Nad Marozem

Spędziłem cały dzień nad jeziorem Maróz, na którym, nad jedną z zatok odbywa się od kilku lat festiwal. Na razie jest cisza i spokój, woda ciepła, zapraszająca do kąpieli. Zaczynają się komary, ale liczę, że za parę tygodni nie będą dokuczliwe. Zwykle ośrodek robi opryski, ale jeśli padają deszcze, jest to strata czasu.

Obszedłem teren Waplewa, teraz prawie opustoszały, z myślą jak za chwilę zaludnią go fantaści. Zdjęcia poniżej.

A potem pojechałem naokoło tego dużego jeziora, drogami, którymi rzadko przemyka samochód miast zwierzyny. Chciałem zobaczyć niewielki ośrodek nad inną z zatok, idealny na wyjazdy integracyjne, grzybobranie (w tym roku jadę akurat na wielkie grzyby, razem z ekipą festiwalową, w lasy koło Parczewa), warsztaty literackie czy sylwestra. Rustykalnie, spokojnie, środek wielkiego lasu. To może być moje ulubione miejsce. Od razu dobrze się tu poczułem. Zdjęcia poniżej.

Jedna odpowiedź do „Nad Marozem”

  1. Awatar reversed
    reversed

    Poważnie zastanowiłbym się nad jesiennym prequelem przed każdą kolejną edycją Festiwalu. Coś jakby warsztaty organizacyjne, na roboczo i na looziku. Może też przy tej okazji seminarium (nie, nie takie jak sobie myślicie!) krytyczno-literackie. Jak kto chce to byłaby okazja też zmierzyć się z krytycznym okiem o swoich, alboteż innych wypocinach szykowanych do puszczenie w druk.

    A tanże prequel miałby tylko jeden cel. Podtrzymać festiwalowy płomień, żeby niezmiennie gorzał fantastyką. Wszak jak sam Astrogator Festiwalu wielokrotnie coś tam pod nosem burczal że czas robi swoje, kruszy nas wszystkich entropią. No żeby Festiwal nam nie sczezł, a warsztatowe-krytyczne grzybiastwo też można by uprawić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *