Utopia – dystopia. Huxley, Zamiatin, Orwell, 1997

Autor: Wojtek Sedeńko, kategoria: artykuły, utworzono: 25 Styczeń 2011

UTOPIA – DYSTOPIA, WIELKIE OSTRZEŻENIE

JEWGIENIJ ZAMIATIN (1884 – 1937)

GEORGE ORWELL (1903 – 1950)

ALDOUS HUXLEY (1894 – 1964)

„Utopia” Thomasa More’a opublikowana w 1517 roku dała nazwę utworom literackim, powiastkom filozoficznym i poli­tycznym rozprawom, opisującym społeczeństwa doskonałe, świetnie zorganizowane, gdzie nie istnieje nierówność, przemoc, a dobro powszechne jest najwyższym z celów. To oczywiście wstępne i bardzo ogólne założenia, ale autorom chodziło o poka­zanie współczesnym im rządom dróg rozwoju. W swojej naiw­ności tworzyli w tych rozprawach twory polityczne niemożliwe do zrealizowania, aż słowo utopia, będące u More’a nazwą wyspy, stało się synonimem mrzonki, czegoś nierealnego. Był jednak w utopiach pewien nieodparty czar, w głębi duszy każdy wszak marzy o raju na ziemi. I zaraził wielu ludzi, artystów, intelektualistów, filo­zofów, a ponieważ człowiek lubi urzeczywistniać swoje marzenia, znaleźli się tacy co spróbowali to zrobić. Nie wzięli pod uwagę wielu czynników, a najbardziej natury ludzkiej, z którą utopijne tezy leżą chyba w oczywistej sprzeczności. Bo gdy do wyboru ma się dobro jednostki lub dobro ogółu, to żadna tych z opcji nie będzie rozwiązaniem doskonałym. Zawsze będą niezadowoleni.

I chyba nie przypadkiem utopia narodziła się wiekach poprzedza­jących rewolucję przemysłową, choć właśnie na początku ery przemysłu i wielkich wynalazków osiągnęła szczytową formę, a to dzięki swemu głównemu adwersarzowi – Herbertowi G. Wellso­wi.

Antyutopia i dystopia narodziły się już w wieku XX. Stule­ciu mającemu się właśnie ku końcowi, które dało ludzkości olbrzymi i błyskawiczny postęp technologiczny, ale i dwie wielkie wojny światowe z niespotykanymi dotąd hekatombami ofiar i bro­niami masowej zagłady. W wieku XX człowiek poleciał w kosmos, rozbił atom, dokonał cudów na polu nauki, ale i zniszczył ekolo­giczną równowagę planety. Pod wpływem filozofów i demagogów powstały wielkie i straszne ideologie, zdolne do porwania za sobą setek milionów ludzi w wir okrutnych wojen i rewolucji, eksterminujących własne narody w imię fałszywie rozumianego dobra ogółu i jedynie słusznych idei. Każdy wynalazek człowieka praco­wicie udoskonalano, ale obok komputerów, maszyn, doskonalono także broń i dzisiaj przemysł zbrojeniowy jest najlepiej rozwiniętą gałęzią przemysłu. Także brytyjski „wynalazek” z wojny burskiej – obóz koncentracyjny – ewoluował przez cały wiek, obdarzając cierpieniem miliony ludzi w Niemczech, Rosji, Chile i Bałkanach.

Utopia pokazywała krainę szczęśliwości, ale wiek XX oba­lił ten mit, którego najwybitniejszym twórcą był niepoprawny opty­mista Wells. Odpowiedzią na twórczość Wellsa (który i w swoim życiu miał chwile zwątpienia i spłodził kilka czarnych wizji przy­szłości) była antyutopia. W przeciwieństwie do utopii pokazywała negatywny obraz porządku społecznego, a najlepszym przykła­dem jest tu „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya, który powstał ze sprzeciwu wobec Wellsa, szczególnie wobec jego utopii „Ludzie jak bogowie”.

