Co włączę telewizor i zanim go przełączę w tryb większego monitora komputera, by obejrzeć coś sensownego, zawsze wepchną mi się w uszy jakieś newsy. Przestałem być na nie wrażliwy już dawno, TV jest medium zdatnym do poruszenia z posad bryły świata, niestety stało się wylęgarnią różnego rodzaju wszy politycznych, bełkotu i celebryctwa, a tego nie jestem w stanie wytrzymać. Ostatnio dużo jednak mówi się o mostach w Polsce. O tym „wielkim” w Toruniu, co zachwycać ma kształtem i pokazać światu moc polskich inżynierów i budowniczych, i o moście na autostradzie, co stoi nad małą rzeczką i wszyscy się kłócą, dobry jest czy zły. Konstruktor zapewnia, że wytrzyma, profesorowie, że się zawali. A my wywalamy z naszych kieszeni forsę na ten głupawy spór i twór polskiej myśli inżynieryjnej zamiast wydać ją na chorych, bezdomnych i głodujące dzieci. Tym wszystkim inżynierom dedykuję zdjęcia z mostu na południu Francji, przerzuconego nad rzeką Tarn. Kilkukilometrowy, najwyższy filar wyższy od wieży Eiffela w Paryżu. Można zrobić coś pięknego choć monstrualnego, betonowego, ale sprawiającego wrażenie pajęczyny rozpiętej między wzgórzami. I niech zamilkną i wezmą się prawdziwej pracy.
Ten most w Millau widać z dystansu wielu kilometrów, objechałem go od dołu, przejechałem górą i wprost nie mogłem się nadziwić tej konstrukcji. I miałem szczęście do pogody, bo ta kładeczka zwykle tonie we mgle lub chmurach.




Dodaj komentarz