Spędziłem cały dzień nad jeziorem Maróz, na którym, nad jedną z zatok odbywa się od kilku lat festiwal. Na razie jest cisza i spokój, woda ciepła, zapraszająca do kąpieli. Zaczynają się komary, ale liczę, że za parę tygodni nie będą dokuczliwe. Zwykle ośrodek robi opryski, ale jeśli padają deszcze, jest to strata czasu.
Obszedłem teren Waplewa, teraz prawie opustoszały, z myślą jak za chwilę zaludnią go fantaści. Zdjęcia poniżej.






A potem pojechałem naokoło tego dużego jeziora, drogami, którymi rzadko przemyka samochód miast zwierzyny. Chciałem zobaczyć niewielki ośrodek nad inną z zatok, idealny na wyjazdy integracyjne, grzybobranie (w tym roku jadę akurat na wielkie grzyby, razem z ekipą festiwalową, w lasy koło Parczewa), warsztaty literackie czy sylwestra. Rustykalnie, spokojnie, środek wielkiego lasu. To może być moje ulubione miejsce. Od razu dobrze się tu poczułem. Zdjęcia poniżej.









Dodaj komentarz