Mam już projekty naszej nowej serii cyfrowej. Obok APF i GG, Krytycy o fantastyce (KOF) jest serią, w której książki będą drukowane pod konkretne zamówienie. Można je będzie nabyć tylko w naszym sklepie internetowym lub na konwentach. Trudno powiedzieć, czy w tym roku zdążymy wydać pierwszy tom z serii, ale na pewno 2-3 pozycje w następnym półroczu. Te książki wymagają dobrego opracowania, autorzy chcą je naprawdę dopieścić. W przypadku Wyposażenia osobistego będzie to wydanie poszerzone o kilka esejów, może wywiadów. W każdym razie Marek Oramus chce w trzech planowanych książkach zebrać swoją publicystykę dotyczącą fantastyki, najlepsze recenzje, eseje, wywiady. Sporo tej publicystyki było dotąd rozproszonej po prasie, nie zabraknie też tekstów dotąd niepublikowanych.
Krytycy o fantastyce
10 odpowiedzi na „Krytycy o fantastyce”
-
Brzmi bardzo ciekawie. Będzie możliwość zamówienie jakiejś subskrypcji, jak w przypadku GG lub APF?
-
Oczywiście.
-
To już ostateczne wersje okładek? Bo muszę przyznać, że czuję się rozczarowana stroną graficzną – jest paskudna, szczerze mówiąc. Po ciekawych okładkach do APF i GG (zwłaszcza GG) spodziewałam się czegoś lepszego… No cóż, najwyżej będę owijać w szary papier.
-
Moim zdaniem okładki są bardzo dobre (szczególnie biorąc pod uwagę jaka to seria tematyczna)
Choć wiem, że niektórzy to chcieli by w każdej książce kosmiczne wariacje, jak w rakietowych szlakach 😉
Poza tym – okładki wpisują się w obecne graficzne trendy – minimalizm i prostota. -
Tak, to seria o książkach, o pisaniu. Stylistycznie i kolorystycznie (grzbietami) wpasuje się też w GG i APF. Taka była konecpcja
-
Wiem, że to seria o pisaniu (i nie, nie widzą mi się na tych okładkach kosmoloty, przywołując GG miałam na myśli jakość okładek i grafik na nich, a nie tematykę), ale to tutaj bardzo przypomina słabiutkie wydawnictwa self-publishingowe, w których autor sam sobie montuje okładkę w Photoshopie ze zdjęć podebranych z Google. Przynajmniej taki było moje pierwsze skojarzenie. Już chyba lepiej byłoby całkiem pójść w minimalizm i zastosować pod paskiem z tytułem jakiś czarno-biały, stały dla całej serii motyw… Ale nic to, najwyżej nie będę się z tymi książkami pokazywać publicznie. Może to i lepiej, nie zniszczą mi się w torebce.
-
Proszę porównać z okładkami Biblioteki Narodowej, Biblioteki Klasyków Filozofii czy starszych pozycji z „Plus Minus Nieskończoności”. To one charakteryzowały się minimalizmem i prostotą. Moreni ma całkowitą rację, niestety.
-
Nie znam teoretyków, ale jestem za prostotą. Najbardziej przykuwająca wzrok okładka to jednolite tło i jeden element nawiązujący do treści. Do tego wymóg kolportażu, zwłaszcza internetowego, jest taki, by liternictwo było wyraźne, autor większą czcionką. Żadne wygibasy i stylizacje. To ma być widoczne w miniaturze w sieci. Tło powinno być jasne. Wiele serii w Polsce już gra tym opisem.
Coraz częściej pojawiają się też okładki dzielone, dwu- lub trzyczęściowe, gdzie liternictwo rozdziela dwa oddzielne, choć kompatybilne ze sobą elementy. Najczęściej można to spotkać w powieściach historycznych, biografiach. Szkół jest kilka.
Ale decydujący głos mają redaktorzy serii. Są tacy, którym wygląd serii jest obojętny, bo są pewni zawartości. Są też tacy, którzy w ogóle nie lubią seryjności, traktując każdy tytuł oddzielnie, jako niezależny byt.
Dziękować należy za tę różnorodność. -
To w sumie dobrze, że jedyne na co można narzekać, to okładka 🙂
-
Zgadzam się z przedmówcami, okładki nieszczególne, już samo wycięcie fotografii dobrze by im zrobiło (i okładkom i przedmówcom). Natomiast koncept serii na tyle ciekawy, że pewnie kupię, choćby i były zawinięte w gazetę. 🙂




Dodaj komentarz