Dwa końce świata

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 12 Czerwiec 2017

Tak się jakoś złożyło, że dwie ostatnie lektury, które sobie przypomniałem, to fantastyka postkatastroficzna. Czarnowidztwo w fantastyce sobie cenię, bo to jedna z ważniejszych ról tego gatunku. Ostrzeganie człowieka przed nim samym. Bo żyjemy z dnia na dzień, kochamy i nienawidzimy, i nie zauważamy w tym szalonym pędzie współczesnego, niby cywilizowanego świata, że wciąż nie zeszliśmy z drzewa, trzymamy się jeszcze dolnej gałęzi i chętnie byśmy ją urwali i spadli w otchłań.

Te dwie książki są jednocześnie podobne i bardzo różne. Kantyczka dla Leibowitza Millera i Pamiętnik przetrwania Lessing. Hugo 1960 i Nobel 2007. Obie o upadku cywilizacji. Która lepsza? Trudno osądzić.

Na książkę Millera miała wpływ II wojna światowa, jako lotnik brał udział w nalotach dywanowych i widział szalejące i płonące piekło, jakie wywoływały bomby aliantów. Psychika Millera już do końca życia nie potrafiła sobie z tymi obrazami poradzić. Czas zimnej wojny, kiedy powstawała Kantyczka nie pozostawił złudzeń pisarzowi, był przekonany, że atomowy armageddon zaraz zmiecie ludzkość z powierzchni Ziemi. I pozostaną na niej niedobitki i wiara w Boga. Tak powstał utwór, w którym mamy do czynienia z powolnym, długotrwałym procesem odradzania się cywilizacji po atomowej pożodze, ale Miller uważał, że i tak będziemy dalej dążyli do samozagłady. Co odbudujemy, to znowu zniszczymy. To powieść ważna dla dzisiejszych przywódców świata, którzy najwyraźniej uważają wojnę za dobry interes. Ludzie się nie liczą. Jest ich za dużo.

Powieść Lessing rżżni się sposobem, w jaki dochodzi do upadku cywilizacji. U niej jest to proces długotrwały. Oczami narratorki obserwującej małą dziewczynkę i jej dorastanie w świecie chylącym się ku upadkowi, oglądamy systematyczny rozkład więzi społecznych. Niby wciąż działa władza i administracja, ale ulice miast są pełne hord młodocianych przestępców, zaczyna brakować żywności, energii, wody. Coraz więcej ludzi się wyprowadza, aż walące się rudery zamieszkują tylko nieliczni. Nikt nie wie, gdzie znikli ci pozostali ludzie, jesteśmy tylko świadkami jak miasto pustoszeje.

kantykPrzekaz Millera jest jasny. Powielessingść Lessing znacznie bardziej niepokojąca, napisana oszczędnie, jakby bez emocji.

 

W swoich szpargałach mam wspaniale wydany informator konwentowy Worldconu Brighton 1987 Frontier Crossing, Doris Lessing była tam gościem honorowym, pisarką piszącą prozę na pograniczu fantastyki i mainstreamu – i w nim autograf pisarki, przyszłej noblistki, o której w Polsce nikt wówczas nie słyszał. Kto jeszcze był wtedy w Brighton to historia na długi opis.

Zostaw komentarz