Brunatna rapsodia

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: felietony i recenzje, utworzono: 2 Luty 2011

HISTORIA NIEBYŁA

Historia alternatywna to w fantastyce już prawie osobny podgatunek, w którym można sobie pogdybać na tematy poważne. Historia od początku pociągała fantastów, kusiła ich jednak nie tylko przeszłość, ale napisanie przeszłych i przyszłych dziejów całej Ziemi i ludzkości, wystarczy wspo­mnieć Historię świata Herberta George’a Wellsa czy Pierwszych i ostatnich ludzi Olafa Stapledona.

Sięgano też po historię niebyłą, czyli taką. która mogłaby się zdarzyć. gdyby… Mo właśnie, historia to zwykle ciąg przypadkowych zdarzeń. zbiegów okoliczności, nagłych i nieoczekiwanych zwrotów. Najbardziej widać to na przykładzie wojen, gdzie zdarzało się, że jeden człowiek lub garstka zmieniała oblicze świata. A przecież mogło się to po­toczyć inaczej. Oto Persowie pokonują Greków pod Maratonem, Juliusz Cezar nie idzie do Senatu w Idy Marcowe. Poncjusz ułaskawia Chrystusa, Arabowie pokonują Franków pod Poitiers, hiszpańska armada ląduje w Anglii, Sobieski spóźnia się pod Wiedeń i nie wypowiada słynnego Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył, nie ma Targowicy, naród staje murem za Konstytucją 3-go Maja Nelson przegrywa pod Trafalgarem. Napoleon otrzymuje wsparcie pod Waterloo, Serbowie z Czarnej Ręki nie doko­nują zamachu w Sarajewie, Tuchaczewski i Budionny zdobywają War­szawę, Hitler łamie sobie zęby na umocnieniach w czeskich Sudetach… Przykłady można by mnożyć w nieskończoność, nie ma stulecia, w któ­rym nie znaleźlibyśmy wydarzeń, które – gdyby potoczyły się inaczej – odmieniłyby świat.

Pisarze SF lubią sięgać w historiach alternatywnych zwłaszcza po tematy­kę religijną i nazizm. Encyklopedia SF Nichollsa i Clute’a wymienia w oddziel­nym haśle całą grupę utworów, które oparto na założeniu, że faszystowskie Niemcy wygrały II wojnę światową. Pisali o tym Spinrad, Deighton, Sarban, Basil, Dick, Haris i wielu innych.

Świat dopiero po kapitulacji III Rzeszy poznał prawdziwe oblicze faszyzmu, jakie plany mieli Niemcy wobec ras nie aryjskich, i ta prawda do dziś inspiruje pisarzy SF do tworzenia nowych książek ostrzegającym przed zwyrodnieniem idei totalitarnych. Faszyzm opierał się na rasizmie, komunizm na walce klas, ale metody postępowania z opornymi oba systemy miały podobne (w do­datku metody i idee komunistyczne w zacofanym Afganistanie wyewoluowały, w połączeniu z fanatyzmem religijnym, w kolejną odmianę totalitaryzmu, tym razem religijnego

Dzisiaj wiemy, jak niewiele Państwom Osi brakowało do totalnego zwycięstwa nad światem. Niemiecka myśl techniczna wyprzedzała na początku wojny resztę świata o kilka długości, wystarczy tylko sobie wyobrazić, że niemieccy twórcy bomby atomowej zbudowali ja dla Hitlera, a nie w Projekcie Manhattan. A na samym froncie przełomowym mógł być już rok 1942: Stalin wycofuje z Dalekiego Wschodu wypoczęte dywizje kadrowe, żeby wykorzystać je do kontrofensywy pod Stalingradem (uczynił to w rzeczywistości), na co japońska armia kwantuńska uderza, zajmując Chiny i Syberię, spotykając się z armią niemiecką w Indiach, tak jak było to zaplanowane. Hitlerowcy zajmują Stalingrad, Baku i łączą się w Iranie ze zwycięskim Afrika Korps. Proste, prawda? To byłby praktycznie koniec wojny, niemiecka potęga zyskałaby niewyczerpalne złoża paliw. Może ktoś powiedzieć, że nikt nie jest w stanie sprawować kontroli nad takim obszarem, ale trzeba pamiętać, że Niemcy to mistrzowie świata w or­ganizacji i logistyce, w dodatku wiele państw zachowywało wtedy kruchą neutralność, czekając tylko, by przyłączyć się do silniejszego (tak było choćby z Turcją czy narodami arabskimi).

Jest w fantastyce pewna, legendarna już książka, która opisuje, czym zakończyłoby się panowanie nad światem państw Osi.

Otto Basil, pisarz austriacki, uczestnik antyfaszystowskiego podziemia, napisał swoją jedyną powieść- Brunatną rapsodię – w 1966 roku. Poznajemy z niej świat, w którym powyższy scenariusz ziścił się. Bombę atomową budują

jako pierwsi Niemcy i bez skrupu­łów zrzucają na Londyn. Świat pada na kolana przed nowy­mi, bezwzględnymi władcami. Imperium Germańskie sięga od Irlandii po Ural, w Stanach Zależnych Ameryki Północnej rządzi marionetkowy, kierowany z Berlina rząd Ku-Klux-Klanu (warto przypomnieć, że Roosevelt w latach 30. wyrażał się pozytywnie o polityce Hitlera). Cesarstwo Japonii panuje nad Azją.

Ciągotki Hitlera do okultyzmu powodują, że w Rzeszy rośnie zapotrzebo­wanie na rożnej maści chiromantów, wróżbitów, różdżkarzy i jasnowidzów; decydują oni o wielu prozaicznych, nawet codziennych sprawach. Żydów już nie ma (aczkolwiek jeden z nich, wielce zasłużony dla Holocaustu, jest szarą eminencją w NSDAP), resztki Słowian żyją w obozach, prawo do życia mają tylko posiadacze certyfikatu przynależności do rasy aryjskiej. Nie­mieckie kobiety rodzą kolejne zastępy esesmanów w klasztorach rasowej matki. Europa wschodnia pełna jest warownych zamków SS, gdzie bawi się rasa panów.

Ale oto umiera Hitler i rozpoczyna się wojna o sukcesje. Fuhrerem zostaje Chorwat, szef  Wehrwolfu – Ivo Kopfler, ale biurokratyczny gigant zaczyna chwiać się w posadach z powodu walk frakcyjnych – Wehrmacht i SS są od dawna skłócone. Osłabienie władzy w Rzeszy próbują wykorzystać Japończycy, wywołując III wojnę światową.

Obie strony okładają się atomówkami bez oglądania się na straty, z mapy wyparowują kolejne miasta. Promieniowanie kosi bez litości wszystkich bez wyjątku, główny bohater, Albin Totila Hollriegl, szeregowy nazista, przemierza ogar­nięty pożogą świat w poszukiwaniu schronienia. Trafia na na Arktykę, ale i tu dosięga go nieuniknione. Świat Basila zwariował bez reszty i musi zginąć.,

Czytając książkę Basila człek przeciera się oczy ze zdumienia, do jakich zwyrodnień i szaleństw zdolny jest człowiek w imię wypaczonych ideologii, zainspirowanych przez pomylonych pseudofilozofów i ich mętne teorie. Takie rzeczy można wyplenić tylko ogniem i mieczem. I czytelnik odczuwa ulgę, choć wymieszaną ze smutkiem, że świat Basila ginie. A gdzieś w głębi duszy czujemy, że to się mogło zdarzyć naprawdę.

Wojtek Sedeńko

Otto Basil Brunatna rapsodia Alfa 1993

Zostaw komentarz