Ekskluzywne wydania Atlantisu

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Jak obiecałem, można już zamawiać na allegro. Tutaj: https://allegro.pl/uzytkownik/Stow_Stalker?order=m

IMG_0806-1000

2 

Jak to jest z tym van Vogtem?

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: DZIAŁALNOŚĆ; WIEŚCI.

Robiąc notatki do książki, przypominam sobie rozmaite kawałki z sf. Czyta się to po latach różnie, najczęściej lekko i z uśmiechem pewnego pobłażania dla własnych młodzieńczych uniesień. I szybko się to czyta, bo powieści pisano kiedyś cieniutkie…

Padło właśnie na Alfreda Eltona van Vogta. Klasyk ery dinozaurów fantastyki. Zbieżny z E.E. Smithem, choć AEVV jest od „Doca” o niebo lepszy w warstwie fabularnej i w pomysłach. Pisarz wychwalany pod niebiosa (Dick) i wyzywany przez krytykę (Knight). Wychowany przez mennonitów, jakiś czas wyznawca Hubbarda i scjentologów, w utworach zajmował się totalitaryzmem i mechanizmami władzy. Już w latach 50. twierdził, że największym mocarstwem przyszłości będą Chiny, które bardzo szybko prześcigną Amerykę i Zachód – a wystarczyło mu pobieżne przekartkowanie chińskiej filozofii.

W poniższych powieściach, pisanych w latach 1946-1952, dał pokaz pomysłowości. Mamy w Misji i Wyprawie  tak odległą ludzką przyszłość, że wszystkie gadżety dotyczące lotów z wielkimi prędkościami, teleportacją (wewnątrz statków, co później oglądaliśmy w Star Trek), telepatią, hipnozą, że do dzisiaj można to czytać z wypiekami na twarzy. Jednocześnie ramotne, i to bardzo, jest życie na pokładach tych statków. Naukowcy i wojskowi, koterie, każdy zna tylko swój, wąski wycinek wiedzy, biurokaracja na statku jak z koszmaru.  Neksjalista (czyli przedstawiciel nowej dziedziny paranaukowej, łączącej wiedzę wielu dziedzin, wykorzystujący najnowsze techniki uczenia) musi pisać notatki, następnie przekazywać je specjalnej komórce do przepisania, potem przez sekretarzy do odpowiedników władzy, itd. Śmieszne, ale i straszne.

Mają komputery, ale raczej jako maszyny liczące, kalkulatory. Do pisania meldunków i notatek potrzebne są sterty papieru i archaiczne maszyny do pisania. Slan z tych trzech powieści jest najbardziej naiwny, choć w warstwie panicznego strachu przed nieznanym i obcym wciąż aktualny. Zawsze będziemy się bali inności. Van Vogt wiedział, że droga do akceptacji prowadzi przez zrozumienie innegonie miał jednak wątpliwości co do natury ludzkiej, która będzie do końca broniła się przed zrozumieniem, wybierając drogę na skróty. Najpierw zniszczenie, potem próba zrozumienia. Jak w Enderze – najpierw ksenocyd, potem lament i anatema na wybawcę-ksenobójcę.

Zmienia się w fantastyce technologia, człowiek i jego problemy – nie. Van Vogt nie zramociał do końca dlatego, że w jego prozie stosunki pomiędzy władzą a społeczeństwem są piekielnie aktualne. Wyautowane z science fiction zostają powieści, z których po usunięciu gadżetowni sf – nie pozostaje nic.

vogt1 vogt2 vogt3

 

 

0 

SFinks #58

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: DZIAŁALNOŚĆ.

sfinks58Już od najbliższego piątku z zamówieniami w Solarisnet.pl będzie rozsyłany nowy numer SFinksa. Dużo w nim, jak zwykle, informacji o nowościach, felietony Jacka Soboty, Marka Oramusa, Leszka Błaszkiewicza, Pawła Laudańskiego i Artura Nowakowskiego. Do tego absolutne dwa hity: nieznane opowiadanie Kuttnera z cyklu o Hogbenach oraz premierowe w Polsce opowiadanie Sheckleya.

