Filmowe święto

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: DZIAŁALNOŚĆ, utworzono: 9 Czerwiec 2012

Zrobiłem sobie króciutki przegląd nowości filmowych. Pretekstem była premiera „Prometeusza„, tak oczekiwanego filmu Ridleya Scotta. Poza tym obrazem wybrałem jeszcze „Avengers” i „Iron Sky„. Skad te zdjęcia obok? O tym zaraz.

Zacznę od najsłabszego – produkcji komiksowej. Kompletnie nie rozumiem zachwytów nad tym filmem. Samo zebranie na planie głównych bohaterów kilku innych produkcji Marvel i kilka smaczków dla fanów nie powinno przesłonić faktu, że film poza efektami nie broni się w ogóle. Aktorzy nie mieli co pograć, bo ich wysiłki przesłoniły efekty post produkcyjne, fabuła słabiutka. akcja zasuwa od początku, ale nie wiadomo po co i dokąd, będąc epileptykiem można na takim filmie się wykończyć. Hałas z ekranu tak jednostajny, że dwukrotnie przysnąłem. Nuda.

Dużo lepsze wrażenie pozostawił po sobie inteligentnie i dobrze zrobiony „Iron Sky”. Tu od początku wiadomo, że idzie o pastisz, ale jednocześnie i dobre kino przygodowe. Przykuł mnie ten film, wybuchałem głośnym śmiechem, sporo scen kwitowałem ironicznym rechotem. Polecam.

Wreszcie „Prometeusz”. Kopia niestety kinowa, wersja oryginalna, ale nie mogłem się powstrzymać. Już na samym początku radocha – scena z gór szkockich na wyspie Skye, spod skały zwanej Starcem ze Storr – kilka lat temu żmudnie na nią się wspinałem z przyjaciółmi (to te dwie fotki).  Film przykuwa uwagę – nie zdradzę szczegółów, by nie odebrać wam tej samej radochy – jest atmosfera pierwszego Obcego, jest wyprawa badawcza, są piękne obrazy do jakich przyzwyczaił nas Ridley Scott, mistrz kadru, jest dzięki dbałości o szczegóły coś z „Odysei” Kubricka – prawdziwy film SF. Jest fabuła, zajmująca historia, powoli wzrastające napięcie.

Nie czytałem wcześniej doniesień z planu, przecieków dot. fabuły, więc film śledziłem z zapartym tchem. Atutem są nowe twarze – z gwiazd tylko Charlize Theron, która ostatnio specjalizuje się w rolach zimnych suk. No i bardzo dobre nawiązanie do „Obcego”, jak prequel to prequel. Powiem, że oczekiwałem innego scenariusza, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Można było ten film łatwo zepsuć, spłaszczyć do banału. Ale to przecież Ridley. Wielka sprawa. Tym bardziej cieszy, że Scott sięga mocno po science fiction – ma być „Wieczna wojna”, ma być sequel „Blade runnera”. Już zacieram ręce.

Komentarze (2)

rvs:

10 Cze 2012 o 14:53.

Prometeusz to nie prequel Aliena – sam Ridley Scott tak powiedzial

Wojtek Sedeńko:

10 Cze 2012 o 16:35.

Cóż, film pokazuje co innego. Dla mnie wyjaśnia wiele spraw z jedynki.

Zostaw komentarz