Ku wizji Jeana Raspaila

Pod wpływem ostatnich wydarzeń w Arabii i pierwszej fali arabskiego potopu na europejskich plażach odświeżyłem sobie znakomitą i prekognicyjną powieść Jeana Raspaila, Obóz świętych. Opisuje w niej działania pewnego mówcy i filozofa w Indiach, w wyniku czego rusza stamtąd wielka wędrówka ludów w stronę ziemi obiecanej, Europy – ludzie płyną na statkach, łodziach i tratwach. Wielu ginie na tej drodze. A Europa, sparaliżowana poprawnością polityczną, spętana ideologią multikulti, przyjmuje ten zalew, traci szybko tożsamość, umiera praktycznie z dnia na dzień. Poddaje się.

Czterdzieści lat temu Raspaila za tę powieść spotkała prawdziwa medialna nagonka. On z kolei nigdy nie ukrywał monarchistycznych przekonań, jest znanym przeciwnikiem demokracji, poprawności politycznej i mediów, które czynią prawdziwe spustoszenie w głowach białego człowieka.

I choć potop w jego powieści przychodzi z Indii, to czytelnicy wiedzieli, że chodzi mu o islam. Raspail już w latach 70. dostrzegł zagrożenia dla cywilizacji Zachodu płynące z północnej Afryki i świata islamskiego – wystarczyło wnikliwie przyglądać się sytuacji we Francji, gdzie meczetów jest więcej niż kościołów katolickich. On widział to, czego nie chcą dostrzec politycy – imigranci spoza Europy nie będą chcieli się asymilować. Politycy, nawet ci o rasistowskich poglądach, będą bali się ostrych wypowiedzi i działań w obawie przed medialnym ostracyzmem.

Antydemokrata Raspail wiedział doskonale, że multikulti to ślepa uliczka, zdrada cywilizacji zachodu. Wiedział, że tolerancja jest wtedy, gdy tolerancyjne są dwie strony. O imigracji mówimy wtedy, gdy mamy do czynienia z asymilacją. Nie wynarodowieniem, ale przyjęciem praw i wartości narodu, wśród którego chcemy zamieszkać. Kiedy nie chcemy tych praw i wartości przyjąć, a przynosimy wyłącznie swoje, to nie jest to imigracja, a inwazja.

Oto fantastyka, która stała się rzeczywistością. Polecam też inne powieści Raspaila, zwłaszcza Pierścień Rybaka.

3 odpowiedzi na „Ku wizji Jeana Raspaila”

  1. Awatar Mitrudil
    Mitrudil

    Nie wiem, czy straszniejsze jest to co się dzieje, czy to jak ludzie są ślepi i nie widzą zagrożeń. Europa mentalnie wcale nie jest tolerancyjna, ludzie jednak co innego myślą a co innego mówią i robią. Dzisiaj słyszałem w radiu, że Niemcy wiwatowali witając emigrantów; ciekaw jestem rozmów w domach zwykłych Niemców, ale jednak mam wrażenie, że tak boją się swojej historii z XX wieku, że przyjmą wszystko i wszystkich byleby ktoś nie oskarżył ich o brak tolerancji…

  2. Awatar drwalrabarbar
    drwalrabarbar

    Gratuluję Niemcom ich tolerancyjności, ale przychodzi mi na myśl tekst dziennikarki z pewnego portalu w którym to opisywała słowa wypowiedziane przez Niemców w polskiej restauracji :u link do tekstuhttp://www.mmwroclaw.pl/artykul/niemieccy-turysci-we-wroclawiu-pytaja-co-ta-polska-k-do,3101974,artgal,t,id,tm.html. Jeśli to jest tolerancja to według Niemców 1939 pewnie był zwykłym nietaktem. I drażni mnie narzucanie woli Niemiec innym krajom i straszenie karami finansowymi. To jest unijna demokracja?

  3. Awatar Tomek
    Tomek

    A ja polecam „Ja Antoni…”. Tutaj R. wspial sie chyba na wyzyny swojego literackiego talentu, tworzac krwista, prawdziwie dramatyczna postac glownego bohatera. Tak mi sie ta powiesc spodobala, ze az machnalem recke na biblionetce. Reszta jego powiesci jest juz moim zdaniem znacznie gorsza, glownie dlatego, ze wali w nich czytelnika po glowie ideologicznym cepem, a ja tego nie lubie, mimo, ze moj swiatopoglad jest zbiezny z jego swiatopogladem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *