Śmierć przychodzi tak nagle

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 29 Marzec 2012

Wczoraj zmarł nagle, tak niespodziewanie, nasz przyjaciel, travelerowicz, uczestnik festiwalów w Nidzicy .

Marek trafił do naszego towarzystwa trochę przez przypadek. Z jego żoną chodziłem do jednej klasy w podstawówce, potem w liceum, a po kilkunastu latach spotkaliśmy się znowu, zaprosiłem ją i męża, Marka, do wzięcia udziału w wyprawie Travelerowców do Francji, szlakiem katarów. Menadżer, oczytany, znający języki, ale nie czytający dotąd fantastyki. Marek zaakceptował naszą grupę, polubił, my polubiliśmy jego. Zaczął przyjeżdżać na festiwale fantastyki do Nidzicy, brał udział w solarisowych Sylwestrach. Zaczął czytać fantastykę. Stał się „nasz”.

A teraz Go już  nie ma. Nie mogę się z tym pogodzić. Ale będziemy Go pamiętali.

Komentarze (2)

IwoX:

29 Mar 2012 o 8:51.

Ja też nie mogę się z tym pogodzić i czuję wewnętrzny sprzeciw, że to nie tak… nie teraz… Znałam Marka bardzo krótko, ale na pewno będę go pamiętać. Chyba ciągle nie mogę w to uwierzyć…

Leszek Błaszkiewicz:

29 Mar 2012 o 10:35.

o kurcze… nie wierzę!

Zostaw komentarz