Telewizja nie jest mi do szczęścia potrzebna w ogóle. Rzadko uruchamiam, jeśli już to późnym wieczorem, obrazy migoczą, głos przyciszony, jakiś szum tła tylko łowię jednym uchem, bo drugie – to, co zasłyszało pierwsze – zazwyczaj wypuszcza bez przetwarzania. Nic nie poradzę, że X Muza zawiera dzisiaj treści dalekie od mych zainteresowań, a na widok celebrytów mam odruch wymiotny, więc gdybym się kiedyś struł jakąś paszą, pewnie włączenie telewizorni natychmiast by mi pomogło. I tak trzymam w domu ten ekran, w celach ratowniczych.
Czasem jednak coś ciekawego wpadnie do ucha, a ono wysyła takie wibracje do mózgu, że podnoszę łeb znad tony wydruków, co czekają na poprawianie. Wczoraj pozytywny sygnał wysłał ochrypnięty od papierosów głos śp. Tadeusza Konwickiego. Telewizornia puściła w godzinach nocnych (by nie mącić w głowach miłośnikom rozmaitych programów typu „Po co oni śpiewają”) zbiór rozmów sprzed kilku lat przeprowadzonych ze zmarłym parę dni temu pisarzem. To, co mówili rozmówcy pisarza – a starali się błysnąć przy Konwickim krytycy (Bereś), profesorzy (Lubelski) czy publicyści (Michnik) – było raczej miałkie, a rozmówca gasił ich dobrym tekstem, karcił płonącym w starczej twarzy wzrokiem.
Kilka ciekawych wypowiedzi utkwiło mi w głowie, bo mądre myśli mają to do siebie, że poruszają serce i osiadają w fałdach mózgowych – o ile ktoś te fałdy posiada, oczywiście. Oto pytany przez profesora o inspiracje i wielką literaturę XIX wieku Konwicki odpowiedział, gasząc zalążek dyskusji, że literatura, przeciwnie do poezji, ma krótkie nogi. Jego materią jest język, a ten się zmienia, i kolejne pokolenia już nie czytają dzieł zeszłowiecznych, bo nie rozumieją co czytają. Krótkie, a jakże prawdziwe.
Bereś zadawał raczej słabe pytania, widać było, że pisarzowi nie są one w smak, zwykle szybko je odbijał jako nieważne. Ale na pytanie, czy z racji wieku i doświadczenia, patrzy na planetę i ludzi z lotu ptaka, Konwicki potwierdził, że tak – stara się patrzeć na ten padół całościowo. I kolejne pytanie: A jaki wniosek z tego spoglądania z wysokości pan wysnuł?
– Żeby się zabrać stąd jak najprędzej – odpowiedział Konwicki.
Dodaj komentarz