Muszę się przyznać do pewnej manipulacji, którą zacząłem, a ponieważ nagle zabrakło czasu i pojawiły się wieści wymagające natychmiastowego umieszczenia, jak ta o śmierci Zbyszka Dworaka, to zrezygnowałem z przygotowanego planu. Otóż w zeszłą sobotę długo w noc dyskutowałem ze swoim przyjacielem, Tomkiem na różne tematy. Trochę o polityce, o Internecie, politycznej poprawności, a tym, że informacje są coraz głupsze, przekłamane, a ludzie przechodzą nad nimi bez namysłu, byle więcej, byle dalej… Że uwagę ich przyciąga spektakularne łamanie tabu, że trzeba się wypowiadać tylko o śmierdzących sprawach i wbrew opinii uważanej za powszechną, by zyskać publiczność, itd.
Smutna to była konstatacja, tym bardziej, że w trakcie rozmowy Tomek powiedział, czym dzisiaj można by napędzić ludzi do blogu na przykład. Chodziło głównie o prowokacyjne wypowiedzi na gorące tematy, które dzielą Polaków równo, pół na pół. I zaproponował, bym spróbował przez tydzień (poprzedni) pisać codziennie krótkie newsy, a każdy żeby był wsadzeniem kija w mrowicho. Zaproponował nawet kolejność newsów, codziennie miałaby następować eskalacja tematów, miały być coraz gorętsze. Miał to zbadać swoimi narzędziami informatycznymi i udowodnić mi w ten sposób, jak powiększyć publiczność. Ja nie bardzo chciałem się z tym zgodzić, bo brak mi raczej czasu na podobne eksperymenty, ale było już późno w nocy, byliśmy podochoceni, więc nawet napisałem ad hoc i trzy pierwsze tekściki. O języku polskim, o państwu Smith i obcinaniu piersi, o pederastach (tego już nie opublikowałem, bo zadzwoniono, że Zbyszek umarł i jakoś tak złamałem przyjęty plan publikacji), potem miał iść tekst o religii, politycznej poprawności w Polsce, i na koniec samej polityce.
Nie jestem jakimś tam Kubą Gminnym, ale tematyka była ciekawa, chciałem nawet pociągnąć szerzej tekst o medycynie i różnego rodzaju dysleksjach, zwłaszcza że odkrywca ADHD, co miało wpływ na wiele dzieciaków i podejście do nich psychologów i pedagogów przyznał niedawno, że ADHD nie jest chorobą 🙂 Ale wyszło jak wyszło, ja okazałem się najsłabszym ogniwem prowokacji, bo zabrakło mi czasu. Niech choćby zaświadczy o tym fakt, że wciąż jestem dzisiaj w pracy, a zacząłem ją o 8 rano. Teraz dochodzi 19. Za to Tomek mnie opierdzielił właśnie w mejlu, bo tylko te dwa, opublikowane newsy z zeszłego tygodnia podniosły wejścia na bloga o 400%, było kilkanaście cytowań w sieci, drugie tyle pojawiło się linków odwołujących na moją stronę. A czytelnicy w swych opiniach zostali dokładnie podzieleni na pół, za i przeciw. Cóż, jak przestanę zajmować się fantastyką i turystyką, może zacznę rozgrzebywać różne mrowiska… Żywię też nadzieję, że nie czujecie się dotknięci tą drobną zabawą. Wracam do pracy…
Dodaj komentarz