Witaliśmy, witaliśmy koniec kalendarza Majów, który miał się zakończyć spektakularnym Bum… i nic się nie stało.
W Planetarium Olsztyńskim obeszło się bez ekscesów. Przegląd nadesłanych prac graficznych (całkiem niezłych), Leszka Błaszkiewicza przegląd historycznych końców świata i sonda na ten temat wśród studentów (przeważał pogląd, że to ściema PISu). Następnie panel czterech filarów cywilizacji białego człowieka: Nauki (reprezentował ją prof. Maciej Mikołajewski, astronom), Filozofii (dr Jarosław Strzelecki), Wiary (teolog, dr Zdzisław Kieliszek) i Sztuki (w imieniu literatów Wojtek Sedeńko). Obyło się bez rozlewu krwi. Potem absolutnie fantastyczny koncert Roberta Letkiewicza – jego muzyka połączona z wizualizacjami na kopule planetarium naprawdę robiła wrażenie. A potem był pub. Wyszedłem z żoną wcześnie, i nie doszły mnie słuchy, by potem komuś przydarzył się koniec świata.
Ogólnie, bardzo fajny i dobrze spędzony wieczór. Dla mnie taki koniec świata może być co tydzień.







Dodaj komentarz