SFinks #62 w robocie

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 22 Wrzesień 2020

sfinks-62-okladkaTrwają prace nad nowym numerem SFinksa, który powinien być gotowy na połowę listopada – Jesień 2020. W numerze więcej literatury, opowiadania polskie i amerykańskie.

Mam duży esej historyczny Piotra Witolda Lecha – zaczął go drukować Maciej Parowski w CzF, ale był rozbity na dwa numery i nie zdążył być opublikowany. Przy okazji wydania Ciecia swojego software’u tegoż autora – MP bardzo lubił te opowiadania – przeprowadziłem wywiad z autorem, mam nadzieję, że was zaintryguje. Zwłaszcza, że szykuję do wydania jego powieść Poliamoria space story – trochę starwarsową opowieść o namiętnościach pomiędzy kilkoma rasami kosmicznymi. Nie wiem jak na to zareagują homofoby różnorakiego autoramentu 🙂

Powieść zostanie wydana w tym roku jeszcze, w twardej oprawie, tak jak trylogia Maszczyszyna, Żerdziński, Ciećwierz – w duchu nazywam ją Ciekawa fantastyka. Pojawi się w niej na przykład, już w październiku, nowa powieść Mirosława Piotra Jabłońskiego Wyspa Tegmarka. W planach jeszcze kilka tytułów, również przekłady.

SFinks to oczywiście także dużo publicystyki, więc naprawdę będzie co czytać.

 

Komentarze (20)

Hmmmm:

22 Wrz 2020 o 10:47.

A nie zastanawia pana jak zareagują LGBT na sugestie, że homo uprawiają seks różnogatunkowy? Bo na razie reagują alergicznie…

Wojtek Sedeńko:

22 Wrz 2020 o 12:55.

A nie wiem, niech sobie reagują jak chcą.

Tomek:

22 Wrz 2020 o 22:30.

Jestem staroświecki, więc dzielę literaturę na złą i dobrą. Jeśli powieść jest dobra, to mogą być i homosie, mimo, że ze wszech miar jestem, skoro użyłeś już tego semantycznego potworka, „homofobem”. 😉

Wojtek Sedeńko:

23 Wrz 2020 o 15:39.

To jest i mój podział. Nie segreguję inaczej. A ów słowotwór przyszedł z zachodu, nie mamy dobrego słowa, które by go zastąpiło. Jedyny pożytek, że wszyscy rozumieją i otwierają im się pokłady gadulstwa 🙂

marcin:

23 Wrz 2020 o 18:07.

„…niech sobie reagują jak chcą…” – panie Wojtku proszę nie lekceważyć bojowników o Nowy Wspaniały Tęczowy Świat – bo jak się zabiorą za Pana firmę, to nie nadąży Pan ze składaniem samokrytyk i wydawaniem „tęczowych” numerów Sfinksa 🙂 Rewolucja ewidentnie weszła już w fazę pożerania własnych dzieci, więc nikt nie jest bezpieczny 🙂 (a już wydawca klasyki s-f na pewno – ot, taki Petecki – sam seksizm i maczyzm…). Skoro nawet Sapkowski został obwołany rasistą (bo nie ma niego Murzynów). A bardziej serio mam nadzieję, że w razie czego nie pójdzie Pan śladem „Nowej Fantastyki” – bo ich samokrytyka (swoją drogą, jakiż renesans przeżywa ostatnimi laty ten gatunek – nic tylko zbierać i wydawać – że sparafrazuję Lema – antologie „Samokrytyka XXI wieku”) wprawiła mnie w ponadprzeciętne zażenowanie, zważywszy na to, czym była polska fantastyka lat 70-tych i 80-tych, co zresztą Pan wie milion razy lepiej ode mnie.

marcin:

23 Wrz 2020 o 18:19.

Fantastyka (zwłaszcza sf) powinna być literaturą niepokorną, dostrzegać z wyprzedzeniem i opisywać ludzkie utopie i ich opłakane skutki, a nie milczeć, jak ma to miejsce obecnie i to zwłaszcza w sytuacji, gdy już wyraźnie widać, że mamy do czynienia z następną z nich i i to tak w swoim schemacie podobną do komunizmu (ot, choćby wspomniany powrót samokrytyk, narastająca cenzura i postawa – że posłużę się tytułem jednej z książek Mackiewicza – „nie trzeba głośno mówić”). Interesuję się historią komunizmu i od dłuższego czasu mam narastające poczucie, że „wraca nowe” – to uderzające, jak te same mechanizmy opisywane w literaturze nagle można obserwować wokół.