ALDOUS HUXLEY (1894-1963) urodził się w Anglii, od 1937 roku mieszkał w Stanach Zjednoczonych. W Europie powstały jednak jego najlepsze powieści: „Kontrapunkt” (1928, Point Counter Point) i antyutopia „Nowy, wspaniały świat” (1932).

Ta ostatnia powieść weszła na trwałe do kanonu literatury świato­wej, chociaż jeszcze przed wojną polski pisarz Mieczysław Smo­larski oskarżył Huxleya publicznie o plagiat. Według niego „No­wy, wspaniały świat” czerpał z wydanej w 1924 roku anty utopii Smolarskiego „Miasto Światłości”. Podobieństwo tych książek jest zadziwiające, sprawą zajął się PEN Club, jednak Huxley zig­norował te napaści.

Inną antyutopia Huxleya była powieść „Ape and Essen-ce” z 1948 roku, opisująca świat w 2108 roku po ostatecznej woj­nie atomowej i bakteriologicznej, gdzie z zagłady ocalała jedynie Nowa Zelandia. Właśnie z niej przybywa na tereny dawnego USA bohater i odnajduje zdegenerowane społeczeństwo oddające cześć diabłu. Z kolei w powieści „Island” (1962) opisał Huxley odizolowane na wysepce na Oceanie Indyjskim społeczeństwo, oddające się wyuzdanym praktykom religijnym.

Następne powieści fantastyczne Huxleya nie odniosły wielkiego sukcesu: „After Many a Summer Dies the Swan” z 1939 roku opowiadała o kaliforniskim potentacie naftowym prze­niesionym do XVIII stulecia, co miało katastrofalne skutki dla naszej rzeczywistości, oraz „Time Must Have Stop” (1944).

Antyutopia była więc negacją optymistycznych wizji, ale tylko negacją. Nie brała pod uwagę otaczającego nas świata, jej kreacje nie były analizą tego co się wokół nas dzieje. Dopiero dys­topia – najlepiej przedstawiona w utworach Zamiatina i Orwella -była próbą analizy rzeczywistości i tendencji rozwojowych świata. Wizją czarną, pesymistyczną, ale czas rozkwitu dystopii, okres pierwszej połowy XX wieku nie pozostawiał wiele złudzeń co do przyszłości rodzaju ludzkiego. Wojny światowe, rewolucja 1917 roku, powstanie faszyzmu i stalinizmu, początek krwawej rewolu­cji w Chinach i zimnej wojny, powstanie broni masowej zagłady to były wskazówki, które pozbawiały złudzeń. Dzisiaj wiemy, że instynkt samozachowawczy pozwolił nam przetrwać i choć poja­wiają się nowe zagrożenia, to ludzkość ma krwawą lekcję już za sobą i jesteśmy w stanie – gdy chcemy – wyjść z większości opresji, a wizje dystopistów, podobnie jak utopistów będą trakto­wane tylko jako wizje. O ile jednak utopie można traktować z lek­kim przymrużeniem oka, to dystopie nadal należy brać za ostrze­gawcze wołanie.

W „Nowym wspaniałym świecie” Huxley przedstawił świat w roku 2541, gdzie ludzie są produkowani i hodowani przez państwo. Kalendarz liczy się według Ery Forda, człowieka który jako pierwszy wprowadził taśmową produkcję samochodów. Ford jest idolem władców tego świata. Embriony przyszłych ludzi pro­jektuje się z góry, obrabia farmakologicznie i dzieli na sześć kast obywatelskich, od alfy do epsilona. W ten świat wchodzi postać z zewnątrz – Dzikus – zdolna do dostrzeżenia absurdalności sys­temu, jego bezwoli i bezduszności, zgody na dobrowolne niewol­nictwo. Myślenie jest złem, najważniejsza w życiu jest praca (to wyraźny strzał w stronę Wellsa) i nie zadawanie pytań. Niepokoje tłumi się farmakologicznie, odurzającym środkiem zwanym soma.

