Cymelia

Cymelia – słowo pochodzące od łacińskiego cymelium, a oznaczające – w skrócie – białe kruki, rarytasy (cymesy) to nazwa serii literackiej utworzonej przez ArtRage. Przyglądam się tej oficynie od jakiegoś czasu, poczytuję rzeczy niekoniecznie fantastyczne, ale chciałbym zwrócić uwagę na tę serię właśnie z powodu fantastyki.

Wydaje się w niej książki zdecydowanie do sf należące – Robot Wiśniewskiego-Snerga, Alterację Kingsleya Amisa, Planetę małp Pierre’a Boulle, ale i sporo tytułów, które mniej uważny czytelnik może przeoczyć, a do science fiction także należą.

Obok dzieł postmodernistycznych – jak Tęcza grawitacji Thomasa Pynchona, ukazało się w serii parę książek będących dystopiami, opowieściami postapokaliptycznymi – a te stanowią przecież cokół współczesnej fantastyki naukowej.

Pisałem już na blogu o noweli Oni, Kayi Dicka. Orwelowskiej w klimacie wizji, gdzie piętnuje się indywidualizm poprzez całkowity zakaz twórczości artystycznej. Jakiejkolwiek.

Zbiorek Torgny Lindgrena, Legendy, zawierający mity, apokryfy, czasem jak z koszmarnego snu, groteskowe, czyta się wprost wspaniale. To poetycka fantazja, szwedzkiego autora znam z innej powieści, Miód pszczeli.

Ściana Austriaczki Marlen Haushofer to powieść symboliczna, postapokaliptyczna, jako żywo przypominająca mi Wielkie solo Antona L., Rosendorfera (też Austriaka) o ostatnim człowieku na Ziemi. Tam był to literacki żart, w Ścianie mamy prawdziwą walkę o przetrwanie. Kobieta budzi się w myśliwskim domku (autorka była córką leśnika organizującego polowania), w otoczeniu swych zwierząt, psa, krowy i kotów, i odkrywa, że od świata oddziela ją nieprzekraczalna, niewidzialna bariera. I jesteśmy świadkami niełatwej walki o przeżycie.

W Termushu Svena Holma obserwujemy tytułowy, luksusowy ośrodek dla bogatych preppersów, którzy zarezerwowali tu sobie apartamenty na wypadek katastrofy nuklearnej, która w końcu nadchodzi. Mała grupa nie potrafi sobie poradzić w nowej rzeczywistości, zwłaszcza gdy za ogrodzeniem pojawiają się ocalali z nuklearnej pożogi.

Dystopia Ja, która nie poznałam mężczyzn Jaqueline Harpman to przewrotna opowieść o świecie bez mężczyzn. Bohaterka znajduje się w podziemnym więzieniu razem 39 innymi kobietami, nie mając żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Kobiety nie pamiętają swojej przeszłości, nie wiedzą jak wygląda świat. I gdy nagle nadzorcy znikają, kobiety muszą się w tym nieznanym świecie odnaleźć. Ciekawy eksperyment socjologiczny.

Cymelia wychodzi w dwuokładkowych wersjach – twardej, dostępnej w przedsprzedaży i na zapisy i miękkiej dla księgarzy. Jeśli nakład twardej nie wyprzeda się w subskrypcji, dostają go także księgarze. Stąd na Esefie są wersje miękkie i twarde. I trzeba się z tym pogodzić.

5 odpowiedzi na „Cymelia”

  1. Awatar reversed
    reversed

    Faktycznie cymelia same.

  2. Awatar Yeowe
    Yeowe

    „Lód” Anny Kavan też ma elementy fantastyki. Bardzo dobra powieść swoją drogą.

  3. Awatar Wojtek Sedeńko

    Kavan tak, świetna. Nie zauważyłem, że jest w Cymelii, czytałem w poprzednim wydaniu – nb. wiele tych książek to wznowienia. Nadrobię zaraz w sklepie to niedopatrzenie. Postapo ze snu.

  4. Awatar Grzesiek
    Grzesiek

    „Lód” to jakieś dziwadło, może nie ze snu, ale posługujące się logiką snu, żeby przeskoczyć z jednej ponurej sceny do drugiej. Nie postapo, zagłada dopiero dzieje się i autorka nie przewiduje żadnych ocalałych. Niedawno zmogłem stare wydanie i nie była to przyjemna lektura, Vonnegut opisuje podobne klimaty o niebo ciekawiej. Mam nadzieję, że inne „cymelia” będą smakować lepiej, dzięki za listę, nie jest trudno dotrzeć do wcześniejszych wydań.
    Przy okazji – Jacqueline ma na nazwisko Harpman, pewnie to literówka w tekście. Natomiast „Oni” to dzieło kobiety, Kay Dick to ona, powinno więc chyba być „nowela Kayi Dick”, ale co ja tam wiem. Pozdrawiam i oddalam się chyżo.

  5. Awatar Wojtek Sedeńko

    Ach, te gusta, każdy lubi co innego 🙂 Jak mawiał mój Tata, jedni lubią rybki, inni akwaria i nie ma co się zżymać. Co do Kai, nawet nie wiedziałem, że to kobieta. Te imiona są takie mylące, albo pseudonimy. Andre Norton była kobietą, Kopernik podobno też…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *