24. festiwal w Nidzicy minął jak z bicza strzelił. Tydzień harówy przed, kilka minut przyjemności, cztery dni remanentów i znowu szara rzeczywistość.
Chyba się udało. Nie mnie osądzać. Rysiek szalał w księgarni, ja latałem po zamku jak goniony przez pszczoły, góra doł góra dół…
Wszyscy goście dopisali, choćby ich wizyta miała trwać tylko kilka godzin, to dojechali na czas. Możliwość goszczenia Cristiny Macia i Iana Watsona to była sama przyjemność.
Ludzie wspaniali, całe rodziny, dużo dzieciaków, sfora psów. Familijnie było. A w Kalborni nocne rozmowy, tańce i korowody do białego rana. A potem na zamek na spotkania.
Wrażeń dużo, trudno to jeszcze ogarnąć. Za rok 25, jubileuszowy. Termin już znamy, 20-24 czerwca 2018 roku. Pięć dni.







Dodaj komentarz