Huxley uzyskał zatrważa­jący efekt poprzez dosko­nałe wykorzystanie przeci­wieństw, które u niego paradoksalnie tworzą jed­ność: kastowa równość, szczęśliwe niewolnictwo, pełnia pustki. I Dzikus jest wobec takiego systemu bezradny, żadna z jego propozycji nie jest wyjściem z sytuacji, ą zwłaszcza żądanie spo­łeczeństwa samych alf.

Człowiek podatny jest na różnorakie ideolo­gie, które wykorzystują dość naturalną – niestety – potrzebę człowieka, by działano, podejmowano decyzje za niego, sądząc – całkowicie mylnie – że zdejmuje to z jego barków odpowiedzialność. Bardzo szybko jednostka zgadza się też, aby myślano za nią, co w efekcie powoduje, że nawet nie zauważa, że staje się niewolnikiem, a wszelka odpowiedzialność za ten stan rzeczy nadal spoczywa na jej barkach. Ideologie wykorzystują tę potrzebę, podporządko­wując sobie tłumy demagogicznymi hasłami, wygrywając umie­jętnie nastroje patriotyczne, nacjonalistyczne, religijne lub grając na zwykłej dumie czy ludzkiej krzywdzie. I tłumy idą często za zwykłymi szaleńcami, zarażeni ich szaleństwem, biorąc to szaleń­stwo za swoje. Idą na rzeź, a opamiętują się w chwili, gdy ich świat wali się w gruzy, a życie zamienia w piekło. Ludzie potrafią zawierzyć przemocy, jeżeli rozwiązuje ona – ich zdaniem – prob­lemy. Ale na nasze szczęście, zawsze przychodzi opamiętanie, chociaż cena tego jest często bardzo ogromna.

Historia ludzkości, społeczeństw i narodów, to ciągłe hal­sowanie od tyranii do wolności i z powrotem. Gdy tyrania nas męczy, wybieramy bunt i wolność, nurzamy się w niej aż do granic przyzwoitości, aż państwo nie jest w stanie normalnie funkcjono­wać. I wtedy, znudzeni chaosem i anarchią jakie niesie ze sobą bardzo często wolność, oddajemy władzę dobrowolnie w ręce jakiemuś charyzmatycznemu osobnikowi, mesjaszowi, jakich czasy anarchii rodzą na każdym rogu ulicy. I rozpoczynamy marsz ku porządkowi, a potem dyktaturze. I tak koło historii zatacza peł­ny, kolejny krąg. Bywały jednak w historii ludzkości okresy, gdy szansa na bunt wydawała się niemożliwa, a świat staczał się równo i nieodwołalnie ku przepaści. Jak w latach 20-tych, 30-tych i 40-tych naszego stulecia. I wtedy nastał czas dystopii.

Pierwszą dystopią, na której z pewnością wzorowali się później w swojej twórczości Huxley i Orwell, była powieść „My” Jewgienija Zamiatina, napisana w 1920 roku. W Polsce znana była z przekładów w okresie międzywojennym, jednak w Rosji krążyła jedynie w manuskryptach, a pierwsze rosyjskie wydanie miało miejsce dopiero za czasów „głasnosti” w 1988 roku (nota bene w tym samym roku ukazał się w Rosji „Rok 1984”).

JEWGIENIJ IWANOWICZZAMIATIN (1884-1937) był inży­nierem, ukończył z wyróżnieniem Politechnikę w Sankt Peter­sburgu, gdzie później wykładał budowę okrętów. W czasie stu­diów związał się z rewolucjonistami roku 1905, za działalność konspiracyjną był w latach 1911-1913 więziony przez carską poli­cję.

