Finaliści nagrody Locus 2011

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 13 Maj 2011

Magazyn „Locus” ogłosił listę finalistów kandydujących do tegorocznej edycji tej nagrody. To premia plebiscytowa i ma dużą wagę w środowisku. Kategorii zaś równie dużo, co w Hugo Awards, ale utwory podzielono przynajmniej na SF i fantasy, choć pewnie wzbudza to sporo kontrowersji. Co ciekawe, w tym roku dominują uznane firmy, nie ma sfory młodych wilków obgryzających kości dinozaurów.W kategorii najlepszej powieści SF po prostu trudno się zdecydować:  Iain M. Banks, Lois McMaster Bujold (Cryoburn), William Gibson (Zero History) , Ian McDonald (The Dervish House) czy Connie Willis. W powieści fantasy też uznani autorzy:  Guy Gavriel Kay (Under Heaven), China Miéville z Krakenem, Charles Stross, Gene Wolfe (The Sorcerer’s House).

W debiutach dał się zauważyć Kwantowy złodziej, Hannu Rajaniemiego; w książkach dla młodzieży: W północ się odzieję Pratchetta, Behemoth Scotta Westerfelda (druga część Lewiatana), czy Ship Breaker, Paolo Bacigalupiego (wyraźnie jest na fali).
W mikropowieściach odnotujmy „Cykl życia oprogramowania” Teda Chianga (może w tym roku zgarnąć tą nowelą dosłownie wszystko), „The Mystery Knight”, George’a R.R. Martina i „Troika”, Alastaira Reynoldsa.
W opowiadaniach Gaiman, Valente, Fowler. „Rzeczy” Petera Wattsa. Daje się zauważyć słabnięcie pism w Ameryce. Nominowano głównie opowiadania z antologii, nie ma nawet jednego opowiadania z F&SF Magazine. Są za to z Asimov’s.

Dla mnie jest to znak nadchodzących czasów: forsa, forsa i jeszcze raz forsa. A jak ktoś nie wie dlaczego, to odpowiedź brzmi: forsa. Wydawcami powyższych książek są sami giganci rynku: Puttnam, Orbit, Tor itp.), oni wydają wyłącznie uznane nazwiska, gwarantują promocję i odzew medialny. Maluczcy, debiutanci i młode wilki nie mają szans. Nawet gdyby – co czasem się zdarza – pisali lepiej i byli mniej zblazowani niż np. Gibson.

Komentarze (2)

Kobold:

13 maja 2011 o 18:55.

Mikropowieść „The Mystery Knight” George’a R. R. Martina jest doprawdy wyśmienita, bodaj najlepsza odsłona cyklu o Dunku i Jaju. Dramat polega na tym, że „Tajemniczy rycerz” staje w szranki z Tedem Chiangiem, czarnym koniem Locusowego turnieju. Osobiście mam dylemat, ale jednak stawiam na Martina i to mu ze wszech miar kibicuję.

Wojtek Sedeńko:

14 maja 2011 o 7:34.

Ja mam znacznie większy dylemat. Jako wydawcy Chianga zależy mi na nagrodzie. Za Martinem też jestem. Tak w ogóle wszystkim nominowanym nagrody się należą. Sądzę jednak, że w przypadku Chianga Locus raczej nie wchodzi w grę. To nagroda plebiscytowa, polegająca na powszechności dzieła. Im więcej osób przeczyta, tym więcej zagłosuje. Chiang miał amerykańskie wydanie „Cyklu” raczej kolekcjonerskie, a za Martinem idzie popularność sagi i serialu. Chiang załapie się na Nebulę.

Zostaw komentarz