Mała niespodzianka – będzie na festiwal w Nidzicy nowa książka Marka Oramusa – Człowiek idzie z dymem. Dziewiąta pozycja w serii Krytycy o fantastyce. Książka z felietonami i miniaturami fantastycznymi, obejmująca teksty pisane do stanu wojennego. Razem z książką Parowskiego pokazuje środowisko „Politechnika” – kuźnię dziennikarzy i felietonistów.
Człowiek idzie z dymem, publikowany w formie książkowej po raz pierwszy, to zbiór felietonów z przełomu lat 70. i 80. XX wieku; granicą jest tu stan wojenny. Należą one do wymarłego już prawie gatunku felietonu literackiego, którego patronem i najświetniejszym wykonawcą był w tamtym czasie Hamilton. Znajdują się wśród nich teksty buntownicze, antysystemowe, badające porządek świata, a także sporo miniatur literackich, które można zaliczyć do domeny SF. Zabawy słowne, gry językowe, humor sytuacyjny, ale i zafrasowanie nad losem utopionej w komunizmie ojczyzny to główne walory tej książki. Człowiek idzie z dymem pokazuje, skąd wziął się Marek Oramus, który w latach 80. stał się jednym z najważniejszych autorów polskiej fantastyki.
– Do fixancji intensywnej przystąp! – nachęcał czerpurowy z wysiłku pstryj Dziąsłak, raz po raz zanurzając w warrhociekołołom aż po azalowaną rękokiść. Podkroczyłem i zawczasu przystosobionym skorozgassem wytraktowałem przednią szybę. Kątem łypacza zauważyłem, że Yankoo Dudle rozpruł wzdłużnie kalibratorem lśniący bok symferdaka. Hillaria, pochutnica od sąsiadów, rozorała w tym czasie siekierownicą obydwa lewe niosy. Symferdak przechylił się niebezwiednie. (fragment książki)
Dodaj komentarz