Janusz:

23 Wrz 2020 o 20:31.

A jakieś konkrety o planie wydawniczym na październik?

Wojtek Sedeńko:

24 Wrz 2020 o 7:55.

Wyspa Tegmarka na pewno. Kończę Złoty Wiek tom 9. Zobaczymy.

Wojtek Sedeńko:

24 Wrz 2020 o 7:57.

Im dłużej człek żyje, tym bardziej zgadza się z określeniem, że historia kołem się toczy. I nikt nie wyciąga wniosków, myśląc, że to on będzie tym, który to zmieni.

Wojtek Sedeńko:

24 Wrz 2020 o 8:02.

Za swoje słowa odpowiadam ja. Staram się nie poddawać emocjom i raczej słowa ważę. Rewolucją się nie przejmuję. Przyjdą, narozrabiają, pożrą własne dzieci, a my zostaniemy, by posprzątać bałagan. Wykreślanie z literatury słów np. Murzyn lub wykreślanie lektur to zła droga. Ja ktoś niszczy swoją kulturę kończy tam, gdzie wszyscy wiemy. Zabawne mi się wydaje, że w Polsce powiela się globalistyczne trendy, a robią to ludzie, którzy zapytani wprost odpowiedzą, że są antyglobalistami, ekologami itd.

Hebius:

24 Wrz 2020 o 15:15.

Wydaje mi się że wydawca, który publikował powieści Samuel R. Delany’ego, może się nie obawiać tęczowej nagonki.

Piotr Niedźwiedzki:

26 Wrz 2020 o 12:18.

Panie Wojtku, ale czy to oznacza, że kanon lektur ma być niezmienny? W zmiennym i coraz szybiej pędzącym świecie? Czy też mamy dokładać do niego coraz to nowe pozycje, lekceważąc fakt, że doba ma 24 godziny? Nie chcę decydować bo nie czuję się kompetentny, ale np. takie „O krasnoludkach i sierotce Marysi” – może warto jednak zastąpić czymś świeższym? Raz – nie mam pojęcia, czy dla dzieci jest to nadal interesująca pozycja. A dwa – jestem ze wsi i pamiętam, że nawet 30 lat temu, jak sam byłem dzieckiem, to życie na wsi wygladało zupełnie inaczej. Gęsi trzymało może kilku gospodarzy. Jaskółki były, ale w całej miejscowości był może jeden dom kryty strzechą (no i trochę stodół, teraz rzadnej z nich nie ma) i każdy chodził w butach.
Druga wątpliwość – lektury w liceum. Z jednej strony wydaje się słuszne pokazywanie młodym ludziom, jak literatura się zmieniała na przestrzeniu dziejów i to powinno chyba zostać. Z drugiej strony – tyle się mówi, że kanon lektur szkolnych zabija w młodzieży radość czytania. Czy zgodzi się Pan z tym twierdzeniem? A jeśli tak – to czy chodzi tu o wybór lektur czy o sposób nauczania?
Niedawno pomyślałem sobie, że te wszystkie „Lalki” czy inne „Odprawy posłów greckich” były pisane przez dorosłych dla dorosłych. A nawet jeśli czytali to nastolatkowie, to taki powiedzmy piętnastolatek sto lat temu był chyba kimś innym niż piętnastolatek obecnie. Wyobrażam sobie, że miał więcej obowiązków, pewnie był dojrzalszy. I w związku z tym – dobrze byłoby wrócić ponownie do licealnych lektur, zobaczyć, jak teraz bym je odebrał, co z nich zrozumiał. Ciekawe, ile ludzi dochodzi do podobnego wniosku. I tym samym – ciekawe, na ile te książki jeszcze żyją, a na ile robią za ładne zabytkowe wazy, które pokojówka odkurza miotełką, ale których nikt nie zauważa? Chyba trochę połynąłem ze słwotokiem 😀 To dopiero takie postanowienie, ale może jeszcze w tym roku uda mi się przystąpić do jego realizacji. Tylko wtedy, no cóż, mniej będę mieć czasu na czytanie nowości 😉 Ale jestem zdania, że nawet jakby się rynek wydawniczy załamał (czego Panu nie życzę), to i tak nie zdążę przeczytać wszystkiego, co chcę przeczytać, nawet jeśli nie będę robić powtórek. Pozdrawiam 🙂