Napisał łącznie 40 woluminów esejów, wierszy, sztuk tea­tralnych, opowiadań i krótkich nowel oraz 2 powieści: „My” i „Ujezdnoje.” (1913). Ze sztuk teatralnych najbardziej znane są trage­dia „Atilla” (1928), baśń „Pchła” (1925) i „Ognie świętego Domi­nika „ (1923). W latach dwudziestych był literackim guru dla krę­gów artystycznych Sankt Petersburga, żywą legendą dla rosyj­skiej inteligencji, której nie objęły jeszcze wówczas bolszewickie czystki: Jednak widoczne były już ciągoty sowieckiej władzy do ujarzmienia wolności słowa i zaprzęgnięcia artystów do sławienia jedynie słusznej rewolucji proletariackiej, więc Zamiatin wystoso­wał ostry w słowach list do Stalina protestujący przeciwko repres­jom. Było to bezpośrednią przyczyną do zmuszenia go do wyjazdu za granicę. Osiadł w Paryżu, gdzie zmarł. Pierwsze ofi­cjalne wydanie „My” miało miejsce w Stanach Zjednoczonych w 1924 roku.

„My” wyróżnia się zdecydowanie najczarniejszą z wizji spośród wszystkich dystopii. Powieść jest trudna, napisana sty­lem pełnym równoważników zdań, myślników. Jest to wizja świata koncentracyjnego, gdzie złe jest wszystko, pozytywnych postaci brak tu całkowicie. Złe jest państwo dokonujące na własnym spo­łeczeństwie prawnie usankcjonowanego ludobójstwa, źli są spiskowcy, których terroryzm niczym nie różni się od metod państwa. Ratunku nie ma znikąd.

Zastanawiający jest fakt, że Huxley, który nie poznał na własnej skórze bata totalitaryzmu, pisał antyutopie, a Zamiatin i Orwell, którzy otarli się o bolszewicki „wymiar sprawiedliwości” pisali dystopie. Tych dwóch ostatnich łączy trochę zbliżona droga do zrozumienia: obaj uwierzyli w młodości utopijnym ideom, pomagali im zwyciężyć, po czym zorientowawszy się, w którą stronę zmierza rewolucja, odwrócili się od niej, własną twórczoś­cią dając wyraz prawdzie. To dziwne, rewolucja w Anglii zakoń­czona przewrotem Cromwella, potem Rewolucja Francuska, która wspaniałym zrywem ludu i zburzeniem Bastylii skończyła ze swymi wielkimi ideologami na szafocie gilotyny, a dyktaturą Napo­leona doprowadziła Francję do wyludnienia i katastrofy gospodar­czej, pokazały czarno na białym, że rewolucja obraca się przeciw swoim dzieciom. To hasło, tak celne przecież, uważane jest dziś za banał. Ale Zamiatin i Orwell to następne ofiary rewolucji, które jednak przeżyły i w ich książkach żyje ta głęboka prawda nadal.

GEORGE ORWELL (1903-1950) to pseudonim Erica Arthura Blaira, syna urzędnika kolonialnego w Indiach, wykształconego w ekskluzywnej szkole Eton. W latach 1922-1927 pracował w Policji Imperialnej w Birmie, którą to pracę rzucił i przeniósł się do Anglii, gdzie związał się z ruchami lewicowy­mi. Poznał życie bez­domnych, biednych i be­zrobotnych z autop­sji. Jego poglądy ewolu­ują w stronę lewicowego radykalizmu. Na wieść o wybuchu rewolucji w Hiszpanii, a następnie wojny domowej w tym kraju, udaje się na półwy­sep iberyjski i walczy w anarcho-syndykalistycznych  batalionach

POUM. Za to jest poszukiwany przez policję rządową, która działa w 1937 roku już pod dyktatem aparatu stalinowskiego. Ukrywa się, po czym wraca do Anglii, gdzie związuje się z radykalnym ugru­powaniem Labour Party Independent.

Od lat 30-tych publikuje felietony i rozprawy na łamach angielskich pism socjalistycznych. Po drugiej wojnie światowej zostaje korespondentem „Observera” w Europie Zachodniej. Pod koniec lat 40-tych, osłabiony postępującą gruźlicą pisze głównie w sanatoriach, lub w samotni na Hybrydach. Umiera w styczniu 1950 roku.

