To prawda. Powieści Samuela R. Delany’ego, takie jak Babel 17 czy Nova, to prawdziwe kroki milowe w światowej science fiction. To właśnie powieści, od których łapie się na całe życie bakcyla czytania fantastyki.
W Novej, której premierę zapowiadamy już w lutym, Delany (napisał ja w 1968) stworzył podwaliny pod cyberpunk. Cała paleta nieprawdopodobnych bohaterów, mieszkańców Federacji Plejad, imperium Drako ze stolicą na Ziemi, Kolonii Zewnętrznych. Wszystkie jakby żywcem wzięte z najlepszych powieści Gibsona, tylko że Gibson swoją pierwszą powieść napisał 16 lat później. Do tego niesamowicie wartka akcja, kosmiczne pościgi i bitwy, mnóstwo gadgetów i pomysłów rzucanych tak szczodrze przez autora, a każdy z nich jest prawdziwą perełką. Ich wyłapywanie to prawdziwa frajda, bo Delany nawet znakomite pomysły rzuca tylko mimochodem, a potem… porzuca.
Jest wreszcie Nova pełna archetypów. Mamy chęć zemsty równie wielką jak u Monte Christa, mamy pogoń za złotym runem, czy może świętym Graalem Kosmosu – potężnym źródłem energii, ilirionem, od którego zależy cała technologia ludzkości. I gospodarka, i stosunki społeczne, i bogactwo…
Czyta się. To właśnie takie powieści sprawiają, że wolę czytać klasykę niż współczesne powtórki.
Nova Delany’ego już w lutym. Ostatnia pozycja w serii Klasyka Science Fiction. W twardej oprawie, bo tylko na taką zasługuje. Zasięg dystrybucji jeszcze nieznany, ale na pewno będzie dostępna w dobrych księgarniach. I w Solarisnet.pl
Dodaj komentarz