Inspiracje Martina

George R. R. Martin nie chwali się raczej, skąd czerpał inspiracje do świata Pieśni Lodu i Ognia. Ten wymyślony świat, poza elementami magicznymi, którymi bardzo stopniowo nasyca swą sagę, ma wyraźny rodowód średniowieczny. Trochę na blogu, trochę w wywiadach, wreszcie w trakcie naszej rozmowy w Nidzicy, zdradził, że najbardziej inspirowała go historia Wojny Dwu Róż – najbardziej bratobójczej wojny domowej, jaka spustoszyła XV-wieczną Anglię. Spór pomiędzy rodami Yorków i  Lancasterów doprowadził do wstąpienia na tron angielski nowej dynastii, Tudorów.

To w Polsce mało znany fragment historii Anglii, która w tym czasie uwikłana była jeszcze w wojnę stuletnią z Francją. Ale niewątpliwie wielopiętrowe intrygi, skrytobójstwa, dzieciobójstwa, rzezie, spiski i bunty, jakie wstrząsnęły ówczesną Anglią, miały wielki wpływ na sagę Martina.  Polecam lekturę kilku powieści historycznych Philippy Gregory: Biała królowa, Czerwona królowa i Władczyni rzek – o trzech kobietach, które zza pleców swoich mężczyzn, kochanków i synów sterowały polityką Anglii. A ponieważ o kobietach w średniowiecznych diariuszach wspominano tylko sporadycznie, to nasza wiedza faktograficzna jest dość skąpa. Gregory napisała jednak swoją trylogię w sposób kapitalny, rzecz wciąga jak dobry kryminał. Odnajdziecie tu emocje i postaci podobne do tych, które odmalował Martin.

 

 

 

 

 

 

 

 

PS. Tak sobie dzisiaj rozmawiam z przyjacielem na temat tej inspiracji i doszliśmy do wniosku, że w wielu sprawach nawet się zbytnio nie napracował – York/Stark, Lancaster/Lannister, Mur Hadriana (obok Yorku) zbudowany przez Rzymian dla ochrony przed barbarzyńskimi Piktami też brzmi znajomo…

9 odpowiedzi na „Inspiracje Martina”

  1. Awatar lufarudego
    lufarudego

    to nie w temacie. chodzi mi taka mysl po glowie zeby zatkac dziure Krokow w nieznane i wydawac dwie antologie rocznie, biezaca i brakujaca. tzn w tym roku za 2013 i 1977 w przyszlym 2014 i 1978 itd az do wypelnienina brakujacych lat.

  2. Awatar pablito
    pablito

    Martina uwielbiam. Trzeba przyznać, że mało który z autorów – przy tak obszernym cyklu, jest w stanie skonstruować tak dopracowaną, wielopoziomową i plastyczną fabułę, tak ciekawe i nieszablonowe postacie i sytuacje. A to że drobne inspiracje związane z historią są, to nawet lepiej. Realizm u Martina jest ogromny. IMHO mógłby sobie nawet spokojnie smoki i tych Innych darować 🙂

  3. Awatar Michał
    Michał

    Z tego co pamiętam Martin wspominał też o Królach przeklętych Maurica Durona.
    Niemniej skoro te książki polecasz Wojtku na bank rozważę czy nie zapoznać się z ich treścią.

  4. Awatar Tom Walenciak
    Tom Walenciak

    Z troszkę starszej beczki, niedawno skończyłem „Siedem Kleopatr” Świderkównej i nadal utrzymuję, że nasza wyobraźnia jest boleśnie ograniczona w porównaniu z tym, co naprawdę potrafi nawyprawiać człowiek żądny władzy.
    Polecam. Idealny materiał na czerpanie inspiracji do fantasy …

  5. Awatar Stefan
    Stefan

    Nie inspiracja tylko kopiuj-wklej.

  6. Awatar KrzysiekS

    U Martina tyle jest realizmu co w dowolnym serialu rodzinnym / telenoweli, tylko względnie więcej zadęcia. Jeśli się na czymś wzorował to na wiekopomnej osławionej „Dynastii” (także z zadęciem, tu rody królewskie, tam rody nafciarzy, o za różnica?). Plus odrobina lewego Średniowiecza, o którym albo sam nie ma pojęcia, albo czytacze / oglądacze nie mają, albo jedno i drugie na raz. Osobiście przypuszczam, że po prostu robi sobie z czytelnika / widza jaja i jeszcze mu za to płacą. Na zasadzie głupi = frajer i „śmierć frajerom”.

  7. Awatar Wojtek Sedeńko

    Doceniam w nim jednak wielkie panowanie nad materią słowa oraz umiejętność budowania postaci. Choć są archetypiczne do bólu, to czytelnik szybko identyfikuje się z nimi lub nie, lubi bądź nie lubi (takie to fejsbukowe). Postaci ma na zbyciu sporo, wiec jest znanym rezunem tychże bohaterów. Warsztat trzeba docenić.

  8. Awatar Rajmund
    Rajmund

    Stefan. Z tym kopiuj-wklej to bym nie przesadzał. Z porównywaniem PLIO do Dynastii również. Co jest takiego archetypicznego w postaciach Martina? Postacie są wielopłaszczyznowe i niejednoznaczne. Zmieniają się i rozwijają w trakcie rozwoju fabuły (vide Jaime Lannister). A to że Średniowiecze jest „lewe” to imho mało trafiony zarzut w przypadku fantasy (gdyby było inaczej należałoby skreślić i Sapkowskiego, Jordana, Hobb i wielu innych). Archetypiczne postacie to są u Tolkiena (z całym szacunkiem dla jego językowego i mitotwórczego zacięcia i wiedzy). Zresztą wskażcie mi jakiś wyraźnie lepszy cykl fantasy, który bije na głowę „archetypiczną telenowele” Martina… Czytam dużo i jakoś większość Martinowi do kolan nie sięga. Mimo wszystko.

  9. Awatar PWC
    PWC

    Krzysiek, robienie z czytelników Martina frajerów i nieuków, z których autor robi sobie jaja, to tak daleko idące i prowokujące uproszczenie, ze trudno je nawet traktować poważnie. Jeśli u Martina znajdujesz zadęcie i podobieństwo do Dynastii, to mniemam, że pewnie widziałeś jedynie słaby serial HBO oparty na jego cyklu. Lewe Średniowiecze to jakiś dziwny żart chyba… Martin nie jest autorem książek historycznych. Realizm dotyczy tu raczej świetnej konstrukcji postaci i relacji pomiędzy nimi. Trzeba dużej dozy niechęci lub zazdrości, żeby przyrównywać to do taniej telenoweli. Prawda jest taka, że słabe, papierowe postacie i degradacja kolejnych tomów w większych cyklach to bolączka fantastyki i nie tylko. Cyk Silververga jest tego znakomitym przykładem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *