Chwała angielskim łucznikom

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: WIEŚCI, utworzono: 10 Luty 2011

Poczytuję sobie od czasu do czasu powieści historyczne. Jednym z najpopularniejszych twórców jest obecnie Bernard Cornwell. Skończyłem właśnie jego Pieśń łuków, traktującą o bitwie pod Azincourt. Bitwa sławiona przez Anglików i będąca wielkim triumfem ich oręża, dla Francuzów to wciąż plama na honorze i wielki wstyd.Dla zwycięzców powód do chwały tym większy, że garstka rycerzy Henryka V wspierana kilkoma tysiącami łuczników rozgromiła kwiat ciężkozbrojnego rycerstwa francuskiego, dla Francuzów wstyd, bo mając kilkukrotną przewagę liczebną w polu, będąc lepiej uzbrojonymi, wyszkolonymi, wypoczętymi (armię Henryka gnębiły głód i choroby) oraz znając umiejętności angielskich łuczników dali się wmanewrować w szarżę, która zamieniła się w egzekucję.

Anglicy są ze zwycięstwa dumni, zwłaszcza, że to nie rycerstwo odniosło wiktorię, a zwykli chłopi powołani do wojska. Dramat Szekspira „Henryk V” traktuje w dużej mierze o Azincourt i odwadze zwykłych Anglików. Tak też jest w książce Cornwella. Znój, wysiłek, głód, twarde realia średniowiecznego życia, obłuda możnych i duchownych. W tej książce nie brak opisów okrucieństw, jakie popełniały obie strony. Czytając takie książki, człek się zastanawia, jakim cudem matki nadążały z rodzeniem dzieci i ludzkość przetrwała ciemne wieki.

Zostaw komentarz