Poczet fanów

Wiedza o początkach fandomu polskiego, pierwszych konwentach, fanzinach, powoli wyparowuje, zamykana w kufrach i archiwach fanów, którzy już dawno z fandomu odeszli. Na Krakonie tegorocznym byłem na prelekcji o fandomie, takiej mocno kombatanckiej, gdzie wspominano – z łezką w oku i jako coś bardzo odległego w czasie – konwenty z lat 90.  Nie ukrywam, że tam po raz pierwszy chyba w życiu poczułem się jak senior. Na pytanie, kiedy uczestnicy zaliczyli konwent nieśmiało podniosłem rękę i wymieniając datę 1978 (Orbita Przyjaźni) otrzymałem spojrzenia, jakimi obdarza się kości dinozaurów w Muzeum Natury. Większość uczestników spotkania nie była jeszcze zaplanowana przez swoich rodziców.

Wtedy pomyślałem, że warto by przybliżyć ten czas formowania się fandomu polskiego. Na początek pokazałem 250 zdjęć na prelekcji w trakcie ostatniego Polconu. Sala pełna, śmiechu było sporo. Od lat ściągam (prośbami, groźbami, i czym się jeszcze da) fotografie od fanów). Uzbierało mi się kilka tysięcy zdjęć. Powoli będę je udostępniał na Encyklopedii Fantastyki.

Jako że zwolniony jestem chwilowo z prac domowych (2 złamane żebra), to wieczorami zacząłem dłubać hasła fanowskie w EF. I zamieszczać zdjęcia. Zerknijcie – jeśli macie jakieś swoje pamiątkowe foty – przysyłacie je do mnie. Jeśli macie więcej informacji na temat umieszczonych tam fanów – mejlujcie. Ja z większością tych ludzi poznałem się bardzo dobrze, przegadaliśmy setki godzin na konwentach, ale niewiele wiem o ich życiu poza fandomem. Stąd noty są suche. Z konieczności. Ale zawsze można je poprawić.

A tu jedna z arcyciekawych fotografii z Silconu w 1987 roku. Od lewej John Brunner, James White (z lupą, a jakże, bez niej – ślepy jak kret – prawie nie widział otoczenia – dalej Wiktor Bukato, Robert Szmidt, Conan, siedzi Jarek Sokólski.

1986_Silcon John_Brunner_JamesWhite

2 odpowiedzi na „Poczet fanów”

  1. Awatar Domin
    Domin

    Ciekawe rzeczy, choć ja jestem pokolenie młodszy. Ale bardzo chętnie poczytam/pooglądam/posłucham, jak będzie okazja. Natomiast ja z inną, choć powiązaną, sprawą. Otóż zabrałem się za pierwszy numer polskiego wydania IASF (na okładce grudzień 1991) i jest tam tekst Tadeusza Lewandowskiego „Rzut oka na kosmos (księgarskich półek)” traktujący o sytuacji wydawniczej na początku lat dziewięćdziesiątych z wieloma odniesieniami do dekady wcześniejszej. Interesujący jest tam m.in. następujący fragment:
    „Lata osiemdziesiąte dowodnie wykazały, że zastrzeżenie nakładu i informacja o funkcjonowaniu tekstów w obiegu wewnętrznym są przykrywkami dla działalności par excellence pirackiej. Efekt nastąpił w postaci kilku spektakularnych śledztw, procesów i wyroków skazujących. Do więzienia trafiło wówczas kilku rekinów podziemnego rynku „klubówek”. Niektórzy z nich weszli teraz do grupy potężnych wydawców, a ich pozycja na jak najbardziej oficjalnym rynku fantastyki okazuje się nie do podważenia”

    Prawie z krzesła spadłem, gdy to przeczytałem. Niezła afera 🙂 Czy ten wątek znalazł miejsce w wymienionych prelekcjach? A może podstrona na Encyklopedii: „Kryminalna historia fandomu” czy jakoś tak 🙂

    A na serio – bardzo mnie to ciekawi, więc gdyby się komuś chciało rozwinąć wątek, to będę zobowiązany. Chyba, że gdzieś, kiedyś już ktoś o tym coś skrobnął? Wtedy z góry dzięki na namiary, nawet orientacyjne.

    P.S. No i mam nadzieję, że wśród skazanych nie było osoby o inicjałach WS.
    P.P.S. I dzięki za archiwizowanie takich rzeczy – bardzo warto.

  2. Awatar Wojtek Sedeńko

    Tadeusz nie był za mocno zorientowany w temacie. Sprawy „klubówek” zakończyły się umorzeniem z powodu niskiej szkodliwości społecznej. Zamieszany był w to cały fandom, bo kto klubówkę kupował, albo sprzedawał w klubie, już był w temacie. Jako podejrzany. Słowo kryminalny w tym trzecim obiegu to za dużo powiedziane – w ten sposób trzeba wstawić Michników, Kuroniów i większość działaczy podziemnej Polski za udostępnianie wydawnictw podziemnych, a w nich Sołżenicyna, Orwella itp.
    Kilku dzisiejszych dyrektorów wydawniczych faktycznie w wydawaniu klubówek uczestniczyło, był to dla nich poligon do późniejszej, legalnej działalności. Ponieważ wydali potem oficjalnie większość klubówek i zapłacili autorom, to nastąpiło zadośćuczynienie za te kilkaset egz. klubowych.
    Zacząłem pisać książkę „Trzeci obieg wydawniczy”, rekomendowaną przez profesorów Smuszkiewicza i Czaplińską, ale nie mam czasu jej dokończyć. Gdybym znalazł wydawcę lub dotację (a już występowałem o takową i o mało nie przeszła w Instytucie Książki) to może bym się spiął.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *