„Orgazmomat” Iana Watsona nadchodzi

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 27 wrzesień 2022

Ta krótka powieść Iana Watsona może wywołać małe trzęsienie ziemi. Feministki i wyznawcy poprawności politycznej, nie licząc hipokrytów zwykłej maści, zaczną na mnie polowanie, które może się zakończyć stosem.

„Orgazmomat” ma bardzo ciekawą historię powstania. Właściwie jest pierwszą książką SF, jaką ten utalentowany i honorowany brytyjski autor napisał. Po angielsku wyszła po 40 latach, w 2010, do tej pory miała wydania francuskie, japońskie i hiszpańskie. A teraz npolskie.

Najlepiej, jak sam  Autor opowie tę historię:

Ta książka ma dość dziwną historię. Od 1967 do 1970 mieszkałem w Tokio, gdzie uczyłem literatury angielskiej na kilku uniwersytetach, Keio Dai, Nihon Joshi Dai (przez rok) i Tokyo Kyoiku Dai. Tokyo Kyoiku Dai było moim głównym pracodawcą, ale jego studenci strajkowali przez dwa i pół roku, aby zaprotestować przeciwko nadchodzącemu odnowieniu japońsko-amerykańskiego traktatu bezpieczeństwa, które miało się odbyć w 1970 roku. Miałam więc mnóstwo czasu na zwiedzanie Japonii, a jednym z miejsc, które odwiedziłem, była Perłowa Wyspa Pana Mikimoto, gdzie kobiety Ama nurkowały po perły i gdzie obecnie powstają sztuczne perły. Przyszło mi do głowy, że na podobnej wyspie powstają sztuczne kobiety.

W tym samym czasie moja żona, Judy — która była głównie malarką i rysowniczką — napisała kilka krótkich opowiadań, które przepisałem na maszynie i rozszerzyłem, jedną z nich o kobiecie zamkniętej w seksmaszynie, która jest zdezorientowana co do swojej tożsamości — czy jest kobietą, czy tylko maszyną?

W pobliżu Imperial Place w Tokio znajdował się sklep z zabawkami o nazwie Kiddieland, który obsługiwał głównie amerykańskie siły zbrojne. Podczas gdy mamy i dzieci zajmowali się zabawkami, ojcowie udawali się do piwnicy, w której znajdowały się komiksy i książki z pornografią. Tam na dole znalazłem kopie wysoce innowacyjnych i radykalnych powieści pornograficznych zawierających wiele dystopijnych elementów science-fiction i fantasy, napisanych przez amerykańskich poetów, takich jak David Melzer i Michael Perkins, publikowanych przez około rok przez Essex House. (Kiedy firma matka zdała sobie sprawę, co wydaje, Essex House przestał istnieć.) Czytanie tych powieści zainspirowało mnie do napisania erotycznej powieści satyrycznej, wywrotowej, hardkorowej powieści o wyzwoleniu kobiet, z japońskim nastrojem. Kiedy wróciłem do Anglii w 1970 roku, od razu zacząłem tę powieść o kilku naiwnych i niewinnych dziewczynach, zbudowanych na zamówienie, wyprodukowanych na wyspie takiej jak Pearl Island, i szoku, jakiego doświadczają, gdy spotykają swoich kupujących. I tak powstała The Woman Factory.

Wysłałem ją do agenta w Londynie, sugerując mu, że odpowiedni byłby wydawca, taki jak Olympia Press Maurice’a Girodiasa. Agent całkowicie zignorował moją sugestię i wysłał mój rękopis do bardzo nieodpowiednich wydawców, którzy odmówili. Po pewnym czasie odkryłem, że londyńskie biuro Olympia Press w rzeczywistości dzieliło ten sam budynek, co mój głupi agent. Odzyskałem swój rękopis i wysłałem go bezpośrednio do Olympia Press. Ludzie w londyńskim biurze byli podekscytowani i natychmiast wysłali mój rękopis do nowojorskiej siedziby wydawnictwa. Tydzień później siedziałem w pociągu, kiedy zobaczyłem nagłówek w czyjejś gazecie: GIRODIAS BANKRUTES. Taki los!

