Powieści i opowiadania Marka Oramusa

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 26 Maj 2020

Tak nazywa się seria 9 książek, wydanych w osobnej szacie graficznej, zbierająca całość prozatorskiej twórczości Marka Oramusa. Publicysty, felietonisty, popularyzatora nauki, który w liczbach ma tyle samo dorobku literackiego co non fiction. Lubię obie twarze Oramusa. Publicystyka: sposób podejścia do recenzowanej książki (gdy opublikował „Wyposażenie osobiste” zwrócił na siebie uwagę Stanisława Lema), wnikliwy, a jednocześnie lekki, jakby od niechcenia zauważający drugie i trzecie dno. Styl i poczucie humoru Oramusa są rozpoznawalne, czuć z nich żywą mowę, zwroty, jakich autor używa w rozmowie.

Oramus prozaik to osobny rozdział w polskiej SF. Nie pisał dużo, ktoś mógłby powiedzieć: mało. Ale w przypadku Oramusa nie chodzi o ilość, a o jakość. Pisał i pisze tylko wtedy, gdy ma coś ważnego do powiedzenia. Jego debiut, „Senni zwycięzcy” to już książka legendarna. napisana pod koniec lat 70. opisywała kreowanie rzeczywistości przez władzę i sterowanie przez telewizję, wyprzedzając o lata takie dzieła jak choćby „Truman Show”. „Arsenał” to powieść kontaktowa, a bohater doznaje w wyniku kontaktu przemiany duchowej. „Dzień drogi do Meorii” to powieść fantastyki socjologicznej, antycypująca stan wojenny, upadek komunizmu, zastanawiająca się, co społeczeństwa zrobią z uzyskaną wolnością. „Trzeci najazd Marsjan” to wizja opanowania naszej planety przez siłę, która to czyni przez spełnianie marzeń. „Kankan na wulkanie”, powieść początkowo drukowana w odcinkach w prasie, to fantastyka bliskiego zasięgu, na gorąco komentująca wydarzenia i przewidująca najbliższą przyszłość. „Święto śmiechu” to dzieje zmagań sił ziemskich, kosmicznych i nadprzyrodzonych w Polsce stanu wojennego.

Seria powoli zmierza do finału. Powieści wydane, opowiadania z wczesnego okresu twórczości – „Hieny cmentarne” – wydane, w czerwcu ukaże się zbiór „Rewolucja z dostawą na miejsce”, a w przyszłym roku, mam nadzieję, „Siódme niebo” zawierające teksty zebrane z antologii, prasy i nowe. Dziewięć książek. Dziewięć barw czystych widma optycznego. Oramusa trzeba znać.

esef_slider-1800x650__oramus-9-sztuk

Komentarze (7)

Paweł:

26 maja 2020 o 13:57.

Przez to wieszanie psów na Lemie (w dodatku już po jego śmierci) i wmawianie wszystkim autorytatywnie, że „po Lema młode pokolenia już nie sięgną” (jak w jednym z artykułów) – chociaż przeczą temu zdroworozsądkowe fakty (wizja pierwszego „kontaktu” w Solaris nadal jest bardzo aktualna, pomysły z cybernetycznym transhumanizmem u Lema, rozgrywka / dialog pomiędzy cywilizacjami kontaktującymi się ze sobą poprzez modyfikacje zmiennych fizycznych, sam humor językowy w takiej Cyberiadzie itd itp…) jakoś zraziłem się do Oramusa… Mimo wszystko pewnie po felietony sięgnę… 🙂

Wojtek Sedeńko:

26 maja 2020 o 14:07.

Tak, o tym zapomniałem napisać, bom się w codziennych kontaktach z nim i przez tyle lat przyzwyczaiłem. Bywa Oramus kontrowersyjny i zero-jedynkowy. Można się zgadzać z nim lub nie, wielbić nie trzeba, ale jego książki to obcowanie z ostrym jak brzytwa umysłem. I dobrze, że polska SF ma takiego twórcę. On też w Lemie zakochany i z Lema wyszedł, ale podgryzać Mistrza również trzeba.

Paweł:

26 maja 2020 o 15:49.

Podgryzać Mistrza a i owszem 🙂 tyle że Oramus ma dla mnie wręcz jakiś „niesmaczny kompleks Lema” i to w jego artykułach, czy mocno tendencyjnej „Bogowie Lema” czuć bardzo. Po prostu jeśli ktoś uważa że Lem „nie przetrwał próby czasu”, to chyba jednak udaje że główny problem poruszony w „Solaris” został dzisiaj rozwiązany, że sceptycyzm poznawczy u Lema jest nieaktualny, że „fantomatyka” (rzeczywistość wirtualna) z której Lem wyciągał b. ciekawe wnioski to bzdura.. że o genialnych pomysłach (bystrach, etykosferze, głównym wątku w „Kongresie futurologicznym”) nie wspomnę. Do tego publikowanie pewnych rzeczy (na granicy plotek) dopiero w momencie kiedy ów Mistrz odpowiedzieć już nie może, też nie sprzyja pozytywnej recepcji i nie budzi zaufania do autora 😉 Podawanie przy tym w artykule „Dzieła Lema nie dały rady próbie czasu” przez Oramusa jakichś mało istotnych przykładów (typu lampy w „Astronautach”, lutownice w „Edenie”), jako dowodu na słabe prognozowanie Lema – też wręcz śmieszy 🙂 Gdyby kierować się takimi kryteriami – to „młodzież już nigdy nie sięgnie po Wells’a czy Verne’a” – a przecież sięga. Mam nadzieję, że w innych tekstach zachował mimo wszystko więcej rozsądku i nie serwuje artykułów, które już w tytule mają narzuconą tezę, w dodatku naciąganą 😉

jack:

26 maja 2020 o 15:51.

Może i trzeba znać, ja przeczytałem 4 powieści, a w me gusta trafił tylko „Dzień drogi do Meorii”, „Senni zwycięzcy” w tłoku ujdą, na „Arsenale” srodze się zawiodłem, a „Kankan na wulkanie” pominę milczeniem. Moją przygodę z literaturą Pana Marka uważam za zakończoną. Panie Wojtku, Pan nie bije 😛

Andrzej:

28 maja 2020 o 10:02.

Dla mnie rewelacją są „Rozmyślania nad tlenem”. Polecam wszystkim miłośnikom literatury (nie tylko fantastyki)!

Rafał:

26 Lip 2020 o 19:48.

A ja się bardzo cieszę z tej edycji i z przyjemnością szarpnąłem się na wszystkie tomy.

Wojtek Sedeńko:

27 Lip 2020 o 10:10.

A my już wysłaliśmy 🙂

Zostaw komentarz