Kolejny ubaw w tivi. Oglądam coś neutralnego, by nie szargać nerwów – ceremonię otwarcia igrzysk europejskich w dalekim, właściwie azjatyckim kraju Azerów. Ceremonia jest piękna, bogata, symboliczna. Narodziny Ziemi, zasianie na jałowej glebie życia, współpraca czterech żywiołów, wulkany, wyrastanie gór, ognisty człowiek na płaskowyżu – cacy. Do tego świetna muzyka. I wszystko zepsuli – a wyłączyć ich nie mogłem, bo pozbawiłbym się podkładu muzycznego – dwaj komentujący przedstawienie „dziennikarze”. Dali wprost niesamowity popis głupoty, wagarowania w szkole. Co chwila w przedstawieniu widzieli zamiast rysunków naskalnych ludzi pierwotnych – starożytne malowidła na skałach, w wizerunku człowieka, rysowanego powoli, niczym krew płynąca arteriami, przez płomienie – człowieka Leonarda da Vinci (ja tam nie widziałem w tym przedstawieniu człowieka witruwiańskiego a raczej luźne nawiązanie do mitu o Prometeuszu).
Panowie byli tak zaskoczeni tym, co zobaczyli (najwidoczniej nie dostali bryków z interpretacją), że ich relacja obfitowała w:
– Tego się nie spodziewałeś, co…?
– To chyba Morze Kaspijskie, bo przecież ono jest obok…
– To pokazuje róznorodność kulturową Azerbejdżanu, bo obok leży Persja… (tu dostałem czkawki, Azerbejdżan jest bardzo jednolity i właściwie z jedną religią)
– Wiesz co, nie widziałem jeszcze czegoś takiego…
– Jestem załamany tym co mówię…
I słusznie. Też byłbym załamany. A ceremonia otwarcia była przepiękna.
Dodaj komentarz