I już po festiwalu… Wróciliśmy, rozliczyliśmy, zrobiliśmy remanent. Program wykonany w całości i punktualnie (poza polecankami, czego żałuję, ale nie jestem w stanie się rozdzielić), wszyscy goście dojechali, koncerty i występy znakomite, wystawa Rosińskiego wspaniała. Happeningi udane ponad miarę, pogoda dopisała.
Cóż więcej… Najlepiej sprzedającą się książką była antologia Po katastrofie, potem książki Dariusza Filara i Czesława Białczyńskiego. Zaskakująco dobrze schodziła cała seria Krytycy o fantastyce, ale nie od dziś wiemy, że nidzicka publiczność jest wyrobiona.
Teraz czas wrócić do pracy. Już poczyniłem pierwsze kroki, by w wakacje wreszcie usprawnić i uatrakcyjnić księgarnię. Za długo czeka na modyfikację. Silnik nie ciągnie już przeciążonej bazy. To teraz jeden z priorytetów, a ponieważ drugim jest kolejna rozbudowa drukarni, to i nowości będzie trochę mniej. Ale to też postulat części odbiorców, że książek było w tym półroczu za dużo.
Idą pracowite wakacje.
Dodaj komentarz