Wspominki fana

Po krakowskim konwencie w lipcu, gdzie na spotkaniu o fandomie rozprawiano o latach 90. jak o zamierzchłej przeszłości, postanowiłem na Polconie w Warszawie zebrać trochę zdjęć i poopowiadać o początkach fandomu, co miało miejsce ciut wcześniej. Zjawiło się sporo ludzi, którzy pamiętali te czasy, było trochę młodszych fandomiarzy. Prelekcja, jak wszystkie moje prelekcje, to była gawęda, tworzona ad hoc, bez notatek, z głowy i na podstawie przygotowanych zdjęć. Kto na nich jest, kim był w fandomie, co robi teraz itp. Były też zdjęcia dokumentujące rzeczywistość konwentową tamtych lat – sprzęt, filmy, warunki hotelowe itd.  Ktoś nagrał to wystąpienie (za krótkie, bo to był punkt przed galą zajdlowska i nas po prostu szef budynku wygonił, gdy przedłożyłem spotkanie o pół godziny), możecie je znaleźć tutaj:

http://raportobiezyswiata.tv/ogladaj/polcon-2013/8/

Nie było za to mowy o cenzurze, która obrzydzała nam życie w tamtych latach. Miałem do niej blisko, mieszkałem wtedy w Olsztynie na Jasnej, małej uliczce przy dworcu, na którą składały się: budynek urzędniczy m.in. z cenzurą (Urząd Kontroli Prasy…, wejście od Kościuszki), garaży, mojego budynku, budynku zamieszkałego przez milicjantów z rodzinami i trzeciego, zamieszkałego przez wojskowych. W sumie świetne otoczenie… Chcąc robić konwent i przegląd filmowy, musiałem (jako prezes klubu) i Bodzio (wiceprezes) wtargać na IV piętro do cenzury telewizor (a ciężkie były te Videotony), odtwarzacz VHS i torbę z kasetami z filmami, które chcieliśmy puszczać na konwencie. Tych filmów nie było w obiegu kinowym, więc nie istniało na nie pozwolenie z góry. Nikt nie przejmował się pogwałceniem praw autorskich, wszak był to produkt zgniłego imperialistycznego Zachodu. Cenzorzy, w ramach swoich obowiązków oglądali w pracy filmy i zatwierdzali do programu konwentu. Oczywiście mieli to gdzieś. Na przykład w 1985 roku zaniosłem im zdobyte gdzieś filmy z Teresą Orlovsky, a oni bez oglądania moich filmów fantastycznych, otwierając flachę wódki, podpisywali mi dokument z listą . Rano odbieraliśmy sprzęt i kasety porno. Tak właśnie na Stalconie w 1985 publiczność mogła oficjalnie, za zgodą cenzury obejrzeć Mechaniczną pomarańczę.

Podobnie było z oficjalnymi fanzinami, jakie wydawałem w ramach PSMF, cenzorzy też musieli nasze wypociny przeczytać, potem gnało się po zakup papieru itd.

Okna cenzury na Jasnej wychodziły na mój blok. Na nim, na bocznej elewacji widniało jedno z pierwszych graffiti w Olsztynie (farby w sprayu były niedostępne) – JEŚLI ODBYŁEŚ DZIŚ STOSUNEK – UŚMIECHNIJ SIĘ. No i cała ulica chodziła uśmiechnięta od ucha do ucha, bo inaczej był impotencki obciach. Długo wisiał ten napis. To nie było to, co dzisiejsze autografy.

A fakt, że mój blok był na Jasnej, obok milicyjnego i wojskowego, raz uratował mi skórę. W stanie wojennym, koniec 82, wracałem ze studiów do domu, w plecaku bibuła podziemna dla kolegów z kortowskiego NZSu, a tu mnie złapał patrol. Ja się pocę, oni oglądają dokumenty, zaraz każą otworzyć plecak. Nagle dowódca mówi: Na Jasnej mieszka, to nasz, spadajcie obywatelu. No to spadłem.

Ale mnie dziś na wspominki wzięło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *