Alzacja

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: DZIAŁALNOŚĆ; WIEŚCI, utworzono: 17 Lipiec 2011

Dzień rozpoczął się niepomyślnie, nad Strasburgiem rozpętała się burza (i to bynajmniej nie z powodu posłów pewnej partii) i przez pierwszą połowę dnia lało niemiłosiernie. Ale nas to nie przeraziło, twardo realizowaliśmy wcześniej założone plany. Zaraz po śniadaniu ruszyliśmy do Wenecji Alzacji, czyli Colmaru. Nasz wysiłek został szczerze nagrodzony – nad Colmarem na czas zwiedzania przestało padać. Miasto powitało nas statuą Wolności na rondzie – bo z Colmaru pochodzi jej twórca. A potem było jeszcze cudowniej – mało turystów, wspaniałe budynki, cała staróweczka, pocięta kanałami, po których pływają gondole. Po prostu cudeńko. Potem pojechaliśmy w pasmo Wogezów, podziwiać zamek Hochenzollernów – Koenigsbourg. Potężna twierdza jest przepięknie położona, a i wewnątrz nie rozczarowuje. Naprawdę jest co zobaczyć. Kiedy ruszyliśmy na północ Alzacji, w stronę Saverne, pogoda już się poprawiła i przemierzaliśmy kolejne kilometry otoczeni uprawami winorośli.

Przed Saverne wspięliśmy się do Haut du Barr, pięknego zameczku na wysokiej skarpie, zwanego Okiem Alzacji. Wspaniały zabytek, a Solarycho przełamał na nim swój lęk wysokości. Pewna kładka zawieszona nad przepaścią od dzisiaj nosi jego imię. Na zakończenie pojechaliśmy do Saverne, miasta książąt Rohanu, położonego nad kanałem łączącym Ren z Marną. Obejrzeliśmy ładny deptak, katedrę, pałac Rohanów (w jego parku trwały zawody – mogliśmy zobaczyć jak Francuzi lecą sobie w kulki), park różany oraz śluzy na kanale.

Zostaw komentarz