Po festiwalu

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 21 Czerwiec 2011

Właśnie wróciłem z Kalborni, z Poligonu V2. Pożegnania są zawsze trudne, bo grupa ludzi, którzy odwiedzają festiwal jest po prostu szczególna. A wszyscy ci nowi uczestnicy okazali się doskonale pasować do profilu: sympatyczni, znający fantastykę, uśmiechnięci i otwarci.

Festiwal się udał. A miałem obawy, bo chyba nie ma równie dużej imprezy robionej przez równie małą ekipę; aż cisną się na usta pewne słowa Churchilla – jako fantaści telepaci wiecie, co mam na myśli.

Wkrótce na stronach zdjęcia, relacje i podsumowania. Dzisiaj będą podziękowania:

Wielkie, wielkie dzięki ekipie Nidzickiego Ośrodka Kultury za włożoną pracę w trakcie festiwalu. Odbyły się wszystkie spotkania (poza mityngiem z Parowskim, bo miał stłuczkę samochodową i nie dojechał), punkty programu startowały punktualnie.

Dziękuję Solarychowi za logistykę, (jak zawsze idealną), Darkowi za recepcję, filmowanie i wszelką pomoc, Czarkowi za pilnowanie Gawry, fotografie, strony internetowe i wiele użytecznych umiejętności, Małgosiom za podtrzymyw3anie na duchu, i moim dzieciom: Uli, Bartkowi i Jędrkowi za recepcję, prowadzenie kina, klubu filmowego i dźwiganie ciężkich przedmiotów, których ja już nosić nie mogę. Wolontariuszom za ustawianie krzeseł i stołów na salach.

Dziękuję ludziom, którzy przyczynili się do tego, że tegoroczny program był tak atrakcyjny:

Agnieszce Modzelewskiej, która znakomicie poprowadziła długie spotkanie z George’em Martinem, Marcinowi Przybyłkowi za dwie prelekcje, prezentację malarstwa i pomoc przy koncercie, Robertowi i Monice Letkiewiczom za znakomitą muzykę, Krzyśkowi Chalikowi za oprawę plastyczną (a przyleciał aż z Londynu), Lechowi Jęczmykowi po prostu za to, że jest i za wspaniałe antologie; Dominice i Markowi Oramusom za polecanki i prelekcje; Andrzejowi Zimniakowi za dwie prelekcje i za to, że dojechał mimo udziału w czwartek w wypadku samochodowym (niegroźnym); Kasi i Rafałowi Kosikom za współudział; Markowi Huberathowi i Ewie, pani Huberathowej za przyjazd i wspaniałą prelekcję, która wielu poruszyła; Mirkowi Obarskiemu za prelekcje i moderowanie wielu spotkań; Krzyśkowi Krawcowi za znakomitą wystawę, Robertowi Zychowi za drugą wystawę, globtroterom za trzecią wystawę; Piotrkowi Stankiewiczowi i Tymkowie Wronce za udział w panelu; Michałowi Jakuszewskiemu, Jackowi Pniewskiemu, Adamowi i Andrzejowi Zyskom za pomoc w obsłudze wizyty Martina; Jarkowi Błotnemu za arcyciekawą prelekcję; Mai Lidii Kossakowskiej i Jarkowi Grzędowiczowi za wierność festiwalowi i za to, że potrafią zawsze dojechać na czas; Ewie i Jackowi Białołęckiej, że dojechała choć na parę godzin tylko po to, by wręczyć mi urodzinową skrzynkę piwa.

George’owi R.R. Martinowi za profesjonalizm, a przede wszystkim za to, że zechciał nas odwiedzić. I wytrzymał nasze nocne ogniska. Tylerowi Franckowi za barbarzyńskie tańce i lot koszący do hotelu na ramionach polskich fanów. Braciom Czechom za oświadczenie, że polskie piwa są lepsze od czeskich.

Uczestnikom festiwalu za uśmiech, znakomitą frekwencję na spotkaniach, przestrzeganie zasad festiwalowych.

Wynika z powyższego, że w robieniu festiwalu brali udział wszyscy.

Na koniec dziękuję własnemu organizmowi, że wytrzymał ten „konwój do Murmańska”, bo 10 dni wcześniej był hospitalizowany i pozostawałem w niepewności. Duch jest silny, ale do pracy potrzebuje ciała.

Jeszcze raz dziękuję

Wojtek

PS. Dziękuję za wszystkie wyrazy sympatii i życzenia na biesiadzie celebrującej moje 50. urodziny, za te chóralne Sto Lat, za nieoczekiwane prezenty w postaci licznych łyskaczy, beczek piwa i miodu, garść kubańskich cygar, zestawy podróżnicze, obrazy, fotografie, kosz do grzybów (na początek wypełniony nieznanymi mi gatunkami piwa), piękne kufle, wino z terenów, które odwiedzamy na naszych wyprawach, koszulki First Generation, Fiata 126p (choć tylko w skali 1:32, etc. Nie spodziewałem się. Dziękuję Kwiczołowi za pieśń, której słowa dla mnie zaśpiewał, choć Solarycho nuci ją teraz co chwila. A on zawsze dusi kota. Dziękuję Steffi i Rajowi, że przyjechali specjalnie znad Mozeli, Jolanie i Honzo, że przyjechali z Pragi, bratu Grzechowi i Marzenie i ich dzieciom, że wpadli na biesiadę, Ewie i Wojtkowi, że odwiedzili mnie na zamku.

Było cudownie. Następne urodziny mam za dziesięć lat, może zdążę osuszyć te wielkie zapasy.

Komentarze (2)

Ostry:

21 Cze 2011 o 21:39.

Jeszcze raz: sto lat! A ode mnie podziękowania raz jeszcze za ułatwienie życia mojej lepszej połowie… i za Festiwal cały (kurcze, każdy chciałby mieć takie urodziny)!

Wojtek Sedeńko:

23 Cze 2011 o 8:20.

Cała przyjemność po mojej stronie

Zostaw komentarz