Piotr Niedźwiedzki:

26 Wrz 2020 o 12:37.

Może jeszcze inaczej, bo w poprzednim komentarzu popłynąłem w inną stronę. Może lepiej w pierwszych latach nauczania skupić się na wyrabianiu u dzieci odpowiednich postaw społecznych i nawyków, w tym nawyku czytania? Przez zachęcenie i pokazanie, że to fajne? Może analizy „co autor miał na myśli” zostawić na późniejsze lata? Będzie się to wiązało z mocnym ograniczeniem różnych staroci, ale może tak właśnie trzeba, mimo naszych sentymentów? No bo co dzieci czytały (te, które umiały czytać) nim napisano „W pustyni i puszczy” i „Sierotkę Marysię”? Czy Dlaczego nie czytają tego teraz? I czy to źle? Odważę się postawić tezę, że kultura – podobnie jak język – jest zjawiskiem dynamicznym, zmiennym, i działania na zachowanie jej w jednym niezmiennym kształcie są skazane na niepowodzenie.

Wojtek Sedeńko:

29 Wrz 2020 o 9:40.

Na temat kanonu ogólnoliterackiego raczej się nie wypowiadam. Też cierpiałem katusze, musząc czytać lektury obowiązkowe w szkole, a było ich znacznie więcej niż dziś (np. rusycystka czytała nam w oryginale „Matkę” Gorkiego i była to wspaniałe lekcje, bo można było się wyspać i nie było klasówek). Każde pokolenie ma swoich autorów i swój kanon. Nie można oczywiście odsuwać starych arcydzieł w niebyt, ale prawda jest taka, że arcydzieła obronią się same, a te narzucane przez polityków zwykle są zapominane.

Wojtek Sedeńko:

29 Wrz 2020 o 9:44.

Rodzice, czytajcie dzieciom. To naprawdę rozwija wyobraźnię i daje dobre wzorce. Miejcie na ścianach półki z książkami, nie obrazki z Ikei. Zajmujcie się swoimi dziećmi jak najlepiej, przyjaźnijcie z nimi i nie traktujcie rodzicielstwa jako konieczności. Dzieci odpowiedzą wam dobrem. I wyjdą na ludzi. Mając wzorce zastosują je także w swoim życiu.

Pawel.M.:

29 Wrz 2020 o 19:49.

Hebius
>Wydaje mi się że wydawca, który publikował powieści Samuel R. Delany’ego, może się nie obawiać tęczowej nagonki<.

Chyba nie doceniasz rewolucji, która właśnie pożera Rowling – feministką, sponsorkę LGBT, która ogłosiła, że Dumbledore był gejem, że sama jest ofiarą przemocy domowej – właśnie jest grillowana przez rewolucyjną hołotę za stwierdzenie, że okres mają kobiety (co jest transfobiczne).

Krathor:

30 Wrz 2020 o 9:39.

Jak czytam takie wypowiedzi jak powyżej to mi wraca nadzieja w ludzkość i widzę że środowisko fantastów jest wysoce odporne na indoktrynację. Co nie znaczy że powinno się ignorować nowe trendy czy zamykać się na zmiany. Prawa wszystkich ludzi są ważne, a problemy zaczynają się ludzi (społeczeństwa i społeczności) dzieli się według jakiś zasad i nowych norm.
Co do kanonu lektur to trzeba czytać stare (lektury szkolne czy po prostu starą literaturę) bo to daje perspektywę. Pokazuje jak ludzi kiedyś żyli i że np. to życie też było fajne. Jak ludzi myśleli… I może nasze dzisiejsze postawy nie są najsłuszniejsze.

