Dzisiaj dogadałem się z Wiktorem Żwikiewiczem na druk książek. Poprzez Andrzeja Zimniaka, Marka Żelkowskiego dotarłem, przekonałem, dogadałem się. Rozmowa z Wiktorem, po wielu latach nie słyszenia i nie widzenia się, bardzo ożywiona, szybka, po prostu znakomita. Tak jakbyśmy nie widzieli się dzień, dwa – błyskawiczna nić porozumienia. Anegdoty, wspominki, podobne poglądy.
Zgodziliśmy się na wydanie paru książek w Archiwum polskiej fantastyki. Na początek zbiory opowiadań, które podsumują dorobek Żwikiewicza w krótkiej formie. Trochę będzie to wymagało pracy, wyjdą dwa-trzy tomy.
A na wiosnę Kosmodram Machu Picchu. Legendarna powieść (to jest tytuł właściwy, nie literówka) jest w pisaniu, bo tak mocnych przeróbek, jakie w tej chwili robi autor, nie można nazwać zwykłym poprawianiem tekstu, który miał się kiedyś ukazać. Powieść obszerna, będąca zapisem trzech dni, ukazałaby się w jednym na tomie na wiosnę. Taka premiera byłaby wielką okazją do zaproszenia Wiktora Żwikiewicza na Festiwal Fantastyki w Nidzicy w roku przyszłym. Zaproszenie autor przyjął, acz z warunkiem – jak dożyje. Bardzo się ucieszyłem z tej powieści, bo słyszałem, że Wiktor stracił wszystkie maszynopisy, ale część kopii miał po ludziach, oni to zachowali. Powieść wymaga sporo pracy – zmienił się autor, zmienił się czytelnik, zmieniły się czasy. Ale o tym będzie pora jeszcze porozmawiać.
To nie koniec nowości w serii APF, o tym wkrótce.
Dodaj komentarz