Westchnąłem i niebawem napisałem kolejną powieść, zatytułowaną The Embedding, która stała się moją pierwszą opublikowaną powieścią w 1973 roku. Książka przyniosła mi nagrody, m.in. po przetłumaczeniu na francuski Prix Apollo, główną doroczną nagrodę science fiction we Francji w tamtym czasie. Zostałem zaproszony do Francji na konwencję science fiction. Zacząłem poznawać członków fandomu w Anglii i Francji. Zaprzyjaźniłem się z antologistą i pisarzem Maximem Jakubowskim. Za jego pośrednictwem The Woman Factory została kupiona przez paryskie wydawnictwo Editions Champ Libre i ukazała się po francusku pod tytułem Orgasmachine w 1976 roku. Ta wersja powieści kończy się procesem Jade i jej skazaniem na ponowne przeżycie swojego życia.

Na początku lat 80. wysłałem angielski rękopis do Playboy Paperbacks, aby sprawdzić, czy mogą być zainteresowani opublikowaniem poprawionej wersji. Do tej pory, będąc już bardziej doświadczonym pisarzem uznałem, że tekstowi przydałoby się sporo ulepszeń stylistycznych. Ich redaktor, znakomita Sharon Jarvis, podpisała kontrakt. Oprócz dopracowania stylu wprowadziłem zupełnie nowy wątek fabularny, w którym komputer zarządzający moim przyszłym światem (jego sprzęt to organiczne mózgi trzech dziewczyn) stał się samoświadomy i zbuntowany. W tej nowej wersji kara Jade prowadzi do obalenia zdominowanego przez mężczyzn porządku świata. Dostarczyłem swój rękopis, który został już zatytułowany „Kobieta roślina”. Zmieniłem tytuł, aby odzwierciedlić trzy zmienione rzeczy. Playboy Paperbacks przyjął książkę i zapłacił mi. Wszystko było przygotowane do publikacji.

Ups! Nagle imperium Playboya straciło licencję na prowadzenie kasyna w Londynie. Magazyn Playboy tracił na sprzedaży, a dochody z kasyna były tu kluczowe. Aby zrekompensować tę utratę dochodów, Playboy Paperbacks musiał zostać sprzedany. Nabywcą został amerykański wydawca Berkley. Berkley odmówił produkcji The Woman Plant. Uznał ją za zbyt kontrowersyjne.

Sharon Jarvis założyła już własną agencję i tak bardzo wierzyła w tę książkę, że zgłosiła się na ochotnika do działania jako moja agentka. Niestety, nie miała szczęścia. Jedna redaktorka powiedziała jej, że bardzo chciałaby wydać tę książkę, ale gdyby to zrobiła, Narodowe Stowarzyszenie Kobiet „wyrwałoby jej płuca”. Inny redaktor wyznał, że również chciałby wydać tę powieść, ale jego żona (znana pisarka science fiction) by mu na to nie pozwoliła. Nadeszła polityczna poprawność. Mimo że powieść była satyrą na wyzysk kobiet, sama była postrzegana jako wyzysk kobiet po prostu dlatego, że przedstawiała wyzysk barwnie i żywo. Odłożyłem rękopis.

W 1996 roku część książki ukazała się jako samodzielna opowieść zatytułowana „Custom-Built Girl” w brytyjskiej antologii Cybersex z przedmową bardzo modnego brytyjskiego dziennikarza i powieściopisarza Willa Selfa, który napisał między innymi: Tworząc scenerię dla swoich bohaterów, Watson pożycza meble z surrealizmu… by stworzyć obraz przyszłości, który moim zdaniem nie wydałby się Kafce anomalny lub niewiarygodny. Tę książkę może zrozumieją ludzie w dalekiej przyszłości,  kiedy „dorosną” do pewnych seksualnych zachowań. Empatyczna osobowość jego bohaterki, Jade łączy nas z powrotem z wielką tradycją literatury, która stawia naiwnych w opozycji do dekadencji.

