję, bo to korporacja, która nie jest od tego, żeby naprawiać polski rynek książki, ale wycisnąć z niego ostatnie soki. I jeśli takiej okazji nie dojrzą, to nie wejdą w ten interes. W Polsce wyłożyły się już duże firmy wydawniczo-księgarskie.

Teraz wszyscy bębnią o inwestycjach Amazona w Polsce, o tysiącach ludzi, którzy znajdą w nim zatrudnienie. Jednocześnie nie pojawiają się żadne informacje, dlaczego naprawdę Amazon  otwiera centra logistyczne w naszym kraju i czemu milczy na temat otwierania sklepu. Jest to możliwe, ale gdyby miało nastąpić, to już byśmy polskiego Amazona mieli. Oni od lat przygotowują ekspansję na Europę wschodnią, obserwują, analizują, robią kroki oczyszczające przedpole – np. spowodowali zamknięcie księgarni Amazonka.pl Olesiejuka z powodu zbieżności nazwy (brawa dla hurtowników, którzy taką markę skojarzeniową próbowali założyć). Serwis przerzucono na fabryka.pl, a dotychczasowy wydawca przeszedł na fabrykaslow.com.pl Ale analitycy Amazona nie są w ciemię bici, jakoś nie wychodzi im na plus otwieranie tu biznesu sprzedażowego. Na razie. Teraz otwierają centra logistyczne, a właściwie przerzucają je z Niemiec, gdzie zaczęto im robić brudy. Dokładniej związki zawodowe i urząd skarbowy. I gdzie mają złą prasę.

Pierwsze z powodu bardzo złych warunków pracy w tej firmie. Związki zawodowe wielokrotnie wzywały pracowników Amazona do strajku. Większość załogi tworzą jednak pracownicy sezonowi z biedniejszych krajów Unii, którzy i tak są szczęśliwi za zarobki rzędu 800-900 Euro. Tymczasem pracownicy niemieccy zarabiają więcej, do 2 tysięcy Euro, ale są to stawki obowiązujące w transporcie, a związki zawodowe chcą stawek obowiązujących w handlu. To wywołuje ciągłe protesty. Poza tym prasa wielokrotnie donosiła o obozowych warunkach pracy – stałe kontrole (firmy ochroniarskie niczym z mafii i z jej metodami), chipowanie pracowników i stała obserwacja ich wydajności, itp. To się Niemcom nie podoba. A dla nas brzmi jak rodem z powieści SF. Zyski, jakie wypracowywał Amazon szły w dodatku do centrali firmy w liberalnym podatkowo Luksemburgu, a urzędy skarbowe w Niemczech nie lubią takich rzeczy.

Czyli pozostaje Polska. Budowa kilku centrów logistycznych za terminowe zwolnienia podatkowe, po tym czasie przyjdzie pewnie pora na Ukrainę. Ale jest okazja do pokazania „operatywności” polskiego rządu, malejącego bezrobocia, i jacy to jesteśmy atrakcyjni dla wielkich tego świata. Pewnie że jesteśmy atrakcyjni – zwolnienia podatkowe, pracownicy o połowę tańsi, zyski wywożone do innych krajów. Sukces goni sukces. A jeśli jeszcze mocarze zdecydują się jednak na otwarcie sklep w Polsce, to faktycznie może tu zostać po wielu sklepach internetowych tylko spalona ziemia. Ja jednak w to nie wierzę. Za mały zysk. Za duże ryzyko wtopy.

4 odpowiedzi na „Amazonki w Polsce”

  1. Awatar kowal
    kowal

    To jest straszne.

  2. Awatar niepco
    niepco

    Mamy już tego przedsmak z empikiem…
    Wojtku, wysyłacie już kolejną parę GG?

  3. Awatar Wojtek Sedeńko

    Simak już jest, Smith będzie w piątek. Przyspieszony, premiera w sklepie wisiała na 17X. Zaczynamy wysyłkę w piątek, skończymy we wtorek.

  4. Awatar Adalbert69
    Adalbert69

    Nie wiedziałem ,że to takie „wałki” a tu się cieszą ze zatrudnia 15 tys ludzi . Coraz bardziej dochodzę do wniosku ,ze korporacje powinny być prawnie zakazane jako współczesne niewolnictwo . Jak tak dalej pójdzie to taka „globalna wioska ” zniszczy rodzaj ludzki .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *