Książki o fantastyce

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 22 Maj 2017

Dla każdego kolekcjonera książki o fantastyce to skarbnica wiedzy i informacji. Nie ma na te książki wielkiego zapotrzebowania, ukazują się głównie w wydawnictwach akademickich bądź okołoakademickich. Czasem w dużych oficynach, ale to rzadziej. Dzisiaj aż o czterech pozycjach, z których jedna ma już kilka lat, ale dopiero teraz miałem chwilę, by ją przeczytać.

Artura Nowakowskiego Fantastyczne światy na okładkach i w ilustracjach… to pozycja, jakiej na rynku nie było dotąd, bo analizująca zewnętrzną, wizualną formę książek fantastycznych od XIX wieku po lata 80. ubiegłego stulecia. Ciekawa i intrygująca rzecz, bo przecież kontakt wzrokowy z okładką to nasze pierwsze z nią spotkanie. Już z daleka informuje, zachęca, zapowiada co między okładkami. Ksiązka ma nas skusić do sięgnięcia po nią. Są wydawcy, którzy nie przykładają większej wagi do wyglądu, nie planują typografii serii, ale są tacy – i jest to już większość redakcji – że poświęcają okładce i edytorstwu wiele czasu.

Katarzyny Kaczor Z getta do mainstreamu to arcyciekawa i dobrze napisana książka o polskiej fantasy, która pojawiła się na rynku blisko 35 lat temu i jest dzisiaj zjawiskiem literackim, pełnoprawnym gatunkiem. Książka jest kompedium wiedzy o polskiej fantasy, zajmuje się także sprawami okołoliterackimi – nagrodami literackimi, fandomem, dysputami programowymi – czyli  tym, czego zwykle tego typu syntezy raczej nie zauważają bądź marginalizują. Tymczasem gatunek literacki, a zwłaszcza fantastyczny, nie istnieje w próżni. Już choćby tylko dlatego warto zwrócić uwagę na książkę Katarzyny Kaczor.

Doświadczenia Dukaja to zbiór esejów i wykładów, podejmujących próbę interpretacji prozy Dukaja pod względem językowym, badających jego warsztat językowy i umiejętności słowotwórcze. Mankamentem (dla mnie) jest ograniczony zestaw tytułów Dukaja, którymi się zajęto. Ale pewnie to nie ostatnia książka o Dukaju.

Macieja Parowskiego Kukułka na koniu trojańskim powinna ukazać się w czerwcu. Autor od pewnego czasu zajmuje się dokumentowaniem dokonań polskiej fantastyki. A że był największym jej promotorem przez trzy dziesięciolecia, nie ma lepszej osoby, by zjawisko boomu fantastyki opisać. Pozycja jest bardzo bogato ilustrowana, kilkaset zdjęć dokumentauje pewną wspaniałą epokę. Książkę chce wydać Prószyński głównie w formie ebooka, ale to jest dokument, który powinien mieć również formę papierową. I o niewielki nakład wydrukowany na maszynach cyfrowych idzie w tej chwili walka. Trzymam kciuki!

fantastyczneswiaty zgettadomainstreamudoswiadczeniadukajakukulkanakoniutrojanskim

Komentarze (6)

Czeczeniec:

24 maja 2017 o 10:24.

Panie Wojtku, co tu się dzieje:

Wojtek Sedeńko:

24 maja 2017 o 11:04.

A co się ma dziać? Prawo Internetu, ktoś się nadyma i zamiast sprawdzić u źródła, pisze co myśli bądź nie myśli. Ziemia leży w jednym egz od chyba roku, nikt się nawet nie pyta. Są książki, które sprzedają się w niewielkich nakładach. Ja w dyskusje się nie wdaję, bo nie będę po forach dyskutował na temat tego, co, ile i dlaczego.
Wydajemy, czyli się opłaca. Jakby się nie opłacało, tobym nie wydawał. Również mało mnie interesuje, w co kto wierzy albo nie wierzy. Tolerancyjny jestem 🙂

bin_laudan:

25 maja 2017 o 11:49.

A co się dzieje?

Wojtek Sedeńko:

25 maja 2017 o 11:59.

A nic się nie dzieje. Ktoś zarzucił, że limitowana seria wisi na stronie od roku, ten zbiorek Mariny i Sierioży. Ano leży. Mam jedną sztukę, której nikt nie chce kupić… 🙂

Pawel.M.:

25 maja 2017 o 13:09.

Nie, nie Szanowny Panie „ktoś” wrzucił, że z limitowanej serii, która miała ukazać się w ilości kilkunastu sztuk, której już w styczniku 2015 było rzekomo kilka sztuk – 1,5 roku po wydaniu wystawiacie na allegro na sprzedaż sztuk… 20. Jeszcze raz słownie: na allegro oferowaliście 8 maja do sprzedaży dwadzieścia sztuk tego, co jak Pan teraz twierdzi, macie tylko jeden egzemplarz.

Ciekawe jak Pan wyjaśni to magiczne (czy solaryczne) rozmnożenie książki… Screen z allegro jest na moim blogu, ale uznał Pan za stosowne usunąć linka.

Wojtek Sedeńko:

25 maja 2017 o 14:41.

O rany, czy wszystko trzeba organoleptycznie wyjaśniać… Trzeba było napisać do mnie, wyjaśniłbym, a nie czytał oskarżeń o nieładne rzeczy.

Nakład ZV wynosił 80 egz. To chyba wystarczy, by nazwać go limitowanym. Nie znalazłem definicji limitu, ale przy nakładach kilkutysięcznych jest to edycja limitowana? Jeśli nie, to nie wiem jaka. Niestety, jak się okazało, nawet te 80 nie znalazło nabywców. Cóż, część tekstów była powtórzona, chodziło jednak o ilustracje wewnątrz, a edycja była na wystawę.
Allegro. Aż zerknąłem. Wstawiono – z szablonu, mamy taki szablon 20 i 30 egz, a jak są pozycje antykwaryczne, to wprowadzamy 1 egz, ale ręcznie, nie z poziomu cmsa – 20 egz, gdy już nawet takiej ilości nie było. Nadal wisi 20, ofert 0, wyświetleń 7. Nie dziwię się Diaczenkom, że przestali pisać ksiązki, tylko zabrali się za scenariusze do dla Hollywoodu, gdzie mieszkają od kilku lat.
Powtarzam, mamy jeden egz. Jak się sprzeda – wszak mamy teraz taką darmową „reklamę” – to zniknie z księgarni i automatycznie, jednym zakupem, te 20 na aukcji.
Mam nadzieję, że to wyjaśnienie wystarczy i zakończy tę farsę.

Zostaw komentarz