Nie ma co się rozwodzić bo długich tekstów i tak nikt nie czyta. 🙂

A p. Wojtek ma rację – czytajcie dzieciom… Ja mojemu czytałem i zaczął właśnie studia na anglistyce ze specjalizacją w literaturze amerykańskiej bo jest zafascynowany HP Lovecraft’em. Ja żem to uczynił. 🙂

Piotr Niedźwiedzki:

1 Paź 2020 o 19:48.

Panie Wojtku, ale ja nie cierpiałem, łykałem wszystko jak pelikan 😀 Może dlatego, że przygodę z rosyjskim zakończyłem w 8 klasie podstawówki. Przykład – legendarne „Nad Niemnem”, chyba wszędzie wyklinane, przeczytałem z życzliwością, a sceny wspominkowe, powstańcze, bardzo mi się podobały. Z lektur szkolnych przeczytałem prawie wszystko, a czego nie przeczytałem („Chłopi”, „Noce i dnie” – z tych to chyba polonistka w końcu zrezygnowała) to tylko z powodu braku czasu w tym kołowrotku. W podstawówce nie przeczytałem „Starego człowieka i morze”, nawet nie pamiętam dlaczego. Nauczycielka puściła nam z kasety opowiadanie czytane przez lektora. Jedyny moment, który większość z nas poruszył, to była ta chwila, gdy rybak nazwał żeglarza portugalskiego (chyba o tego stwora chodziło, ale to moje domysły) ladacznicą.
Czy arcydzieła się obronią – wydaje mi się to dyskusyjną tezą. Zawsze będzie grupka ludzi, których będą interesowały źródła różnych archetypów, trendów czy początki samej literatury w ogóle. Będzie taka grupka, którym będzie się to autentycznie podobać. Będzie grupka snobów, którzy będą się chcieli pochwalić przeczytanym „Topem Wszechczasów”. Ja się zaliczam do wszystkich trzech 🙂 Ale to chyba za mało, by podtrzymać światło w narodzie. I dlatego te spisy lektur w LO są konieczne. Pytanie, czy trzeba to wszystko czytać, by przesiąknąć kulturą, naszą, czy ogólnie z naszego kręgu cywilizacyjnego. Może wystraczą bryki, bardzo popularne w moich czasach, teraz pewnie też. Bryki powiedzą, co do czego i jaką odpowiedź dać na maturze. Może jest to obrazoburcze i powierzchowne, ale funkcjonuje od lat, i dla posługiwania się np. terminem „upupienie” wystracza.

Wojtek Sedeńko:

2 Paź 2020 o 10:46.

Nie śledzę papki, jaką obrzucają się obie strony. Przyjmuję stoicki spokój głazu narzutowego, który opływają – od milionów lat, rzeczne wody. Wszystko płynie, i tak musi być. Co przypomniało mi chorążego na zajęciach na studiach, który raz błysnął intelektem: Panta rei, jak powiedział Immanuel Kant, co znaczy: Kobieto, puchu marny. Koniec cytatu.

Wojtek Sedeńko:

2 Paź 2020 o 10:47.

Otototo, Tata dumny, Syn też.
Czytanie, również starszych utworów, daje kontekst i szerszy ogląd świata. Jest się odpornym na propagandę – mam wrażenie, że nowe pokolenia, wychowywane w lepszych czasach, zatraciły tę naturalną polska umiejętność czytania „między wierszami”. Podatność na propagandystów tv czy mylące wieści z social media pokazują, jak łatwo dzisiaj sterować ludźmi. My zaś mamy ten hamulec – eee, sprawdę, poszukam, to chyba nie tak. Wyczuwamy kłamstwo na kilometr.
Niewątpliwie czytanie książek daje wiele.

Zostaw komentarz