Trylogia kosmiczna Borunia i Trepki

Zakończyłem etap redakcji Trylogii Kosmicznej Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki. To jak dotąd najgrubsze tomiszcza w serii Archiwum polskiej fantastyki. Pierwszy tom jest już na rynku, tom 2 i 3 są na etapie składu, ukażą się w przeciągu 10 dni.

Ponowna lektura wszystkich książek z APF skłania do refleksji nad kondycją współczesnej polskiej fantastyki naukowej, a właściwie powolnym jej zanikiem. Dosłownie każda lektura sprawiała mi wielką frajdę, nie tylko przypominałem sobie wcześniejsze pozytywne wrażenia i emocje towarzyszące lekturze przed laty, ale dochodziły nowe, gdyż dzisiaj mogę już spojrzeć na polską SF z dystansu ponad półwiecza, setek lektur, rozmów z autorami. I powiem, że polska science fiction XX wieku była doskonała, nie ustępowała fantastyce amerykańskiej. Naprawdę nie mamy się czego wstydzić, a wręcz powinniśmy być dumni.

Ot, taka trylogia Borunia, Trepki. Tworzona w epoce stalinizmu, jej pierwsze wydanie zawierało fragmenty, których autorzy mocno się wstydzili i wycięli je z kolejnych edycji. Abstrahując też od naiwności systemu społecznego w habitacie Celestia w pierwszym tomie, wciąż jest to science fiction mocnej próby. W pierwszym tomie mamy dzieje kosmicznego habitatu, którym grupka bogatych malkontentów ucieka w przestrzeń przed panującymi na Ziemi porządkami (czytaj rewolucją). Po kilkuset latach mija ją ziemska wyprawa Astrobolidu, pierwsza ekspedycja międzygwiezdna ludzi.  Proxima to opowieść o badaniu układu gwiezdnego Proxima Centauri, w którym badacze wykrywają pozostałości rozwiniętej cywilizacji. Pełno tu dobrej eksploracyjnej fantastyki, a autorzy wykazują bardzo dobre przygotowanie naukowe z wielu nauk ścisłych. Ten tom bardzo podziałał na wyobraźnię polskich miłośników SF.

W tomie Kosmiczni bracia mamy już kontakt z wyżej rozwiniętą technicznie cywilizacją Urpian. Sprawa potraktowana przez autorów poważnie, kontakt nawiązać bardzo trudno z racji różnic anatomicznych, społecznych i owej wyższości Urpian nad ludźmi. Badacze są traktowani jako ubożsi w rozumie bracia, trochę jak króliki doświadczalne, ale kończy się ich gehenna pełnym kontaktem. Urpianie pomagają w końcówce uporać się ludzkości z atakiem bakterii organiczno-krzemowych, silikoków.

Przyznam się, że nie spodziewałem się – po tylu latach – tak dobrej lektury i tylu pozytywnych emocji po tej trylogii. Dlatego bezwarunkowo polecam przypomnienie sobie poniższych powieści.

 

4 odpowiedzi na „Trylogia kosmiczna Borunia i Trepki”

  1. Awatar Darek
    Darek

    Proponuję dodać, że we wpisie występują spoilery. Przecież są Ci, którzy „Trylogii…” nie czytali. Szkoda psuć im lekturę.

  2. Awatar jacek
    jacek

    okładki są naprawdę znakomite…

  3. Awatar Mercury

    Spoiler w ostatnim zdaniu zdradza zakończenie ostatniego tomu trylogii. To chyba nieco za dużo? Książki są naprawdę świetne. Słuchałem jakiś czas temu w wersji audio i byłem zachwycony. Tego, że wycięto fragmenty, których się autorzy wstydzili nie wiedziałem – byłem pewien, że chodziło tylko o podstawowe teorie fizyczne.

  4. Awatar Wojtek Sedeńko

    Wkrótce napiszę kawałek o spojlerowaniu, mam zamiar udowodnić pewną rzecz, na bazie wieloletniego doświadczenia w polecaniu książek i tego, jakie polecanie lubią czytelnicy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *