Andrzej Sapkowski kończy dzisiaj 65 lat. Trudno w to uwierzyć, gdy się na niego patrzy, słucha się go i czyta jego powieści. Wiedźmin też już ma latek wystarczająco, by zostać uznanym za dorosłego. Moje pierwsze spotkanie z Autorem miało miejsce lat temu 23, czyli dosłownie wczoraj, a kontaktowaliśmy się w związku z premierą opowiadania”Muzykanci” w mojej antologii. Zaraz potem był debiut Jubilata na konwencie, był to robiony przeze mnie Polcon 1990. Życząc jubilatowi zdrowia, weny i pomyślności, postanowiliśmy to uczcić w księgarni i na festiwalu w Nidzicy, dając specjalne rabaty na książki Mistrza. Zapraszam.
Andrzej Sapkowski kończy 65 lat
24 odpowiedzi na „Andrzej Sapkowski kończy 65 lat”
-
Najlepszy rocznik… trzymaj się, Andrzej.
-
100 lat dla ASa i.. czekam na kolejną powieść!
-
100 lat + VAT 😉
-
Pytanie z innej beczki – czy planujecie w ramach APF wydać zbiory opowiadań Marka S. Huberatha? Po genialnych próbkach jego twórczości w „Rakietowych Szlakach” chciałoby się więcej a tu kicha. Nakłady wyczerpane a na allegro ceny odstraszające…
-
Na rynku jest dostępne właściwie wszystko tego autora, niedawno ukazał się zbiór wszystkich opowiadań, więc w najbliższej przyszłości nie. Ale w lipcu będę z nim rozmawiał o różnych sprawach…
-
To chyba nieporozumienie, bo jeżeli chodzi Panu o „Balsam długiego pożegnania” to wydano go w 2006 roku więc nie tak znowu niedawno i jest to zbiór niedostępny w żadnej księgarni od co najmniej dwóch lat. Jest to podobna sytuacja co ze Snergiem, o którego pytałem jakiś czas temu i otrzymałem od Pana podobną odpowiedź (tzn. że jest dostępny na rynku). Tymczasem kupienie jakiejkolwiek książki tego autora (Snerga) jest możliwe tylko na allegro i są to w większości pierwsze lub drugie wydania w kiepskim stanie lub Amberowskie (też nie najmłodsze). Ostatnie wznowienia były w latach 2005-2008 i dawno nie ma ich w księgarniach.
-
Żadne nieporozumienie. Znam punkty w Polsce, gdzie te książki są i nikt ich nie kupuje. Co prawda to punkty bez sprzedaży detalicznej, a hurtownie z tanią książką.
Niezależnie od tego, jeszcze za wcześnie, by eksploatować te rzeczy. Książki to trudny biznes. Bardzo trudny. Wydać można wszystko, sprzedać bardzo trudno. A wydawnictwa to nie akcje charytatywne, muszą zarabiać, by wydawać dalej. Inaczej zaprzestają tej działalności.
Większości czytelników wydaje się, że wystarczy wydać znanego – według nich – nagradzanego autora i sukces murowany. Nic bardziej mylnego. Książka ma krótki dziś żywot, dodruki często nie mają sensu, szybkie kolejne wydania też. Nie dotyczy to bestsellerów, które wykraczają poza ramy jednego gatunku, które dotknęła ręka fortuny bądź mody. Prawdziwy bestseller nie zdarza się nawet raz na miesiąc. Na rok są 1-2 książki porywające czytelników. W fantastyce to zjawisko jeszcze rzadsze.
Dzisiaj wydawca musi bardzo uważnie kalkulować. Nie działamy wiec pochopnie.
Pochopnie to dobre słowo. Z wiekiem staję się „entowaty”. 😀 -
Książki leżące w hurtowniach na półce to nie książki będące „na rynku” tylko makulatura. Skoro szary czytelnik nie jest w stanie czegoś kupić to znaczy, że tego nie ma. Odnośnie pozostałej części Pańskiej wypowiedzi – mnie się nic nie wydaje, po prostu zapytałem o to co chciałbym kupić, a czego kupić nie jestem w stanie. Poza tym, jeżeli miałbym obstawiać co się sprzeda to chyba prędzej Snerg i Huberath niż Białczyński czy Żerdziński. Książki panów z drugiej pary leżą stertami po antykwariatach za śmieszne pieniądze i nikt ich nie bierze. Ale ja się może nie znam, za młody jestem…
-
A jest jakiś problem w tym by księgarnia solaris.net wydobyła Huberatha z tych hurtowni zaginionych książek?
-
Doprawdy, Panie Wojtku? Wobec tego uprzejmie proszę o podanie tytułu owego zbioru opowiadań wszystkich Huberatha, który – Pańskim zdaniem, ukazał sie niedawno. Musiałem coś przeoczyć, gdyż według moich informacji ukazały się dotychczas trzy zbiory opowiadań Huberatha, wszystkie w niewielkim nakładzie i wszystkie od lat niedostępne w księgarniach (i żaden z nich nie był zbiorem opowiadań wszystkich!).
Przyjąłem Pańskie słowa z ogromnym zdziwieniem; tak się bowiem (szczęśliwie lub nieszczęśliwie) składa, że jednego ze wspomnianych wyżej zbiorów intensywnie poszukuję od trzech lat, sprawdzając dwa razy dziennie oferty na allegro i odwiedzając wszystkie napotykane antykwariaty, punkty sprzedaży taniej książki, stoiska domorosłych handlarzy książek na rynkach, giełdach, dworcach, itp.
