Festiwalowe krowy

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 18 Czerwiec 2012

Prawa Murphy’ego mają nad nami wielką przewagę. Przypominają o sobie, kiedy chcą, gdzie chcą i w najbardziej nieoczekiwany sposób. Choćbym miał przygotowane wszystko, zapięte na ostatni guzik, zewidencjonowane, rozpisane itd, i tak zadziałają i pokrzyżują sprawy. Tak jest z każdym festiwalem. Od trzech dni walczę z nagłymi i nieoczekiwanymi problemami w przygotowaniu imprezy. Oczywiście wszystko w końcu zagra, ale zamiast trzech nieprzespanych nocy w trakcie festiwalu, będę miał ich sześć, bo teraz trzeba wiele spraw od nowa robić. Spoko, kiedyś odeśpię. Problemy normalne – drukarka kolorowa, co zawsze kończy materiały eksploatacyjne przed festiwalem (rezolutnie zaopatrzyliśmy się w nie wcześniej) tym razem wymyśliła sobie, że trzeba wymienić moduł na zużyty toner. Maszyna serwisowana, ale serwisant ma 48 h na wymianę. Na wystawę potrzebny karton pod prace – do hurtowni trzeba przez całe miasto, akurat na wakacje rozkopane tak, że przejazd zajmuje 1,5 h w jedną stronę. Za pierwszym razem pocałowałem klamkę, bo hurt zrobił sobie wcześniej wolne przez jakimś meczem piłkarskim – razem 6 godzin w korkach po 30 kartek. Scena na koncert załatwiona, ale nagle podrożała drastycznie, a my bez dotacji, bo administracja zalicza dzisiaj do kultury nie imprezy literacko-filmowo-malarskie (jak nasza), a festiwale placków ziemniaczanych, kaszanek i święto ogórka w każdej postaci. Jedyne co nie nawala, to nasze zdrowie, bo nie ma na to czasu. I nasi goście, którzy z pewnością przyjadą w komplecie.

A Tomek Łaz, twórca festiwalowych krów, symbolu naszej imprezy, podesłał kilka nowych propozycji. Przynajmniej jedna chwila oddechu. I bananowy uśmiech. Dzięki, Tomku.

 

Zostaw komentarz