Przypominam, pismo jest darmowe, wysyłany do tych, co zamawiają w Solarisnet.pl fantastykę.

Co do serii GG. W najnowszy zestaw wchodzą: Bilenkin i antologia W kosmosie. Informacja do subskrybentów nie była jeszcze wysyłana – pójdzie po świętach. Dlaczego, skoro dwie powyższe książki już są dostępne? Ponieważ planowany jest bonus, ale data jego wydania będzie znana w tygodniu poświątecznym.

2 

Nowa seria wydawnicza

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Rusza nowa seria wydawnicza „Rubieże rzeczywistości” wydawana jest przez wydawnictwo BIBLIOTEKARIUM. Jak sami napisali: W jej ramach będą ukazywać się książki, których przynależność do gatunku szeroko pojętej fantastyki (SF, fantasy, groza) nie budzi najmniejszych wątpliwości, jak i takie, które tylko „muskają” gatunek wprowadzając do narracji elementy z poetyki baśniowej, niezwykłej, nierealnej, nierzeczywistej.

Książki będą dystrybuowane – signum temporis – jak solarisowe, wyłącznie w internecie i dodrukowywane w miarę spływania zamówień. Na początek idą dwa tytuły: Wpływ Bruno Kadyny i Śmieciowi ludzie Tadeusza Meszki. Bibliotekarium publikuje sporo materiałów w internecie, wywiady, reportaże – ich ekipa będzie na na naszym festiwalu fantastyki w czerwcu.

kadyna meszko

Książki będą dostępne tylko tutaj:

http://bibliotekarium.pl/

https://solarisnet.pl/

http://brunokadyna.pl/

2 

Smutne wieści zza oceanu

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Dzisiaj dotarły do mnie aż dwie smutne wieści. Zmarła Kate Wilhelm (1928-2018) znakomita amerykańska powieściopisarka, laureatka wielu nagród, w tym Nebula Award za wydaną przez nas powieść Gdzie dawniej śpiewał ptak. W Polsce jej twórczość jest mało znana, ale była bardzo poważana i znana w Ameryce. M.in. do słynnej antologii Niebezpieczne wizje zaprosił ją Harlan Ellison.

kate

 

 

 

 

 

 

 

I druga smutna wieść – zmarła Anastasia Diaczenko, córka Siergieja i Mariny. Młoda dziewczyna, studiowała w Kalifornii robienie filmów, niektóre jej etiudy można zobaczyć na YouTube. Była z rodzicami na festiwalu w Nidzicy, na Polconie w Lublinie, pamiętam jak bawiła się z moją Ulą u nas w ogrodzie. Straszny smutek.staska

3 

Wietrzy się dalej – coś dla badaczy pisma świętego

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Przeglądając swoją stodołę z książkami zauważyłem, że mam kilkanaście wydań Tolkiena. I po co? Przeczytałem raz dawno temu, drugi raz po filmie Jacksona, już bez emocji. Więcej nie będę. Może więc ktoś zechce te słynne wydania:

https://allegro.pl/uzytkownik/Stow_Stalker?order=m

IMG_0608-1000Wkrótce wydania Atlantisu, muszę się do nich dogrzebać i poznać gdzieś orientacyjną wycenę – wydania były numerowane i z certyfikatami.

4 

A może Ballard

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Pomyślałem jeszcze raz i ten alfabecik powinien chyba zawierać podwójną liczę „B”. Jak można pominąć Ballarda? Chociaż, dzisiejsi piewcy literatury postapokaliptycznej, takiej spod znaku Metra czy Silosu (albo innego schronu, bunkra czy tunelu) i walki o przetrwanie za pomocą wyrzutni ppanc lub niezawodnych kałachów (zamiast, jak być powinno, noży z zardzewiałej blachy, własnych zębów i pazurów), Ballarda nie znają. Na naszym stoisku często polecam, ale Ballard, jak i Bradbury, to dzisiaj literatura nieosiągalna w księgarni. I może trochę za trudna, symboliczna?