Proszę więc nie opowiadać, że „na rynku jest dostępne właściwie wszystko tego autora”, bo zasadniczo mija się Pan z prawdą. Owszem – nie ma większego problemu z dostępnością powieści Huberatha, proszę jednak łaskawie zauważyć, że pytanie Rusłana dotyczyło nie powieści, ale zbiorów opowiadań! Pozwolę sobie zatem podpisać się pod pytaniem Rusłana i wyrazić nadzieję, że nie zostanę zbyty typowym szablonem wydawców o rzekomej dostępności tytułu na rynku.
Reasumując ten nieco przydługi wywód: potwierdzam słowa poprzedników, że istnieje luka wydawnicza jeśli chodzi o opowiadania Huberatha i nade wszystko informuję, że istnieje zapotrzebowanie na ponowne wydanie jego opowiadań. „Opowiadania wszystkie” byłyby zapewne nie tylko moim marzeniem, a Huberath – jak mało kto – na taki zbiór z pewnością zasługuje.
Z poważaniem, Krzysztof. -
Oh, co za zjadliwość 🙂
Może nie wszystkie, ale najważniejsze są w Balsamie
http://wiki.naszabiblioteczka.pl/index.php?title=Marek_S._Huberath
Którego zbioru pan szuka? Udowodnię, że można zdobyć w jeden dzień. I wyślę go panu. -
Ah, zaraz zjadliwość 😉 Pasja po prostu 🙂
Rzeczywiście, najważniejsze teksty zbiera „Balsam”. Bardzo mocny zbiór, swoją drogą. Tym cenniejszy, że w całości powtarza wcześniejszych „Ostatnich, którzy wyszli z raju” wraz z kilkoma bonusami.
Ja natomiast poszukuję tomu „Druga podobizna w alabastrze”, zawierającego m.in. dwa teksty, które nie zostały wydane w formie książkowej nigdzie indziej. Gwoli ścisłości muszę w tym miejscu uczciwie przyznać, że w ciągu trzech lat poszukiwań, o których wspomniałem wcześniej, przerżnąłem dwie licytacje na allegro, w jednym przypadku poskąpiłem stówy (plus wysyłka, naturalnie), świadomie „wypuściłem” też ze dwa mocno zniszczone, „popowodziowe” egzemplarze. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że trudno nazwać ten tytuł popularnym 😉
Proszę uchylić rąbka tajemnicy i napisać coś więcej o punktach sprzedaży (składowania?) tego typu dawno wyprzedanych z księgarń książek (wspomniał Pan o takich miejscach kilka postów wyżej). Nie jestem niestety za pan brat z techniczno-logistyczną stroną obiegu wydawniczego, a bardzo mnie to zagadnienie interesuje.
Jestem niezmiernie wdzięczny za oferowaną pomoc w zdobyciu zbioru Huberatha!
Dziękuję i pozdrawiam! -
Ja szukam „Balasamu..” chętnie kupię jak pan dostarczy nawet w ciągu siedmiu dni. Maila Pan ma więc czekam na odzew.
-
Załatwione. Będzie to kosztowało 35 zeta plus pobranie. Ale wyślę po festiwalu, dzisiaj wyjeżdżam już do Nidzicy, a wracam dopiero w środę. Proszę podać dane adresowe.
-
Hmm, nie prowadzę antykwariatu, US może sie doczepić. Załatwię ten Balsam, ale ostrzegam czytelników bloga, że to koniec podarków, brak mi na to czasu 😀 Cena detal plus pobranie. Proszę podać dane adresowe. Sprawa zostanie załatwiona po moim powrocie z Nidzicy.
-
Dane poszły na maila więc czekam 🙂
-
Panie Wojtku, proszę podać nam kilka interesujących , gdzie można kupić końcówki różnych serii. Czy są to jakieś dyskonty, hurtownie, czy raczej dobrze zaopatrzona lokalna księgarnia?
Heh, ja też byłbym zainteresowany 😉
Może to też jest sposób na dodatkową ofertę solarisnet.pl, aby były dostępne w niej co ciekawsze „unikalne” pozycje wydawnicze? -
Mam swoje sposoby, ale nie jest to możliwe do wprowadzenia do księgarni. To są punkty ekologiczne, a ja mam pełną księgowość. A ponieważ wieści się rozchodzą, to żeby nie zrobić krzywdy tym osobom, nabieram wody w ustaaaaaa… bul bul
-
Nie chcę być czepialski ale zmienia Pan wersje pod wpływem nacisku – najpierw pisząc, że zbiory opowiadań są dostępne na rynku (dla mnie znaczy to, że bez większego kłopotu można je kupić), później, że są „pewne miejsca”, w których te książki są ale nikt ich nie kupuje (czyli krąg się zawęża) a na sam koniec sugeruje Pan, że są to jakieś półlegalne źródła, w których mogą zaopatrywać się krewni i znajomi królika. Po co to wszystko? Nie zmienia to sytuacji faktycznej – opowiadań Huberatha nie da się kupić. Nie wystarczyło w odpowiedzi napisać po prostu, że nie planujecie na razie wydawać nic tego autora i uniknąć kompromitującej dyskusji?
-
W wyniku tej „kompromitującej” (kogo, co?) dyskusji dwie osoby zyskały dwie książki, które poszukiwały.
-
Ja nie zyskałem 🙁 buuu
-
A co to miało być? Jeszcze w Nidzicy jestem… 🙁
-
Czy ktoś wie, kiedy wyjdzie nowa książka Sapkowskiego? W styczniu 2012 roku zapowiadał, że pisanie zajmie mu rok-dwa. Pytałem parę miesięcy temu w wydawnictwie i nie byli w stanie nic powiedzieć…
-
Nie mam zielonego pojęcia. I Autor pewnie też 🙂
Dodaj komentarz