Podróżować przez ocean czasu

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 7 Kwiecień 2017

Tytuł pod Korewickiego, którego powieść uważam za jedną z najwspanialszych podróży w czasie, zwłaszcza dla młodego czytelnika. W polskiej fantastyce podróży w czasie zbyt wiele nie było – więcej za to alternatywnych historii, które także odnosiły się do przeszłości.

Wynalazek maszyny czasu wywodzi się z fantastyki anglosaskiej i właśnie w niej jest najczęściej wykorzystywany. Ostatnio przypomniałem sobie trzy powieści z tej tematyki, dwie lekkie, jedną znacznie poważniejszą. Harrison, Harry zresztą, był autorem popfantastycznym. W swojej karierze popełnił może kilka „poważniejszych” utworów, jak Przestrzeni, przestrzeni czy parę opowiadań. Z reguły pisał dość schematyczne przygodówki, okraszone niewybrednym dowcipem.  Stalowe Szczury, dinozaury, planety śmierci. Świetne czytadła, ale wymagający czytelnik miał zwykle niedosyt.

filmowyMiewał jednak fajne pomysły. W Filmowym wehikule czasu HH bawi się komercyjnym wykorzystaniem maszyny czasu. Oczywiście pierwszej maszyny. Nikt nie chce sponsorować badań zwariowanego naukowca, pomocną rękę wyciąga Hollywood, w postaci producenta, który chce z kolei ratować swoją pracę w upadającej wytwórni. Musi tylko nakręcić w kilka dni wielki film. Cóż, nic trudnego, gdy ma się do dyspozycji machinę czasu. Scenarzystów ekspediuje się na ciepła, niezamieszkałą (bo jeszcze się człowiek nie narodził) wyspę, daje parę miesięcy czasu i po kwadransie czasu w realu scenariusz gotowy… Film kręci się w podobny sposób, a grają naturszczyki, Wikingowie. Sceny realistyczne, bo się komuś rozbija głowę, to nie leci sztuczna krew a prawdziwa.

rebeliaW Rebelii w czasie Harrison wziął się za temat wojny domowej w USA. O dziwo, rzadko poruszany przez fantastów amerykańskich. Pewien rasista i południowiec, wykorzystuje eksperymentalną wojskową maszynę czasu by zmienić historię Stanów – udostępnić Południowcom projekt prostej, szybkostrzelnej broni, wyprzedzającej o wiele lat swoją epokę. Jego tropem wyrusza gliniarz, który ma utrudnione zadanie, bowiem jest… Murzynem. Też czytadełko i wielka szkoda, że Harrison dobrze nie wykorzystał chwytnego tematu.

A o trzeciej podróży w czasie, w następnym kawałku.

 

Zostaw komentarz