Ballard ma na swoim koncie sporo utworów katastroficznych, JGB został naznaczony w czasie ostatniej wojny światowej dosyć dotkliwie i przeżył jako dziecko prawdziwą gehennę – co w tych utworach jest dobrze widoczne. One nawet nie są pesymistyczne, one nie pozostawiają złudzeń. Co do zwierzęcej natury człowieka,

Taki Wieżowiec. Czy to jest powieść SF? Raczej nie. Oto apartamentowiec w środku dużego miasta cywilizacji Zachodu. Samowystarczalny: sklepy, rozrywka, baseny itp. Mieszkania zróżnicowane – w cenie dla urzędników, przez klasę średnią, po bogaczy, których stać na penthause’a na dachu. Podział rozkłada się piętrowo. I nagle ten wieżowiec zaczyna wpływać na psychikę swoich mieszkańców. Chodzą do pracy, ale pojawiają się problemy i konflikty – a to pies się wypróżnił na klatce i nie sprzątnięto po nim, a to obraźliwy napis w windzie… Konflikty narastają, w końcu ktoś komuś daje w zęby, pojawiają się pierwsze trupy, gangi, wieżowiec jest systematycznie niszczony. Świat zewnętrzny w to nie ingeruje, bo mieszkańcy sytuację zachowują dla siebie. Bardzo mocna to powieść, pokazująca jak płytko pod cywilizacyjną ogładą mieszkają w nas bezlitośni mordercy. Podobny schemat stosuje Ballard w powieści Ludzie Millenium, gdzie bunt średniej klasy obejmuje dzielnicę Chelsea w Londynie.

Zatopiony świat – tutaj mamy prawdziwy klimat postapo – w wyniku zmian klimatycznych, wzrasta mocno temperatura, podnosi się poziom wód, a klimat Ziemi zaczyna przypominać paleozoik. Ludzie zmykają w okolice biegunów, a świat znów przejmują gady.

Ja lubię Witaj, Ameryko – opowieść o wyprawie do wyludnionej Ameryki – wyludnionej w wyniku katastrofy ekologicznej. Kontynent północnoamerykański spustynniał, miasta zasypane piachem, ludność – jak poprzednio płynęła do Ameryki za chlebem, tak tą samą drogą wraca na stary kontynent, gdzie wszystko jest racjonowane. Ta wyprawa, mająca zbadać skoki promieniowania jest podróżą w krainę marzeń. Marzeń o straconych cadillakach, coca-coli, myszce Mickey i innych symbolach pop-americana. Ta podróż jest interesująca dla samego Ballarda, bo bawi się konwencją, żongluje symbolami, ożywia je i kolekcjonuje – niczym pan Tagomi i bohaterowie Człowieka z Wysokiego Zamku Dicka.

A przecież są jeszcze Fabryka bezkresnych snów, Wyspa, W pośpiechu do raju. Warto znać. Ballarda. Jamesa Ballarda.

ballard1 ballard2 ballard3 ballard4

3 

Przewietrzam bibliotekę

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Co jakiś czas, żeby nie zalęgły się mole, przewietrzam swoje regały. Czyszczę z nadmiarowych książek. Podwójnych, potrójnych. Wrzucam je na allegro, właśnie upchnąłęm ich tam koło 50 – będzie więcej, ale to czasochłonne. A wkrótce pojawią się winylowe płyty, których też się za dużo na strychu uzbierało.

Z książek Strugaccy, Dick, Bradbury, Butler – ale i mainstream. W sumie planuję wrzucić ca 300 pozycji, sukcesywnie, w tym tygodniu. Wszystko po jednym egzemplarzu, więc jak zostanie kupione, okazja stracona.

Ceny – oscylują koło 3 dych. Nie sprawdzam, po ile chodzą na allegro, według mnie są tyle warte. Jak nie sprzedam, płakać nie będę. Zapraszam.

Link do moich aukcji: https://allegro.pl/uzytkownik/Stow_Stalker?order=m

IMG_0541-1000

0 

aBcde

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

aBcde – Asimov, Bradbury, Clarke, Dick, Ellison. Pierwsze litery fantastycznego alfabetu.  O ile Asimova i Clarke’a nie darzę wielką estymą – byli dobrymi popularyzatorami nauki, ich fantastyka była głównie science, ale mało literacka – to pozostali autorzy są mi bardzo bliscy. O Dicku bywało tu sporo, i będzie wciąż, o Ellisonie wkrótce – bo wreszcie ktoś się podjął (po Solaris) trudu wydania twórczości. Właśnie ukazała się pierwsza część tomiszcza retrospekcyjnego, nie widzę nigdzie porządnej recenzji, więc trzeba to zrobić.

