Trzydziestolecie „Fantastyki”

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 14 Wrzesień 2012

„Fantastyka” będzie obchodziła w przyszłym miesiącu trzydziestolecie. Piękna sprawa. Gratulacje!!! Niewiele pism literackich wytrwało taki szmat czasu. Jedyne literackie pismo uruchomione w stanie wojennym. Okno na świat. „Fantastyka”, „Nowa Fantastyka”, „Mała Fantastyka”, „Fantastyka Komiks”, „Fantastyka Wydanie Specjalne”. Powieści w odcinkach. Fani kupowali dwa egzemplarze numeru: jeden do roczników, drugi do wyjęcia powieści i oprawienia jej w osobną pozycję.

Pierwszy numer ukazał się niespodziewanie, choć jakieś reklamy były, m.in. w „Razem”. Odkryłem w swoim kiosku to pismo, kupiłem egzemplarz, a potem patrzyłem, jak sterta tak znakomitego periodyku leży w kiosku aż do ukazania się numeru drugiego. Nie kupiłem więcej, bo i po co? Już w parę miesięcy później na aukcji książek w klubie fantastyki, które prowadziłem, numer pierwszy wylicytowałem do kwoty 2500 zł. 50 razy więcej niż kosztował!! Klubówki były wówczas w cenie 500 zł i nie każdego było na nie stać.

Nie przypuszczałem, że będę dla „Fantastyki” pisał. Jeździłem na Dni Fantastyki do Dzierżoniowa, Staszowa, jakieś imprezy na Ursynowie. Byłem w pierwszej siedzibie redakcji Na Służby Polsce, w zaadaptowanej pralni, potem wiele razy na Mokotowskiej. W redakcji na Garażowej byłem tylko raz. Na Rzymowskiego jeszcze nie byłem. W 1990 dostałem szansę pisania do ulubionego miesięcznika od Marka Oramusa. Pisywałem regularnie 11 lat. Artykuły, felietony, recenzje, relacje. Przestałem pisać, bo zostałem wydawcą – uważałem, że tym samym tracę moralne prawo do recenzowania książek innych wydawców (i dobrze by było dla polskiej fantastyki, gdyby podobne zasady mieli inni recenzenci). Byłem na dziesięcioleciu, piętnastoleciu redakcji. To były huczne imprezy.

Czy będzie jakaś na trzydziestolecie? Nie wiem. Kruche czasy nadeszły dla czasopism papierowych.

A jakie było wasze pierwsze spotkanie z „Fantastyką”?

Komentarze (7)

Anioł:

14 Wrz 2012 o 19:56.

Wydębiłem 5 dych od Babci 🙂 Myślała, że na Relax, a tu na okładce „goła” baba 🙂 Dobrze, że w środku było więcej „pisania” niż obrazków 😀
I tak mi już zostało, przez dotychczasowe 360 egzemplarzy.

gav:

14 Wrz 2012 o 22:51.

Zacząłem od Małej Fantastyki – pamiętam opowiadanie o dzieciaku, który dźgał cyrklem mapę, a przy okazji anihilował całe miasta 🙂

niepco:

15 Wrz 2012 o 8:36.

Ja znalazłem Fantastykę w kiosku przez przypadek. Jakiś czas wcześniej złapałem bakcyla po zakupie „Tańca potworów” Rascha, zatem słowo „fantastyka” zakłuło w oczy:-) Pamiętacie jak na niektóre numery czekało się po dwa miesiące? A niedawno skończyłem oprawiać roczniki u introligatora i pięknie się prezentują w bibliotece…

Łukasz:

15 Wrz 2012 o 12:18.

Och, ileż ja się nasłuchałem za młodu: „Ta cała fantastyka to tylko gołe baby!”. A tu trzydziestka i nadal gołe baby. Czytanie zacząłem od „Nowej Fantastyki”. Najpierw było oglądanie galerii, recenzje, a potem wszystko. Od deski do deski. Świetny dział recenzji i publicystyka. Swoją drogą, może się wreszcie dowiem. Czy znani z krótkich recenzji NF: konkubator, terminator etc. to jedna osoba? Plotka niosła, że to imć Parowski? I jeszcze jedno: GRATULACJE!!

Wojtek Sedeńko:

15 Wrz 2012 o 14:15.

Każdy z nas miał inny -tor. Ja chyba podpisywałem się Denuncjator i Deflorator, ale pamięć już nie ta…
Ta jubileuszowa grafika miała pewnie nawiązać do pierwszej.

Tomek:

15 Wrz 2012 o 22:29.

Hehehe, Panie Wojtku, wielu z nas doskonale pana pamięta z lat 90 i tych recenzji pod pseudonimami. W ogóle mocna ekipa recenzentów wówczas była, min. Marek Oramus. Wtedy człek miał pewność, że jak Denuncjator czy jakoś inny Masturbator chwali książkę, to jest ona naprawdę godna uwagi i spokojnie można za nią rozejrzeć się w księgarni. Przydałaby się taka ekipa recenzentów dzisiejszej Fantastyce.
Ja po raz pierwszy zetknąłem się z Fantastyką w drugiej połowie lat 80. za sprawą mojego starszego brata.
Najbardziej kultowe wówczas dla mnie numery to te z Conanem, Aleją potępienia, Gwiazdami – moim przeznaczeniem i Bronią Chaosu.
Potem też były fajne numery i powieści – Mechaniczna pomarańcza oraz Gdzie wasze ciała porzucone najbardziej utkwiły mi w pamięci.

Wojtek Sedeńko:

16 Wrz 2012 o 9:31.

Gazeta zależy od ludzi, którzy ja robią. im bardziej sa charyzmatyczni, tym lepiej. Oramus np. nie żałował gorzkich słów prawdy, jeśli się należało. Słabi odpadali lub obrażali się, inni byli wdzięczni, bo zdawali sobie sprawę, że wychodzi im to na dobre – do tych należałem i ja.
Oramus i Jęczmyk byli ludźmi, którzy przyciągali do gazety czytelników, prowadzili w plebiscytach. Nie przeszkadzało to szefostwu gazety usunąć ich z redakcji. Na szczęście możecie ich teraz czytać w SFinksie.

Zostaw komentarz