Czułem, że będzie taka reakcja, ale jak już klepnąłem kawałek poprzedni, to postanowiłem go opublikować, a pisany był na gorąco pod wpływem czegoś, co dotknęło mnie osobiście i mocno wkurzyło. Komentarzy przyszło multum, połowa pochlebna lub dyskutująca, druga połowa brzydka w wymowie, dowiedziałem się też czegoś nowego o mojej rodzinie. Postanowiłem, wzorem niektórych serwisów sieciowych, hejtu nie publikować. Aby było sprawiedliwie, nie publikuję też strony drugiej. Podziękowania dla wszystkich wspierających, którzy pojęli co miałem na myśli, ukłony dla tych, co – niestety – nie zrozumieli.
Dodaj komentarz