Chciałem parę słów o Bradburym, który jest wielce szanowany przez czytelników, ale przez wydawców już niekoniecznie. Młode pokolenie nie zna jego twórczości, a przecież to był mistrz nad mistrze. Mag zapowiada książki Bradbury’ego, ale kiedy się ukażą? 451 Fahrenheita to antyutopia, po lekturze której długo nie można się otrząsnąć. Kroniki marsjańskie, to zbiór genialnych opowiadań opowiadających historię kontaktów Ziemi i Marsa. Piękne, czasem wręcz poetyckie opowieści, niekiedy ocierające się o grozę, w której RB się lubował – opisują kolejne wyprawy na czerwoną planetę. Nieudane, nieoczekiwane przez wysoce rozwiniętą tubylczą rasę, przywożą jednak wirusy, które jak u Wellsa są gwoździem do trumny Marsjan. Po niezamierzonym ksenocydzie Ziemianie powoli kolonizują Marsa, wprowadzają swoje porządki, czasem spotykają niedobitki pierwotnych mieszkańców. I tak, opowiadanie po opowiadaniu poznajemy prawdę głównie o ludziach, ich licznych przywarach i nielicznych zaletach. Pędzie do władzy, potrzebie przestrzeni, narzucania innym swojej woli, chciwości, zakłamaniu. To w sumie niezły paszkwil na Amerykę, rasizm. Kilka opowiadań zbioru byłoby ozdobą niejednej antologii, choćby „Usher II” czy „Droga w przestworzach”.

Człowiek ilustrowany to także zbiór opowiadań, które łączy tytułowa postać mężczyzny, obdarzonego w niewyjaśniony sposób żywym tatuażem na całym ciele. Tatuaże zmieniają się, są niczym film opowiadający różne historie. Dziejące się na Ziemi, Marsie (czasem kontynuujące wątki z Kronik marsjańskich) lub w kosmosie. Co najmniej połowa tekstów znajduje się w moim prywatnym kanonie. Taka na przykład „Sawanna” o zautomatyzowanym domu. Cudeńko.

I jeszcze ciekawostka, jeśli ktoś nie widział tego teledysku znanej parodystki Racheli Bloom: https://www.youtube.com/watch?v=e1IxOS4VzKM

Utwór doczekał się kilku parodii, był też wykonywany na gali amerykańskiego ComiConu.

brad1 brad2

0 

SFinks #58

Autor: Wojtek Sedeńko. Kategorie: WIEŚCI.

Na początku marca powinien ukazać się kolejny numer SFinksa. Jak zawsze felietony literackie, naukowe i popularnonaukowe, omówienia nowości, informacje ze świata fantastyki. A także trochę prozy – a w niej ciekawostka i wielka gratka dla miłośników Kuttnera i Moore – opowiadanie „Nie ma jak w wojsku” z cyklu o Hogbenach. Dotąd w Polsce niepublikowane, premierowe.

Seria o Hogbenach to najlepsze, co Kuttnerowie dali fantastyce. Pełne ciepła i humoru, a także satyry na Amerykę, opowieści o klanie nieśmiertelnych mutantów z Atlantydy, co żyją na uboczu wielkich spraw tego świata, gdzieś w Kentucky. Ale czasem wielki świat przychodzi do nich. I ma się z pyszna. W tym opowiadaniu Saunk trafia do wojska. Na nieszczęście dla armii Stanów Zjednoczonych. To opowiadanie powstało sześć lat przed głównym cyklem i Hogbenowie nie ujawniają w nim swoich ponadnaturalnych umiejętności. Ale nie gryzie się z resztą cyklu. Raczej jest to historia czerwonego karku z Kentucky, który ma swój rozum i własny sposób patrzenia na świat.

5