Idzie nowe w polskiej fantastyce. Z bardzo dużym zadowoleniem obserwuję powolną, ale wyraźną już zmianę warty w rodzimej fantastyce. Ktoś mógłby powiedzieć, że ta zmiana już dawno nastąpiła, że wielu nowych autorów nosi już od lat pisarskie ostrogi, bo ma na koncie 5, a nawet 10 książek, obecność w periodykach itd. Ja w ferowaniu wyroków jestem trochę opieszały, diamenty, jak już się znajdzie, wymagają oszlifowania. Staram się – w swoich antologiach – generacje łączyć. Np. w nadchodzącym Marsie macie debiutantów, autorów z kilkoma ledwie publikacjami prasowymi, średnie pokolenie pisarzy ze sporym dorobkiem, ale i tuzów, którzy piszą już rzadziej, ale wciąż z „nerwem”, tym czymś, co odróżnia dobrego pisarza od złego. Chociaż i tak pojawiły się głosy, że to męska antologia, że tylko jedna kobieta… Kochani, w literaturze nie ma parytetów, albo coś się trzyma kupy i nadaje do wydania, albo nie. Póki co, interesujących polskich autorek pisujących twarde science fiction nie ma wielu. Co innego, gdybym nagle (nie wiem, co by to musiało być – meteoryt olsztyński, kłęby dymu z ziela, albo opary butaprenu) postanowił złożyć antologię fantasy. Wtedy, proporcje byłyby zapewne odwrotne. Może, kiedyś… I wybieram zioło.
Nowych autorów poczytuję, na chybił trafił sprawdzam, co u nich słychać, czekam na opinię czytelników, bądź krytyków, których cenię.
I tak, chciałbym zwrócić uwagę Waszą na dwie książki. Pierwsza – Dom wszystkich snów Wojciecha Guni, może stać się książką roku w polskiej fantastyce. Choć to weird fiction, czyli gatunek po który nie sięgam często, to napisana jest niezwykle sugestywnie, sprawnie, z wieloma literackimi tropami, które wytrawni literaturoznawcy z pewnością wyłowią. To zbiór 12 opowiadań i krótkiej powieści, a tytułowy dom, czyli nasz świat łączy je w całość. To opowieści o ludziach zamieszkujących ten dom, poszukujących sensu życia i… właściciela nieruchomości.
Bardzo polecam waszej uwadze, mnie niektóre fragmenty mocno trzepnęły.
Ciekawą autorką, nie debiutantką, bo za opowiadania była dwukrotnie nominowana do Zajdla, jest Magdalena Kucenty. Jej Genokrację z serii Zodiaki polecam uwadze. Te dwa wspomniane opowiadania należą do cyklu – mamy tu świat kastowy, w bliżej nieokreślonej przyszłości czy alternatywnej rzeczywistości. Przynależność do poszczególnych kast określa czystość genetyczna. Ciekawy jest pomysł wykorzystania znaków zodiaków do różnicowania psychologicznego. To jest czytadło, ale autorka wprowadza liczne wątki, które są jej – autorskim – komentarzem do naszej rzeczywistości. A już sam ten fakt oraz to, że Kucenty wie, o czym chce pisać, tę książkę wyróżnia w nowej polskiej fantastyce.


Dodaj komentarz