Książki o fantastyce

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 5 Maj 2019

Pragnę zwrócić waszą uwagę na kilka książek około fantastycznych, czy jak kto woli – o fantastyce.

lemannObszerna praca Natalii Lemann z Uniwersytetu Łódzkiego – Historie alternatywne i steampunk w literaturze, zajmuje się steampunkiem i alternatywną sci fi.

Nie jest to praca wyczerpująca temat, bo jest on zbyt wielki. Ale książka nosi podtytuł Archipelagi badawczo-interpretacyjne, co dużo wyjaśnia. Zajmowanie się historiami alternatywnymi powinno obejmować fantastykę z innych krajów i autorka to czyni. Dziwnie to zabrzmi, ale spojrzenie na historię zależy od punktu widzenia. Nie ma jednej historii, gdyż interpretacje historii często przyćmiewają prawdę. I w Polsce pisze się historię na nowo. I jeszcze raz na nowo. Historia jest plastyczna, a ludzie myśląc o niej operują frazesami i zwyczajowymi kalkami. Spotykamy się z tym na co dzień. Wystarczy spojrzeć na fantastykę alternatywną w Rosji. Jakże inaczej traktuje ona naszą wspólną historię! A powstaje tam takich utworów wprost mnóstwo. Czesi – to samo. Niemcy? Również.

 

 

glowackaPraca Marysi Głowackiej Kobieca proza science fiction w Polsce zajmuje się fantastyką kobiecą lat PRLu i czasu przełomu. I jej niedocenianiem przez redaktorów i wydawców – czyli świat mężczyzn. Cóż, nie zgadzam się z tezami tej książki, które wydają mi się naciąganiem rzeczywistości do przyjętej a priori tezy. Kto pamięta fantastykę tamtych lat, ten wie, że fantastyka pisana przez kobiety miała słaby odbiór. Jedyna napisana przez Nidecką powieść była uważana za najsłabszą w serii z glistą KAWu, a sama seria za najgorszą w polskiej fantastyce. Opowiadania Górskiej w większości były komentowane negatywnie. Podobnie Popik czy Kondas. Niektórych tych tekstów bronił redaktor Parowski, ale przez autorkę książki jest uważany za jednego z winowajców niedopuszczających na łamy fantastyki pisanej przez kobiety. Czytelnikami science fiction – bowiem wtedy fantasy nie była w modzie – byli mężczyźni. I ci mężczyźni nie byli krytyczni do tej fantastyki, bo pisały ją kobiety, ale dlatego, że była słaba. Podobnie jak byli krytyczni do fantastyki pisanej przez mężczyzn.

Kiedy nastąpiła zmiana paradygmatu, a nauka ustąpiła miejsca wszelkiej maści magiom, gusłom, czarownikom i wiedźmom, fantastyki pisanej przez kobiety pojawiło się znacznie więcej. I też nie widzę tu jakiejś blokady wydawców i czytelników. Te sprawy regulują mechanizmy rynkowe. Czytana jest i fantasy i science fiction. Ale czy to przypadek, że w PRLu i obecnie science fiction jest właściwie nie pisana przez kobiety? Raduchowska? Zdolna i inteligentna, dobra sf. A potem długo nic. A w polskiej fantasy roi się wprost od autorek, równie zdolnych i inteligentnych. I są publikowane. Mam wrażenie że znacznie częściej niż faceci. W anglosaskiej SF proporcje wyglądają trochę lepiej – Le Guin, McCaffrey, Tiptree, Wilhelm, Bujold itd., ale tam autorów też dużo więcej. Z autorką pracy będzie można porozmawiać na festiwalu fantastyki.

realizmmagicznyTomasz Pindel specjalizuje się w fantastyce i literaturze latynoskiej. Przed laty napisał wyśmienitą Zjawy, szaleństwo i śmierć, opublikował biografię Mario Vargas Llosy, niedawno przewodnik Realizm magiczny, a w lipcu ukaże się książka pod roboczym tytułem Historie fandomowe, traktująca o polskim fandomie. Realizm to książka definiująca niezwykle popularny w świecie, w XX wieku, nurt literacki, w którym tworzyli Marquez, Borges, Asturias, Fuentes, Cortazar i inni wielcy pisarze Ameryki Południowej, a od którego współcześni pisarze mocno się odcinają. W Polsce też ten nurt był niezwykle modny, a słynna seria Prozy iberoamerykańskiej WLu była rozchwytywana. Tomasz Pindel w przystępny sposób przybliża nam ten wspaniały czas. Nb. z autorem będzie można podyskutować na tegorocznym festiwalu fantastyki.

Komentarze (5)

bin_laudan:

5 maja 2019 o 11:23.

Wojtku, a nie mylisz Nideckiej z Penciak? Bo to „Neurony zbrodni” tej drugiej były uważane za straszną kupę, a Nidecka pisała może nie rewelacyjnie, ale całkiem poprawnie. Broniłbym też Popik, a raczej kilka jej opowiadań opublikowanych w F w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, zebranych potem w zbiorku „Tylko Ziemia”. Co poza tym? Górska? Kondas? Niestety, nie. Dobrą fantastykę pisali wtedy w Polsce niemal wyłącznie mężczyźni.

Wojtek Sedeńko:

5 maja 2019 o 12:04.

Nidecka i Penciak walczyły o to zaszczytne miejsce. Razem z Hollankiem i kilkoma jeszcze autorami. Goniący za słońcem i Neurony zbrodni. Kochać bez skóry itd. To była seria!

rohan:

5 maja 2019 o 13:28.

Nidecka wydała w KAW-ie tylko zbiór opowiadań („Goniący za słońcem”), a za najgorszą pozycję w tej serii napisaną prze kobietę słusznie uchodzą „Neurony zbrodni” Lucyny Penciak. O kulisach publikacji tej powieści opowiada Andrzej Wójcik w wywiadzie Marka Żelkowskiego dla „Czasu Fantastyki”.

bin_laudan:

5 maja 2019 o 19:37.

No tak, seria była słabiutka, choć ukazały się też w niej książki Baranieckiego, Białczyńskiego, Borunia, Zajdla, Żwikiewicza…

Wojtek Sedeńko:

6 maja 2019 o 6:01.

Było Imago, Ogon diabła, Małe zielone ludziki, Ósmy krąg piekieł, bracia Milowie, Miliardy białych płatków – tak. Ale w czasach wielkiego niedoboru fantastyki, czytelnicy pieklili się na marnowanie papieru na te słabe rzeczy. Seria otrzymywała antynagrody za jakość artystyczną sięgającą dna. Bo przecież KAW miał wspaniałe zapowiedzi, których nigdy nie zrealizował. Ale kupowaliśmy, czytaliśmy ze zgrzytem zębów, bo SF ukazywało się tak rzadko.
W sumie, fakt ukazania się książek polskich fantastek świadczy o wielkiej życzliwości do nich redaktorów 🙂

Zostaw komentarz