Teraz moja powieść ma się wreszcie ukazać po japońsku, w kraju jej narodzin, spóźniona zaledwie o trzydzieści lat. Wciąż nie ma anglojęzycznego wydania całej powieści. Wersja francuska została całkowicie zastąpiona przez niepublikowaną wersję, którą napisałem dla Playboy Paperbacks, chociaż zachowujemy francuski tytuł, a dokonując ponownej korekty tekstu angielskiego w celu przetłumaczenia go na japoński, wprowadziłem wiele innych drobnych ulepszeń w fabule i stylu. Dla mojego (jeszcze dojrzalszego) oka wciąż były w tekście małe sprzeczności i chaos. Oto więc ostateczny tekst książki – tyle że na razie tylko Japończycy będą mogli ją przeczytać! Co ciekawe, ukaże się tego samego dnia, co pierwszy w Japonii pokaz filmu A.I. Sztuczna inteligencja, nad którą pracowałem przez rok ze Stanleyem Kubrickiem i którą w końcu nakręcił Steven Spielberg, według scenariusza opartego na moim opowiadaniu – film o sztucznych osobach i ich zastosowaniach i nadużyciach oraz o zaprogramowanej miłości, tematach, o których  myślałem od bardzo dawna, odkąd odwiedziłem Pearl Island.


Ta książka potrafi wstrząsnąć. I chociaż dotyczy mechanicznych dziewczyn, to opis męskiego, wyuzdanego świata wgniata w fotel. Oto trzy prawa feministyki.

– Twoje ciało nie jest twoją własnością: należy do kogoś innego. Dlatego nie wolno ci go uszkodzić ani dopuścić bezczynnością, aby zostało uszkodzone.

– Musisz być posłuszna wszystkim wydanym przez właściciela (lub w przypadku utraty właściciela, przez dowolnego mężczyznę) poleceniom, nawet jeśli stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.

– Nie wolno ci wyrządzić fizycznej krzywdy mężczyźnie ani dopuścić przez niezastosowanie się do Drugiego Prawa, aby spotkała go nieprzyjemność lub uraz psychiczny.

To czwarta z książek Watsona w naszej serii Ciekawa fantastyka, po trzech zbiorach opowiadań. A na wydanie czeka powieść „Pozoranci”. Myślę, że nie poprzestaniemy w wydawnictwie na tych 5 tytułach.

Książkę zilustrowała Judy Watson.

Orgazmomat

Komentarze (11)

Paweł.M:

28 wrz 2022 o 0:33.

Przyznam, że Watson mnie nie kręci. Ale moglibyście wydać coś jeszcze Chajeckajej – dziś wyjąłem „Lizypa” z paczkomatu i właśnie kończę. Świetna powieść, a tak o niej cicho…

Wojtek Sedeńko:

28 wrz 2022 o 6:43.

Oh, ten Watson powala. A kolejna Chajeckaja będzie w II poł. 23. Cicho jest, bo to emerytowana nauczycielka, która podpisała pisarską listę poparcia, wiadomo kogo. A kupiłem prawa ponad rok temu.

Paweł.M:

29 wrz 2022 o 1:35.

Niedobrze, że podpisała. Ale rozumiem, że prawa do wydania wykupione przed wojną, przetłumaczone przed wojną, pewnie nawet redakcja przed lutym. To jedynym stratnym na rezygnacji z wydania byłby wydawca, czyli Pan. Czasami zastanawia mnie, jak to możliwe, że świetni pisarze, zdawałoby się inteligentni ludzie, mogą być takimi skrajnymi oszołomami. Z różnych szufladek, bo przecież Łukjanienko i Chajeckaja nie są wyjątkami, np. Tokarczuk też dzielnie pracuje na miano skrajnej oszołomki.

W każdym razie już dawno temu nauczyłem się oddzielać twórcę od dzieła. Konkretnie jakoś koło 2016 – w 2014 zacząłem prywatny bojkot Łukjanienki, ale po dwóch latach stwierdziłem, że jemu to wsio rawno, a ja jestem stratny (bo jak nie lubię człowieka, tak lubię jego dzieła).

A „Lizyp…” jest naprawdę dobry.

Wojtek Sedeńko:

30 wrz 2022 o 6:02.

Będę musiał chyba też przeznaczyć część dochodu ze sprzedaży Chajeckiej na pomoc Ukrainie.
Parę dni temu napisała dumna, że jej syneczek, filigranowy, taki damski chłopczyk, jak dostanie powołanie to pójdzie walczyć. No istna Helga z NSDAP wdzięczna, że synek w Hitlerjugend idzie z panzerfaustem na wroga. Zapomina, że to nie wojna w obronie ojczyzny, a napaść. W imię czego? Ambicji chorego psychicznie człowieka?
Nie można oddzielić kutury od polityki, jeśli twórcy kultury się od niej odcinają. Jeśli ktoś icieka przed mobilizacją, a na aucie ma nadal wymalowane Z, to robi to tylko ze strachu. To Z w nim tkwi.

asx76:

30 wrz 2022 o 10:21.