Pierwsze książki Orwella miały charakter autobiograficz­ny: „Down and Out in Paris and London” (1933), „Burmese Days” (1934). Następne: „A Clergyman’s Daughter” (1935) i „Wiwat aspidistra! „ (1936) także zawierały wątki z jego życiory­su. Podobnie „Corning Up for Air” (1939) zawierająca wątki hisz­pańskie. Zbiory esejów, reportaży i artykułów wydano mu w od­dzielnych zbiorach, ale pomimo tego sporego dorobku pozos­tałby pewnie pisarzem nieznanym lub zapomnianym, gdyby nie dwie powieści: „Folwark zwierzęcy” z 1945 roku i „Rok 1984” z 1949. Zwłaszcza dzięki tej drugiej wszedł do światowego pante­onu pisarzy.

„Folwark zwierzęcy” to właściwie nie jest powieść lecz rodzaj opowiastki filozoficznej, opowiadającej o tym, jak zwie­rzęta z farmy Jonesa, porwane ideą rewolucyjnej utopii roztoczo­nej im przez umierającego knura, obalają władzę farmera. Posta­nawiają rządzić samodzielnie, ustanawiają własne prawa, z któ­rych najważniejsze brzmi „wszystkie zwierzęta są równe”. Dość szybko do władzy dochodzą najbardziej inteligentne i sprytne świ­nie, a powyższe prawo otrzymuje słynny dodatek: „…ale niektóre zwierzęta są równiejsze od innych”.

Orwell w znakomity sposób, przejrzysty, inteligentny i do­wcipny, przedstawił narodziny kultu jednostki. Chociaż skojarzenia z osobą Stalina są natychmiastowe, to satyra Orwella jest wymierzona przede wszystkim w totalitarny sposób władzy, pole­gający na bezpardonowej walce z przeciwnikami, fałszowaniu historii. Orwell zawarł tu swoje przemyślenia na temat rewolucji, która po zwycięstwie przestaje być rewolucyjna, a poprzedni ter­ror zostaje zastąpiony przez terror rewolucyjny.

„Rok 1984” powstał w wyniku znacznie głębszych prze­myśleń autora, który do końca życia pozostał lewicowcem. W po­wieści wyraźnie widać analizę wydarzeń poprzedzających II wojnę światową, kiedy polityka supermocarstw, a zwłaszcza jego ojczystej Wielkiej Brytanii, co kilka lat dokonywała niewiarygod­nych wręcz zwrotów. Najpierw ugoda monachijska z Hitlerem w nadziei, że ten rozprawi się ze Stalinem, choćby kosztem Cze­chosłowacji i Polski, potem krwawa wojna przeciwko Hitlerowi i sojusz ze Związkiem Sowieckim, wreszcie, po zgładzeniu faszyzmu, zimna wojna. Te ciągłe odwracanie przymierzy jest widoczne w „Roku 1984”, gdzie opisał świat przyszłości zdomi­nowany przez trzy supermocarstwa znajdujące się ze sobą w sta­nie permanentnej wojny i zawiązujących wciąż nowe sojusze, z jednym przeciwnikiem przeciwko drugiemu, potem z drugim przeciwko pierwszemu, itd.

