Salzkammergut, dzień 8 – górski

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: DZIAŁALNOŚĆ; WIEŚCI, utworzono: 3 Październik 2011

To nasz ostatni dzień w Alpach i – wyjątkowo – nie spędzamy go w Bawarii, a w przepięknej krainie jezior, Salzkammergut. Zaczynamy od jezior Gosausee. Położone są pod szczytami Dahlsteinu, z tak pięknymi widokami, że przedłużamy nasz planowany spacer do pełnego okrążenia. Nie żałujemy. Pogoda piękna, mało turystów.

Następny przystanek to ikona tej krainy – Hallstatt. Istne cudo, osada górnicza zawieszona na skałach nad pięknym jeziorem. Widok kościółka jest znany na całym świecie. Nasz gospodarz z Golling informuje nas, że w każdym domu japońskim znajduje się obrazek Hallstatt na tle ściany Dahlsteinu. Ale zapytany dlaczego, nie odpowiada. Tak samo na pytanie, czy w każdym austriackim domu wisi obrazek Fudżijamy. Faktem jest, że krzykliwych Japończyków spotykamy bardzo dużo. I niewątpliwie jest to miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć. Mieszkańcy wioski, nie mając miejsca pod domy, a już tym bardziej na cmentarz, po kilku latach wykopywali swoich przodków, oczyszczali kości, czaszki zdobili i podpisywali – teraz te przedziwne ludzkie szczątki można oglądać w Kaplicy Czaszek. Ja bym sobie nie życzył, ale pieniądz jest pieniądz, jak widać. Nawet przewodniki piszą, że mieszkańcy Hallstatt nadal żyją z soli – cóż, na pewno każą sobie słono płacić za wszystko – także parkingi mają najdroższe.

Jedziemy do Bad Ilsch, to miasto, które upodobał sobie, ze względu na źródła, Franciszek Józef, tu zaręczył się z Sissi, tu wypowiedział wojnę Serbii, zapoczątkowując krwawą pierwszą wojnę światową. Miasto nie robi jednak na nas takiego wrażenia, jak kolejny – i jednocześnie ostatni – punkt programu: St.Wolfgang.

Przepiękny kurort, full wypas, wszystko jak z obrazka. Można by tu mieszkać na stałe. A jutro powrót!

Zostaw komentarz