Szczerze pisząc, to co podpisała Chajeckaja ani mię ziębi, ani grzeje. Dla czytelnika liczą się tylko dobre książki! 🙂

A wracając do tematu Simaka… Jakie jego powieści mają szansę ukazać się w Stalkerze?

Wojtek Sedeńko:

1 paź 2022 o 16:12.

Tu pozwolę sobie nie zgodzić się – opinie i wątki autobiograficzne autorów bardzo często pojawiają się na kartach ich powieści. Mają więc wpływ na innych. Stosunek do ludobójstwa, wręcz pochwalający takie czyny, ma zły wpływ na odbiór utworów. Czasem po latach wychodzą na jaw przywary pisarzy, jak molestowanie dzieci przez Bradley i jej męża i ich poparcie dla legalizacji pedofilii.
Nie możemy oddzielać postaw pisarza od jego dzieł. Idąc tropem, że dla czytelnika liczy się tylko dobra książka, można też wysnuć, że dla piekarza liczy się tylko chleb, dla trepa bomba, dla proktologa dupa, dla ginekologa… itd. Nie, mam z Chajecką problem i dumam, jak go rozwiązać.

Kszych:

1 paź 2022 o 17:36.

Niemal nigdy nie interesuję się życiorysem pisarzy, szczególnie współczesnych, i wiedzę o nich zdobywam raczej przypadkiem, na przykład z komentarzy, więc najczęściej ratuje mnie błoga nieświadomość. Natomiast w takich przypadkach jak powyższy? Posiadanych książek Łukjanienki nie spalę, ale na pewno niczego więcej nie kupię, mam podobnie jak pan Wojtek.
No i dochodzi aspekt finansowy: przecież kupowanie tego, kiedy autor jeszcze żyje, to wprost jego sponsorowanie. Prze…ane ma wydawca, bo jest związany umową i ponosi koszty tak czy inaczej. Współczuję. Na otarcie łez przy okazji Orgazmomatu pewnie kupię kilka książek, na które miałem wprawdzie ochotę, ale ciągle odwlekałem.

Paweł.M:

4 paź 2022 o 11:12.

To ja jeszcze potruję – czy ta druga powieść Chajeckajej to „Latająca Tekla” (mikropowieść, w Rosji wydana razem z „Lizypem…”)?

Seba:

4 paź 2022 o 19:25.

Dodaje do listy zakupów, feministki i męski świat, to wszystko co tygrysy lubią najbardziej 🙂
Odnośnie pisarzy i ich dziel, to nie mam problemu jako konserwa czytać i fascynować sie literatura pisarza o lewicowych poglądach, ale granica to jest to co Pan napisał. Jeżeli pisarz, muzyk, reżyser filmowy, aktor był pedofilem czy gwałcicielem, to ja nie chce mieć z jego dziełami nic wspólnego.

Paweł.M:

5 paź 2022 o 11:52.

Seba
A jeśli był „tylko” narkomanem, producentem pornografii, fałszerstwem czeków, człowiekiem dopuszczającym się rozbojów z bronią w ręku, mającym dziwne kontakty z sowieckimi służbami? Czyli mówiąc prościej: Sergiusza Piaseckiego możesz czytać? I tu jeszcze pytanie: czy przemiana duchowa zmazuje przeszłe winy?

Niby pisarze powinni mieć jakieś minimalne IQ, a mimo to tak dużo wśród nich politycznych czy religijnych oszołomów. Daleko nie szukając: nasz wieszcz Mickiewicz i jego związki z sektą towiańczyków…

Sebek:

7 paź 2022 o 15:23.

Paweł.M Sergiusz Piasecki był antykomunista, egzekutorem AK który wykonywał wyroki smierci na konfidentach, szmalcownikach, kolaborantach. Piasecki Był polskim patriota, antysocjalista i „synem marnotrawnym „który za swoje winny siedział długo w wiezeniu, wiec nie mogę go „podpiąć” pod niektórych pisarzy którzy byli pedofilami. Oczywiście ktoś może być sekciarzem, pijakiem ale pedofilia czy gwałt to juz inny kaliber.

Zostaw komentarz