Siedzę już drugi dzień nad przedmową do „Świata Jonesa” Philipa K. Dicka. Pisarz ulubiony, książka dobrze znana, ale napisanie przedmowy na 18 tysięcy znaków piekielnie trudne. Dlaczego? Powodów jest kilka. Dick to pisarz bardzo archetypiczny i jungowski, jego życie i twórczość przeplatają się ze sobą tak ściśle, że można by pisać o tym podręczniki dla psychologów. Wszyscy dotychczasowi autorzy przedmów: Jęczmyk, Oramus, Parowski, Orbitowski życie osobiste PKD prześwietlili tak dokładnie i często się powtarzając, że nie można iść tą drogą. Zresztą, pisanie o psychozach Dicka zaczyna być nudne. Przedmówcy mieli też podparcie w postaci znakomitej biografii Sutina, skąd mogli sięgać po listy Dicka o omawianych przez siebie powieściach. Teraz, w serii Dicka zaczynają ukazywać się książki drugiego sortu, jak „Świat Jonesa”, który u Sutina jest tylko wymieniony. Nie znaczy to, że to powieść zła, absolutnie, powiedziałbym nawet, że jako jego trzecia powieść SF, a ósma w ogóle, pełna jest ważkich dla badaczy smaczków .
Napisanie recenzji 10 stronicowej z 200 stronicowej książki to też zadanie niełatwe, zwłaszcza kiedy nie chce się powtarzać tego, co inni badacze już o Dicku napisali. Na szczęście był to autor tak lekkomyślnie szastający świetnymi pomysłami, że jest to trop, którym warto podążać. Ale kolejni autorzy przedmów będą mieli coraz bardziej stromo…
Dodaj komentarz