Świat permanentnej wojny, to znakomita wymówka do wprowadzenia strasznych ograniczeń wolności jednostki i podpo­rządkowania jej polityce państwa. Ale Orwell, Zamiatin i Huxley wiedzieli, że terror, pałka policyjna, gułagi nie są w stanie utrzy­mać władzy na długo. Potrzebna jest zgoda społeczeństwa na własne upodlenie, a różne socjotechniki (seanse nienawiści) lub narkotyki (soma), pomagają to osiągnąć. Orwell poszedł w „Roku 1984” jeszcze dalej i na tym polega wielkość jego powieści -przewidział rolę informacji w sprawowaniu władzy i rolę propa­gandy w manipulowaniu społeczeństwem (chociaż w tym ostat­nim zakresie, miał znakomite przykłady ze swoich czasów -choćby Goebbelsa). Winston, bohater „Roku” pracuje w Minis­terstwie Prawdy (czyli Propagandy) i fałszuje historię w zależ­ności od aktualnej sytuacji politycznej i aktualnego układu sił między mocarstwami. Historię zmienia się na przestrzeni całych dziesięcioleci, drukuje na nowo stare gazety itd. Ów absurdalny system u Orwella zagrał wyśmienicie, zwłaszcza przez stworze­nie „nowomowy”, języka władzy, którego zadaniem jest uprosz­czenie, wyjałowienie i zubożenie języka, pozbawiając go wielu niebezpiecznych, buntowniczych słów. W odróżnieniu jednak do Zamiatina, w „Roku 1984” pojawia się buntownik, który z aprobu­jącego – więcej, z tworzącego system zła – staje się niepokor­nym. Niestety Orwell nie miał złudzeń, bunt zostaje szybko wyizo­lowany, a zbuntowani wracają na łono społeczeństwa. Książkę kończy smutna scena, gdzie Winston poddany przesłuchaniom w Ministerstwie Miłości odnosi „zwycięstwo nad samym sobąkocha Wielkiego Brata.

Dystopie Orwella weszły na stałe do kanonu literatury światowej i mam nadzieję, że pozostaną tam na zawsze, że nie wyrzuci ich stamtąd jakiś urzędnik Ministerstwa Prawdy. Trzeba te książki wznawiać i wznawiać, bo pamięć ludzka jest krótka i wy­biórcza. A siła oddziaływania lewackich idei i różnorodnych politycznych mrzonek olbrzy­mia, zwłaszcza na ludzi mło­dych, niedoświadczonych, peł­nych zapału, by odmienić świat na lepsze. Czasami myślę, że protestujących w Seulu studen­tów trzeba by wysłać do Korei Północnej, niech tam dokonują swoich rewolucji. Szkoda, że tak często dopiero „but wdep­tany w twarz człowieczą „pozwala nam zrozumieć czym różni się uleganie wyssanym z palca ideałom, od wolności.

Wojtek Sedeńko 1997

Komentarze (3)

zdesperowana ;):

17 Gru 2011 o 21:08.

przeczytałam Twój tekst, właściwie fragment 🙂 i czuję, że nie jest Pan ignorantem
ale wracając do tematu- czy pisząc to korzystał Pan z jakichś „opracowań”, esejów krytycznych lub czegokolwiek innego? chodzi mi o rzeczy dotyczące „My” Zamiatina
byłabym bardzo wdzięczna jeżeli mógłby Pan, jeżeli Pan korzystał, podesłać mi listę autorów, z których prac Pan korzystał 🙂

Wojtek Sedeńko:

18 Gru 2011 o 15:02.

Nie korzystałem z żadnych opracowań. Szkic jest sumą tego, co przez lata przeczytałem na temat fantastyki i lektury kanonu. Ułożyłem tylko własną listę najważniejszych książek gatunku i na jej podstawie pisałem historię SF.

Deżawi:

4 Kwi 2015 o 21:18.

Przecież ‚antyutopia’ oznacza to samo co ‚dystopia’. Oba znaczenia są przeciwieństwem (odwrotnością) ‚utopii’. Różnice zdają się wynikać z tradycji. Np. w Polsce posługujemy się terminem ‚antyutopia’, a w krajach anglojęzycznych ‚dystopia’. Niesłusznie przypisuje się Zamiatinowi aż tak duże znaczenie. Przed nim (co najmniej 12 lat wcześniej) antyutopię napisał Jack London, pt. ‚Żelazna Stopa’ (‚Iron Heel’, 1908 r.).

Zostaw komentarz