Film na podstawie filmu będącego luźną ekranizacją opowiadania…

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 30 Sierpień 2012

Trochę ten tytuł pogmatwany, ale i inspiracje dzisiejszych twórców kultury (tfurcuf?) idą takimi właśnie powikłanymi ścieżkami. Oto do kin amerykańskich trafia superprodukcja „Pamięć absolutna” (Total Recall), zrealizowana na podstawie filmu z 1990 z Arnim Szłorcenegerem w roli głównej. Tamten film z kolei zrealizowano na podstawie (bardzo to luźne były związki) opowiadania Philipa K. Dicka „Przypomnimy to panu hurtowo”.  Nowy film, z Colinem Farrellem-Bachledą-Curuś (niepotrzebne skreślić) niby jest nową wersją tamtego filmu, na pewno ciekawszą wizualnie, bo tam efekty osiągało się nie w komputerach i postprodukcji, lecz tekturą, steropianem i farbą.  Nie wiem, dokąd zmierza kino i kultura, ale takie wyżymanie starych tematów nie prowadzi z pewnością do odświeżenia formuły i nie jest nawet próbą opowiedzenia w kinie czegoś nowego.

Świadczy o wyjałowieniu z pomysłów i idei hollywoodzkich scenarzystów, wymianie producentów z wizją na księgowych, gry aktorskiej na gagi i chwyty speców od efektów, reżyserów filmowych na kamerzystów od reklamy i klipów muzycznych, scenariuszy na kopie starych gagów i mruganie do widza zza ekranu: „Pamiętasz to, albo tamto, czaisz aluzję?”. To mnie od kina SF dzisiaj odrzuca. Może bardziej niż „gwiazdy filmowe”, których mimika jest nie większa od ekspresji wysychającej w słońcu brudnej szmaty.

Komentarze (10)

Leszek Błaszkiewicz:

30 Sie 2012 o 20:32.

Niby masz rację Wojtku, ale obejrzawszy przed chwilą prawie połowę nowej Pamięci Absolutnej jestem pozytywnie nastawiony i za chwilę zaczynam kontynuację seansiku.
Fabuła rzeczywiście bazuje na pierwowzorze z Arnoldem (chociaż widzę spore odstępstwa i nie jest to stary scenariusz w nowej oprawie), jednak nie zgodzę się, że aktorzy grają gorzej. Mam sentyment do filmu z Arnim i Sharon Stone, jednak w tamtej produkcji wszystko, zarówno aktorzy i ich gra, jak i scenografia, było straszliwie sztuczne i takie przerysowane.
W tym filmie świat pokazany w tle ‚żyje’, a polaryzacja bohaterów nie jest (jak dotąd) taka oczywista.
Podobają mi się gadżety i chyba nie zdradzę zbyt wiele, jeśli napiszę, że pojawiają się na ekranie 3 dydusie [u jednej pani]

Tom Walenciak:

30 Sie 2012 o 21:12.

Affirmative.
Skutek jest taki, że większość nowszych produkcji s-f po prostu nie robi żadnego wrażenia. Dużo efektów, ba, od strony wizualnej nawet oszałamiające, ale brak iskry – a „Zakazaną planetę” pamiętam do dziś. Czarno-biały obraz, efekty na poziomie pracowni teatralnej w mieście powiatowym, ale historia …
Pozostaje niedosyt i poczucie pustki.

Tom Walenciak:

30 Sie 2012 o 21:14.

Dodałbym może, że wskutek powyższego przyjemniej ogląda się „Królewnę Śnieżkę” (genialna Julia Roberts!), czy „Czarnego Łabędzia” – dawno żaden film tak mną nie wstrząsnął.

Wojtek Sedeńko:

31 Sie 2012 o 12:06.

No tak, potrójne cycki to też argument. Jakiś tam. Ta uwaga odnośnie mimika dotyczyła również Arniego, którego ekspresja była z gatunku wysychającej szmaty. To jedyny znany mi aktor, który potrafi poruszać wszystkimi mięśniami, o ile nie są to mięśnie twarzy.

Bombacjusz:

31 Sie 2012 o 14:06.

No bez przesady, Arnie potrafił się usmiechnąć…czasami.

Wojtek Sedeńko:

31 Sie 2012 o 16:12.

Rekin też

Wojtek Sedeńko:

31 Sie 2012 o 16:13.

Coś w tym jest…

Leszek Błaszkiewicz:

1 Wrz 2012 o 9:35.

A czy nie jest z owymi zanikami pamięci związanymi z nowymi filmami tak, że:
– w młodości umysł inaczej reaguje i zapisuje w pamięci wrażenia (ja też pamiętam kilka filmów i wrażenie jakie na mnie wywarły znacznie silniej niż filmy wrażenia po obejrzeniu obecnie wyświetlanych;
– dawniej wyobraźnia rozwijana książkami była na swój sposób re-konfigurowana filmami, a teraz wyobraźnie kształtują (a raczej usypiają) własnie filmy;
– latach 70tych i 80tych było kilka premier ‚superprodukcji’ s-f w roku, teraz mamy czasami kilka w miesiącu…

A wracając do nowej Pamięci Absolutnej – po obejrzeniu całości utwierdzam się w przekonaniu, że film jest dobry i wydaje mi się, że można postawić go na linii czasu znaczonej niezłymi filmami, jak Raport Mniejszości czy też Ja, Robot…

Wojtek Sedeńko:

1 Wrz 2012 o 11:25.

Przyjrzę się jeszcze raz Pamięci, po twojej rekomendacji.
Z wiekiem perspektywa się zmienia, to rzecz na o wiele dłuższą dyskusję. Mój pierwszy zapamiętany widok to stół od spodu i nogi rodziców. Wszystko za młodu wydawało się wielkie, dystanse olbrzymie, z czasem to się skraca – świat stał się wiochą.
Na oglądane, słuchane, czytane rzeczy nakłada się bagaż doświadczeń. Trudniej po setkach filmów, książek, obrazów doznać uniesień jak za pierwszym razem. Mało co pachnie nowością. Widzimy wszędzie kopie, powtórki, przeróbki – a gdy są podawane jako nowość, zżymamy się i krzywimy.
Ale nie ma co pierdzielić, bo zaczniemy przypominać tych starców, co siedzą w loży szyderców, patrzą na radujących się młodych ludzi i mówią: Eh, młodość, czemu dostają ją tak nieodpowiedzialni ludzie…

niepco:

4 Wrz 2012 o 17:51.

Jestem pewien, że „Pamięć” będzie/jest lepsza od „Prometeusza”. Takie dno ciężko przebić…

Zostaw komentarz