Marek Oramus to w polskim światku fantastyki pisarz szczególny. Od jego debiutu minęło 41 lat, ale swoje opowiadania i powieści wydzielał nam bardzo oszczędnie, bo na całą jego twórczość prozatorską składają się dwa zbiory opowiadań i sześć powieści. Dla jednych dużo, dla innych mało, ale to wartość tej prozy decyduje o pozycji Oramusa w polskiej fantastyce.
Ważne jest dla niego słowo, przekaz, atrakcyjna dla czytelnika forma. Nie pisze dla objętości, jest srogi dla swojej twórczości. Kreśli niemiłosiernie, tak samo czynił z recenzjami, które przysyłano mu do miesięcznika „Nowa Fantastyka”. Uczył recenzentów szacunku do słowa. Raz napisane zdanie powinno mieć od razu ostateczną formę. Owa słowna wstrzemięźliwość to wielki dar, w jego prozie nie ma zdań niepotrzebnych, owego pustosłowia wylewającego się z kart wielu książek.
W serii Krytycy o fantastyce Marek Oramus zebrał już większość swojego dorobku publicystycznego. Teraz pora na utwory zebrane. Poniżej prezentuję układ typograficzny serii o nazwie POWIEŚCI I OPOWIADANIA MARKA ORAMUSA. Na początek, jeszcze w grudniu tego roku – Dzień drogi do Meorii (długo, długo oczekiwane wznowienie – przyznam, mojej ulubionej powieści Oramusa) i Senni zwycięzcy. Na wiosnę Arsenał. O serii będziemy z pewnością dyskutować na festiwalu w Nidzicy.
A dalej: Hieny cmentarne, Rewolucja z dostawą na miejsce, Święto śmiechu, Trzeci najazd Marsjan i Kankan na wulkanie.




Dodaj komentarz