Strasburg

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 17 Lipiec 2011

Jesteśmy już we Francji. Po 21 godzinach stałej jazdy dojechaliśmy do stolicy Alzacji – Strasburga. Czy jak by powiedział Franek Dolasa – Sztrasberga. W dwa busiki jechaliśmy przez Czechy i Niemcy. Prowadziłem ja i Darek, zaraz po długiej jeździe i zakwaterowaniu pojechaliśmy jeszcze do centrum Strasburga. To miasto sprawiło nam wielki zawód – europejska stolica, miasto bardzo starożytne, a tu chaos komunikacyjny, rozkopy, budowle, prowizorka. Stara architektura sąsiaduje z blokowiskami bądź ohydnymi budowlami ze szkła i betonu.

Rekompensuje to trochę stare miasto, pięknie usytuowane na Renem i w zakolu kanałów. Sztachulcowe budynki, stare garbarnie. Niestety i tu trafiają się bloki wepchnięte pomiędzy zabytki. Piękna jest katedra. Więcej już wkrótce w relacji z wyprawy.

Wieczorem mieliśmy małą przygodę – oba busiki się rozdzieliły, mój został nazwany Żółty Czub, a Darka Szary Ogon. No i szary miał wrócić wcześniej. Jadąc już do hotelu zobaczyłem nagle we wstecznym busik Darka i tak zgłupiałem, że skręciłem nie ten podjazd, co trzeba. Okazało się to wielkim błędem. Darek zresztą wrócił do Strasburga (i po drodze zobaczył nas wracających, więc ruszył w pogoń), bo się zgubił. No i zaczęła się gehenna, powrót na trasę w sieci autostrad był niemożliwy, gps wciąż kierował nas na zamkniętą drogę, zatrzymać się nie można było, gdyż wszędzie zakazy, kiedy system przeliczał, już byliśmy za daleko. Po pół godzinie krążenia bez sensu, wyłączył pomocny sprzęt, wjechałem w starówkę i kierując się po „śladach” trafiłem na właściwy podjazd.

Potem zaczęły się nocne Polaków rozmowy. A już rano wyruszyliśmy na zwiedzanie Alzacji. Kiedy piszę te słowa, jest już wieczór i zaraz przystąpię do drugiego sprawozdania.

Zostaw komentarz