Dzisiaj Barejowskiej odysei ciąg dalszy. Zarejestrowałem w KRS stowarzyszenie – lubię coś jeszcze społecznie robić, taki ze mnie wariat. Stowarzyszenie oczywiście ma wspierać fantastykę i fantastów. Nazywa się, nomen omen – Stalker. Taki powrót do moich korzeni.
Na adres wskazany w rejestrze przyszło pismo polecone z KRS z informacją, że zostaliśmy wpisani i zarejestrowani. Skąd o tym wiem? Bo kilka dni wcześniej zgłosił się rejestr krajowy firm abym wpłacił trzy stówy za Stalkera, aby w takim rejestrze się znaleźć. To pismo przyszło listem zwykłym na Stalkera, zawierało odcinek wpłaty i wszystkie inne głupawe informacje. Ja nie miałem jeszcze w ręku rejestracji, ale podatek już mi wlepiono. Nic to, że zaznaczyłem w rejestracji, że Stalker nie będzie prowadził działalności gospodarczej. Pismo przyszło 14 kwietnia, z datą płatności 13. Więc nie zapłaciłem, bo przeterminowane – sądzę też, że nie obowiązkowe, bo nie miało urzędowej mocy nakazowej. Ale może się mylę.
W każdym razie rejestracji wciąż nie mam na ręku, bo wspomniane wyżej pismo od KRSu przyszło poleconym z potw. odbioru, pani na poczcie zażądała pieczątki, a jej nie mogę mieć, bo nie mam rejestracji, konta, regonu itd, które na pieczęci znaleźć się powinny. Zadzwoniłem do KRS i dowiedziałem się, że jak poczta pismo zwróci, to mam napisać podanie i akt rejestracji zostanie mi wydany.
Mnie, biednemu Misiu. Czy to nie Bareja?
A tak w ogóle – mój poprzedni wpis dotyczył autentycznego snu. A został odebrany politycznie, sądząc po komentarzach. A ja nic niepolitycznego nie miałem na myśli. Aż się boję napisać tu słowo DUPA. Bo jak to może zostać odebrane? Przyjdą po mnie? Tylko jeszcze nie wiem kto.
Dodaj komentarz